Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I




Pobierz 16.66 Kb.
NazwaNazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I
Data konwersji06.09.2012
Rozmiar16.66 Kb.
TypDokumentacja
Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, i przystroiła się w nie. Trudniła się sprzedawaniem słów. [...]Sprzedawała po uczciwych cenach. Za pięć centavów dawała wiersze do zapamiętania, za siedem ulepszała sny, za dziewięć pisała listy zakochanym, za dwanaście wymyślała obelgi dla nieprzejednanych wrogów. Sprzedawała też opowiada­nia. Nie były to opowieści zmyślone, ale długie historie wzięte z życia, które płynnie recytowała, nie pomijając żadnego szczegółu.[...]Każdemu, kto zrobił u niej zakupy za pięćdziesiąt centavów, dawała w prezen­cie jedno tajemne słowo na odpędzenie melancholii. Nie było to, oczywiście, jedno i to samo słowo dla wszystkich, bo oznaczałoby to oszustwo. Każdy dostawał swoje włas­ne i mógł być pewny, że nikt inny w całym wszechświe­cie, albo i jeszcze dalej, nie używa tego słowa w takim samym celu. [...]

Oferowała swój towar, nie podejrzewając na początku, że słowa można pisać nie tylko w gazetach. Gdy się tego dowiedziała, zrozumiała, że jej praca stwarza nieograniczone możliwoś­ci, więc z zaoszczędzonych pieniędzy zapłaciła dwadzieścia pesos pewnemu księdzu, żeby nauczył ją czytać i pisać, a za trzy pesos, które jej zostały, kupiła sobie słownik. Przeczy­tała słownik od A do Z, a potem wrzuciła do morza, bo nie zamierzała oszukiwać klientów słowami z konserwy.

Pewnego sierpniowego poranka, kilka lat później, Belisa Crepusculario siedziała pośrodku jakiegoś placu osłonięta namiotem i sprzedawała właściwe argumenty pewnemu starcowi, który od siedemnastu lat walczył o rentę. Był to dzień targowy i zewsząd otaczał ją zgiełk. Nagle dały się słyszeć tętent i krzyki. Podniosła wzrok znad kartki i naj­pierw ujrzała tuman kurzu, a zaraz potem grupę jeźdźców, którzy wtargnęli na plac. Byli to ludzie pułkownika. Dowodził nimi Mulat, olbrzym znany w całej okolicy z szybkiego sztyletu i lojalności wobec swego szefa. Zarów­no on, jak i pułkownik całe życie bili się w wojnie domowej, a ich nazwiska kojarzyły się nierozerwalnie z bitewną wrzawą i nieszczęściem. [...] Nigdy wcześniej nie widziała Mula­ta, więc zdziwiła się, gdy do niej właśnie się zwrócił.

- Ciebie szukam - krzyknął, wskazując na nią zwinię­tym biczem i nim skończył te słowa, dwóch ludzi runęło z góry na Belisę, rozwalając jej namiot i tłukąc kałamarz. Najpierw związali jej ręce i nogi, a potem przerzucili niczym marynarski worek przez grzbiet wierzchowca Mulata i na­tychmiast wszyscy ruszyli galopem w kierunku wzgórz.

Po długich godzinach, gdy Belisa Crepusculario była już bliska śmierci, bo od ciągłego podskakiwania na grzbiecie konia jej serce omal nie starło się na proch, poczuła, że się zatrzymują i czworo potężnych rąk zdej­muje ją na ziemię.[...] . Chciała znać powód tak okropnego traktowania, więc Mulat wyjaśnił, że jej usługi potrzebne są pułkownikowi. Pozwolił jej tylko przemyć twarz wodą i natychmiast zabrał na sam koniec obozowiska, gdzie człowiek wzbu­dzający największą trwogę w kraju odpoczywał w hama­ku zawieszonym między dwoma drzewami. Nie mogła dojrzeć jego twarzy, bo przesłaniał ją drgający cień lis­towia, cieniem kładły się na niej także lata bandyckiego żywota. [...]Zaskoczył ją głos pułkownika, miękki i modulowany jak u nauczyciela.

- To ty sprzedajesz słowa? - spytał.

- Do usług - bąknęła, wpatrując się w mrok, żeby zobaczyć mężczyznę.

