Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii




Pobierz 65.42 Kb.
NazwaDuszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii
Data konwersji06.12.2012
Rozmiar65.42 Kb.
TypDokumentacja
Duszpasterstwo polonijne

Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji i Belgii

W wydanej przez KUL w 1982 r. pracy zbiorowej pt. „Dzia­łalność męskich zgromadzeń zakonnych wśród Polonii", można znaleźć obszerny artykuł o. Leonarda Głowackiego OMI pt. „Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej" (s. 453-563). Właśnie stamtąd wy­braliśmy kilka fragmentów na temat polskiej wiceprowincji we Francji i Beneluksie. Ze względów technicznych zmu­szeni byliśmy opuścić bogate w treść przypisy(MD).

DO WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ

Okazyjne wyjazdy misjonarskie

W 1920 roku, dekretem Rady Generalnej, została usamodziel­niona grupa polskich ojców, którzy należeli do prowincji niemieckiej. Przypadł im w udziale trud budowania polskiej prowincji: stworzenia kadry formacyjnej, misjonarskiej i in­nych. Jednak po doświadczeniach duszpasterskich wśród Polaków w Kanadzie i w Niemczech, wiedzieli oni dobrze, kim jest polski ksiądz dla polskiego emigranta. Dlatego też nie mogąc na razie wysyłać ojców na stałe do pracy polonijnej, wyjeżdżali na czas dłuższy lub krótszy, aby w sku­piskach polonijnych głosić misje parafialne. Niezmordowa­ny w tych okresowych wyjazdach okazał się o. Jan Wilhelm Kulawy. Od listopada 1924 do czerwca 1925 r. wygłosił w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych 22 misje. Z Polonią francuską kontakt tego typu nawiązał znacznie wcześniej. Już w kwietniu 1912 r., gdy pracował w zachodnich pro­wincjach Niemiec, prowadził po raz pierwszy misje we Francji, w koloniach Barlin, Guesnin i Lallaing. (...) W 1929 r. wyjechał najpierw o. Baderski, a wkrótce po nim o. Jan Wihelm Kulawy. W ciągu dwóch miesięcy wygłosili 14 misji również w północnej Francji, w okolicy Lille i Lens. Jeszcze i w tym czasie księży polskich było mało. Księża francuscy wobec obcokrajowców niemówiących ich językiem zachowywali się dość obojętnie, a także fran­cuskie środowisko robotnicze było pod względem religij­nym zobojętniałe. Gdy się doda do tego propagandę Towa­rzystwa Biblijnego i kolportowanie różnych druków inno­wierczych, będziemy mieli pewien obraz zagrożenia, w ja­kim znajdowali się Polacy we Francji.

Na życie rodzinne i praktyki religijne dość smutnym cieniem kładła się sprawa języka. Polskich szkół nie było. Dzieci chodziły do szkół francuskich, a dopiero po zajęciach obo­wiązkowych nauczyciele polscy mogli uczyć języka pol­skiego i historii. Oczywiście te lekcje były skazane na nie­powodzenie. Skutek był taki, że na nabożeństwach dla Po­laków dzieci się nudziły, bo nie rozumiały po polsku, rodzi­ce też nie zawsze rozumieli język swoich dzieci. Dochodzi­ło do tego, co obrazowo przedstawił o. Jan Wilhelm: „Kląć chłopiec już umiał — po polsku, pacierza nie umiał — ani po polsku, ani po francusku".

W 1934 r. o. Jan Wilhelm przez 5 miesięcy głosił misje w okrę­gach przemysłowych, gdzie pracowali Polacy. Żeby wymie­nić niektóre: Metz, Nancy, Verdun, Hettange, Pont à Mous­son, Merlebach.

Sytuacja naszej diaspory we Francji dobrze była znana Pol­skiej Misji Katolickiej w Paryżu i leżała na sercu prymaso­wi Polski. Pod wpływem tych instancji latem 1937 r. o. Jan Wilhelm znowu stanął na ziemi francuskiej, aby głosić mi­sje w okręgach polonijnych. Po kilku seriach misji dołączył się do niego o. Feliks Rozynek, duszpasterz w okręgach po­łudniowych, a w grudniu przyjechał z Polski o. Jan Cyrys (...).

Pierwsi duszpasterze oblaci we Francji

W perspektywie przyszłej pracy w diasporze polskiej we Francji, w latach trzydziestych zaczęto wysyłać kleryków do Francji, aby tam, kończąc studia teologiczne, równocze­śnie mogli opanować język francuski i lepiej wejść w sytu­ację miejscowej Polonii. I tak w 1932 r. do Wyższego Semi­narium Duchowego Prowincji Południowej OMI w Notre Dame de Lumières zostali wysłani dwaj klerycy: Augustyn Müller i Feliks Rozynek, w 1935 r. trzej klerycy: Wiktor Krusze, Henryk Repka i Jan Woziwodzki (...). Ojcowie Krusze i Repka, po ukończeniu studiów w 1938 r. zostali przeznaczeni do Francji południowej i we wrześniu dołączył się do nich o. Piotr Purgoł, skierowany bezpośred­nio z Polski.

(...) W 1939 r. o. Piotr Miczko powiększył liczbę naszych kapłanów, zaangażowanych na stałe w pracę polonijną, na terenie Francji. W ten sposób stałych duszpasterzy oblatów przed II wojną światową było 5: o. Purgoł w departamencie Gard, o. Miczko w departamencie Tarn, o. Repka i o. Krusze w Graissessec, Hérauld, a pionier polonijnego duszpasterstwa w południowej Francji, o. Feliks Rozynek, z rezydencją to w Marsylii, to w Tuluzie, miał pod swoją opieką największą liczbę kolonii polskich.

Warunki pracy kapłańskiej w polskiej diasporze na południu pod pewnymi względami były podobne do tych, jakie pano­wały w okręgach północnych, jednak zachodziły także po­ważne różnice. Na pierwszym miejscu należy postawić fakt, że był to początek duszpasterstwa polonijnego na południu, brak księży, obszar duży. O. Rozynek w pierwszych latach swojej działalności był jedynym duszpasterzem na obszarze całej południowej Francji: „Wsiada i wysiada z pociągu do auta, każdy dzień gdzie indziej, bo ma najbardziej rozległą pracę ze wszystkich polskich księży we Francji" — pisze współczesny świadek i kolega, o. Jan Wilhelm Kulawy. A przecież był to już rok 1938. Tymczasem jeszcze na począt­ku 1939 r. on sam donosi, że w ciągu trzech miesięcy, odwie­dzając Polaków rozproszonych w 30 departamentach zrobił samochodem 13 tys. kilometrów: „W ciągu 17 dni wyspo­wiadałem około 500 osób, zamieszkujących w 17 miejsco­wościach i wygłosiłem okoto 40 nauk". Dodajmy do tego, że był kapelanem w kilku różnych zakładach(...).


OKRES II WOJNY ŚWIATOWEJ I LATA PIERWSZEJ STABILIZACJI

Kapłańska posługa w wojsku i obozach parawojskowych

(...) Po wybuchu II wojny światowej różnymi drogami prze­dostało się z Polski na Zachód niemal pół setki oblatów. Wśród nich było 4 kapłanów już angażujących się aktywnie i 9 kończących ostatni rok studiów teologicznych, przed egzaminem jurysdykcyjnym. Resztę więc, ponad 30 osób, stanowili klerycy na różnym etapie studiów seminaryjnych. Będzie to znaczna siła, która rok po roku zacznie wchodzić w pracę kapłańską, właściwą temu okresowi tragicznej nie­doli i szlachetnego męstwa.

Najpierw jednak musieli ukończyć studia. Nadzieja na znale­zienie odpowiednich warunków we Włoszech zawiodła skutkiem wojennych planów Mussoliniego. Z La Brosse pod Paryżem też trzeba było się wycofać czym prędzej, gdy Niemcy zajęli Paryż. W drodze powrotnej na południe gru­pa się podzieliła. Jedni skierowali się bardziej na zachód i z Bordeaux zdołali odpłynąć do Anglii, inni podążali — pieszo lub różnymi środkami lokomocji (bo pociągi nie kur­sowały) — w kierunku Marsylii i ostatecznie znaleźli się w oblackim seminarium francuskiej prowincji południowej, w Notre Dame de Lumières koło Awinionu. Tutaj dołączyli się do nich klerycy i ojcowie, którzy studiowali w Rzymie. W gronie profesorów nie zabrakło też polskich oblatów. W różnych okresach zajęcia seminaryjne prowadzili: o. Al­fons Hojeński, o. Feliks Matyśkiewicz, o. Karol Brzezina, o. Józef Kamiński(...).

Rok po roku klerycy kończyli swe studia i otrzymywali świę­cenia, stając do dyspozycji przełożonych, aby podjąć pracę duszpasterską. Liczbę ojców powiększyli także misjonarze z Cejlonu: o. Sz. Mańka, o. I. Pluszczyk, o. H. Misiuda. A pole pracy poszerzało się coraz bardziej. Potrzeby były różnorakie i możliwości niestereotypowe, mające wielką siłę atrakcyjną dla młodych, gorliwych kapłanów o nastawieniu patriotycznym. W strefie nie zajętej przez Niemców ciągle przybywało Polaków: cywilów, zdemobilizowanych żołnie­rzy i członków ich rodzin, których trzeba było otoczyć opie­ką duszpasterską. Równocześnie powstawała Armia Pol­ska na Zachodzie i Wschodzie — potrzeba było kapelanów. Wyrastały w różnych częściach świata skupiska Polaków, obozy parawojskowe i tam również potrzebny był polski kapłan(...).

Duszpasterską służbę kapelanów w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie pełniło 26 oblatów(...).

Duszpasterstwo wśród diaspory polskiej w Europie

Można wręcz postawić paradoksalne twierdzenie, że II wojna światowa, która tak boleśnie dotknęła polską prowincję oblatów, była jednocześnie okresem wielkiego rozkwitu oblackiego duszpasterstwa polonijnego. Na pierwszym miejscu dotyczy to Francji. Nowo wyświę­ceni ojcowie od razu włączyli się w pracę duszpasterską w obozach wojskowych, w obozach zdemobilizowanych żołnierzy, w schroniskach dla Polaków, odszukiwali rodziny polskie w parafiach, objeżdżając południowe departamen­ty Francji (...).

(...) Gdy Niemcy zajęli Francję południową, duszpasterstwo polonijne natrafiało na trudności, a nawet częściowo zostało sparaliżowane. Został aresztowany ks. kanonik Rogaczew­ski, rektor Misji Polskiej w Lyonie. Dekretem kardynała Hlonda na jego miejsce został mianowany o. Karol Kubsz, inni księża otrzymali polecenie, aby przedostawać się do większych skupisk polonijnych na północy. Wtedy też niektórzy z oblatów opuścili strony południowe, udając się na północ, gdzie blisko półmilionowa rzesza Po­laków oczekiwała na polskich kapłanów(...). We Francji północnej podjęli posługę duszpasterską wśród Polaków następujący ojcowie: Jan Adamiec w Auby, S. Stefaniak w Noeux-les-Mines, E. Olejnik w Bruay-en-Artois, J. Lewicki w Salaumines, J. Pakuła w okolicy Reims-Charleville, gdzie do niego dołączył o. Jan Chwist. W północno-wschodniej Francji, w diecezji Metz, pracowali ojcowie: Karol Palus i Albert Rój, obsługując Hayange, Algrange i Merlebach.

W 1946 r. o. Stolarek i o. Kubsz, a za nimi ojcowie Miczko i Ciepły zamieszkali w La Ferté-sous-Jouarre, zamierzając stworzyć ośrodek nauki i wypoczynku dla Katolickiego Sto­warzyszenia Młodzieży Polskiej (KSMP). W Normandii zaczął pracę o. Pluszczyk, a później dołączyli do niego o. Bernard Jarek i o. Antoni Dreszer. W Caen po­wstała placówka centralna, a dojazdowo obsługiwano 31 różnych placówek na przestrzeni 5 departamentów. Od 1946 r. jeden z ojców zamieszkiwał na stałe w Potigny. I tak ciągle przybywało ojców i placówek przez nich obsłu­giwanych w górniczych i przemysłowych okręgach półno­cnej Francji, a nawet były próby docierania do Belgii i Luk­semburga.

W wyniku perypetii wojennych znalazło się na Zachodzie przeszło 40 oblatów polskich: jedni już wcześniej zaanga­żowani w pracę duszpasterską wśród diaspory polskiej, inni — po zakończeniu kampanii wojennej — stali przed wyborem miejsca i rodzaju pracy w warunkach powojen­nych.

Rada Generalna, po zasięgnięciu opinii polskich ojców we Francji, podjęła historyczną decyzję: erygowała dystrykt polski we Francji (4 1X 1946 r.), obejmujący wszystkich ojców polskich na południu, północy i wschodzie w liczbie 26, i dystrykt polski w Anglii (2 X 1946) z liczbą 22 obla­tów. Była to pierwsza próba stabilizacji administracyjno-prawnej, niezwykle ważna ze względu na konsekwencje.(...) Rozwój wypadków z kolei podyktował następne pociągnię­cie. W sierpniu 1947 r. o. Prowincjał Stefan Śmigielski ze swoją Radą podjął decyzję o rozwiązaniu dystryktu polskie­go w Anglii. Był on już niepotrzebny, ponieważ praca, dla której ojcowie przybyli do Anglii, związana z sytuacją wojen­ną, ze swej natury miała charakter przejściowy i należało się przygotowywać do pracy w warunkach pokoju. Przebywa­jący w Anglii ojcowie, kapelani wojskowi, mogli obrać sobie teren pracy: wrócić do Polski albo zdecydować się na dusz­pasterstwo polonijne we Francji, w Kanadzie lub Stanach Zjednoczonych. Była to druga próba stabilizacji.

Dystrykt polski we Francji, którego superiorem został mia­nowany o. Konrad Stolarek, obejmował najpierw wszystkich polskich ojców na terytorium Francji, a niebawem miał się powiększyć terytorialnie o Belgię z Luksemburgiem. Mia­nowicie ks. Kardynał Hlond, w porozumieniu z Radą Zgro­madzenia, w grudniu 1947 r. powierzył oblatom Polską Misję w Belgii, a jej rektorem został mianowany o. Karol Kubsz. Tym samym dystrykt polski we Francji objął także Belgię i Luksemburg. 0. Kubsz, jako rektor kierował odtąd całością duszpasterstwa polskiego w Belgii, a jako su­perior był ze specjalnego tytułu przełożonym zakonnym zaangażowanych tam oblatów.

Ponieważ rozwój dzieł w nowym układzie przebiegał po­myślnie, czyli struktura administracyjna zdawała egzamin rokując dobre nadzieje na przyszłość, nastąpił dalszy akt prawny stabilizujący sytuację polskich oblatów na Zachodzie, a mianowicie Rada Generalna 10 V 1949 r. usamodzielniła dystrykt polski we Francji, wyłączając go spod jurysdykcji przełożonych prowincji polskiej i poddając go bezpośrednio Superiorowi Generalnemu (...).

(...) Teren działalności dynamicznie się powiększał. Zatem do wymienionych poprzednio większych placówek w Pas-de-Calais trzeba dodać parafię Marles-les-Mines z własnym kościołem św. Stanisława, Dourges, tak samo z własnym kościołem św. Stanisława i Calonne-Ricouart z dwoma kościołami do obsłużenia. W ostatnich latach omawianego okresu zaznaczył się rozwój dzieła polonijnego oblatów w Belgii i Luksemburgu, a więc: Bruksela, Charleroi (kościół św. Andrzeja Boboli), Luksemburg i Dampremy (...).

Trzeba wreszcie wspomnieć, że ci ojcowie działający w trud­nym okresie powojennym patrzyli na rzeczywistość realnie i perspektywicznie. Nie przeoczyli ważnej, a niełatwej spra­wy zapewnienia sobie pomocników i następców. Już w końcu 1947 r. założyli własne kolegium, rodzaj niższego seminarium duchownego dla chłopców z rodzin polskich, aby kształcić kandydatów powołanych do kapłaństwa. Ko­legium to otwarto w Béthune i zaraz w pierwszym roku przyjęło ono 33 uczniów. W 1949 r. ich liczba się podwoiła i gmach okazał się za mały (...)


DOBA NAJNOWSZA

Stabilizacja administracyjna

(...) W 1959 r. 22 ojców oddawało się pracy duszpasterskiej na Zachodzie, otaczając kapłańskim posługiwaniem około 80 tys. Polaków. Pomyślny rozwój tego duszpasterstwa polonijnego we Francji i Belgii skłonił Radę Generalną do podniesienia rangi istniejącej struktury i 25 VII 1964 r. został erygowany polski wikariat Matki Boskiej Częstochowskiej, który w nie­spełna 3 lata później (25 I 1967 r.), zgodnie z nową termi­nologią administracyjną w zgromadzeniu, przyjmie nazwę Wiceprowincji Polskiej Matki Boskiej Częstochowskiej. Za­sięg terytorialny wiceprowincji nie uległ zmianie: należały Francja i Belgia z Luksemburgiem. Był to ostatni akt normujący pod względem administracyjno-prawnym sytuację naszych ojców, zajętych w dusz­pasterstwie polonijnym na zachodzie Europy.

Zmiany terytorialne i prasa

Ostatnie posunięcia administracyjno-prawne lat czterdzie­stych sprawiły, że po 1950 r. stało się możliwe przyjmowanie nowych placówek. Jednak najpierw, myśląc o zapewnieniu przyszłości podej­mowanym dziełom, ojcowie przenieśli swoje kolegium z Béthune do Vaudricourt. Nowo nabyty teren, olbrzymi szmat starego parku z zabudowaniami, stwarzał nowe mo­żliwości. Było dość miejsca na zlokalizowanie szkoły męskiej młodzieży polonijnej, z której wyłonią się w przyszłości po­wołania, i na przewidywane zjazdy polonijne. Prowadze­niem tego dzieła zajętych było kilku