Pułkownik wstał z hamaka, a światło trzymanej przez Mulata pochodni oświetliło mu twarz. Kobieta ujrzała ogorzałe policzki i dzikie oczy pumy i zrozumiała od razu, że stoi przed nią najbardziej samotny człowiek na świecie.

- Chcę być prezydentem - powiedział.

- Dlatego muszę przemawiać jak kandydat na prezy­denta. Możesz mi sprzedać słowa przemówienia? - spytał pułkownik Belisę Crepusculario.

Otrzymywała w przeszłości wiele różnych zleceń, ale żadne nie było podobne do tego. [...]Całą noc i dużą część następnego dnia Belisa Crepuscu­lario wyszukiwała w swym repertuarze słowa odpowied­nie do prezydenckiego przemówienia.[...] Odrzuciła słowa szorstkie i oschłe, a także nazbyt kwieciste, wyblakłe od nadmiernego używania, nie chciała słów, które obiecują rzeczy niemożliwe, są pozbawione prawdy i niejasne. Wybrała tylko takie, które potrafią celnie trafić do umysłu mężczyzn i intuicji ko­biet. Wykorzystując wiedzę nabytą od księdza za dwadzie­ścia pesos, napisała przemówienie na kartce papieru, a potem dała znak Mulatowi, żeby rozwiązał linę, którą przywiązali ją za kostki u nóg do drzewa. Zaprowadzono ją ponownie do pułkownika [...] Podała mu kartkę i zastygła w oczekiwaniu, podczas gdy on patrzył na litery, trzymając papier koniusz­kami palców.

- Co tu jest, u licha, napisane? - spytał w końcu.

- Nie umiesz czytać?

- Umiem się bić - odparował.

Przeczytała przemówienie na głos. Przeczytała je jesz­cze trzy razy, żeby jej klient mógł sobie wszystko utrwalić w pamięci. [...]

- Ile sobie liczysz za tę pracę, kobieto? - zapytał szef.

- Jedno peso, pułkowniku.

- To niedrogo - powiedział, otwierając przytwierdzoną do paska torbę z resztkami ostatnich łupów.

- Masz jeszcze prawo do małej premii. Przysługują ci dwa słowa tajemne - powiedziała Belisa Crepus­culario.

- Co to znaczy?

Zaczęła mu wyjaśniać, że za każde pięćdziesiąt za­płaconych centavów obdarowywała klienta jednym sło­wem na wyłączny użytek. Pułkownik wzruszył ramiona­mi, ta oferta wcale go nie interesowała, ale nie chciał być nieuprzejmy wobec kogoś, kto tak mu się przysłużył. Ona podeszła nie spiesznie do stołka, na którym siedział, i po­chyliła się, żeby dać mu zapowiedziany prezent. Mężczyz­na poczuł [...] oddech pachnący miętą, gdy szeptała mu do ucha dwa tajemne słowa, do jakich miał prawo.

- Są twoje, pułkowniku - powiedziała, cofając się krok. - Możesz ich używać, kiedy zechcesz. [...]

We wrześniu, październiku i listopadzie pułkownik wy­głosił swoje przemówienie tyle razy, że gdyby nie składa­ło się z lśniących i mocnych słów, zmieniłoby się w proch ze zużycia.[...] Gdy on przemawiał na podium pośrodku placu, Mulat i jego ludzie rozdawali cukierki i malowali złotą farbą jego imię na murach, ale nikt nie zwracał uwagi na te sklepikarskie chwyty, bo wszyscy słuchali, olśnieni klarownością jego wywodu i poetycką jasnością argumentów, porwani jego chęcią naprawienia błędów popełnionych w przeszłości [...] Gdy odjeżdżali, zostawiali po sobie smu­gę nadziei, która unosiła się w powietrzu przez wiele dni niczym wspaniałe wspomnienie po cudnej komecie. Puł­kownik stał się szybko najpopularniejszym politykiem. [...]

- Dobrze nam idzie, pułkowniku - powiedział Mulat po dwunastu tygodniach sukcesów.

Ale kandydat go nie usłyszał. Powtarzał w myślach swoje dwa tajemne słowa. Robił to coraz częściej. Wypo­wiadał je, gdy dopadała go nostalgia, szeptał je przez sen, wiózł je ze sobą konno, myślał o nich przed rozpoczęciem słynnego przemówienia i łapał się na tym, że rozkoszuje się nimi także w chwilach beztroski. Ilekroć te dwa słowa przychodziły mu do głowy, przywoływały na myśl Belisę Crepusculario [...]

Nie mogąc patrzeć, jak stan jego szefa pogarsza się z dnia na dzień, niczym stan skazańca oczekującego na wykonanie wyroku śmierci, Mulat zarzucił karabin na ramię i ruszył na poszukiwanie Belisy Crepusculario.[...]

Czekała na niego. Schowała kałamarz, złożyła lnianą płachtę rozpiętą nad straganem, zarzuciła na ramiona szal i bez słowa wspięła się na grzbiet konia. Podczas całej drogi nawet nie spojrzeli na siebie [...]. Trzy dni później dojechali do obozowiska i w obecności całego oddziału Mulat natychmiast zaprowadził swą zdobycz do dowódcy.

- Przywiozłem ci tę czarownicę, pułkowniku. Oddaj jej te słowa, a ona niech zwróci ci męstwo - powiedział [...].

Pułkownik i Belisa Crepusculario popatrzyli na siebie dłuższą chwilę, mierząc się na odległość wzrokiem. Zgro­madzeni ludzie zrozumieli wówczas, że ich szef nie może już uwolnić się od czaru tych dwóch diabelskich słów, bo zobaczyli, jak drapieżne pumie oczy stają się potulne, gdy ona podchodzi i chwyta go za rękę.

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconOdpowiedzialne rodzicielstwo wstęp – Każde małżeństwo staje przed misją przekazywania życia
«Po co ona tak się męczy, przecież ma już jedno dziecko drugiego się jej zachciało ja nigdy bym się tak nie poświęcała». Czy ja dobrze...

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconChodzi o informacje, tak że polecam je przejrzeć osobom, które się tam wybierają, a sama postaram się nie powtarzać zbytnio. Co nie znaczy, że się nie rozpiszę

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconNic nie daje dzieciom tyle stosownej pewności siebie I umiejętności zachowania się I nic ich tak nie pobudza do obcowania z ludźmi starszymi od nich, jak taniec, przeto sądzę, że należy uczyć je tańczyć tak wcześnie, jak tylko są w stanie się tego nauczyć.”

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconDzisiejszej Ewangelii I doszedł do wniosku, że lepiej jest grzeszyć, nie męczyć się przykazaniami a na starość się nawrócić. Skutek będzie taki sam, jakby całe życie był świętym, bo zapłata ta sama. Jak nierozumnie mówił, tak nierozumnie zrobił. I teraz po pięciu latach tak daleko odszedł od Kościoł

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconWydawać by się mogło, że wizerunek to coś, na co przedsiębiorstwo lub gmina, bezpośredniu nie ma wpływu. Można zadać sobie pytanie: dlaczego tak bardzo często

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconNie tak łatwo opisać moją drogę na scenę, bo nie wiem od czego tak naprawdę zacząć. Czy od tego, że w wieku trzech lat zaśpiewałam najbardziej zachrypniętym

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconMuzyki rockandrollowej, na temat jej historii I jej ewolucji, albo czy 50-letni mężczyzna może w ogóle zrozumieć ten fenomen młodzieży, który stał się ruchem tak popularnym I tak uniwersalnym: Moja odpowiedź zawiera się w 5 punktach

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconPhilippe Ariés, Człowiek I śmierć
«Ach, piękny, słodki panie, myślicie, że tak rychło pomrzecie? "Tak – odpowiada Gawain – wiedzcie, że I dwu dni nie przeżyję"». Ani...

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconPiracka bandera kapitana Jacka Rackhama tak tak, każdy słynny pirat miał własną . Bandera piracka nazywała się Jolly Roger czyli Wesoły Roger

Nazywała się Belisa Crepusculario nie dlatego, że tak jej dali na chrzcie lub tak chciała matka, ale sama szuka­ła sobie tego imienia, aż je znalazła, I iconTen trochę mnie niepokoił, ponieważ nie miałem dokładnie sprecyzowanego rodzaju praktyk, jakich bym się chciał podjąć, miewałem także myśli, że nie uda mi się żadnych praktyk zaliczyć I przez to nie ukończę studiów (chyba tak naprawdę nie sądziłem, że tak może się stać, jednak jestem pesymistą I cza

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom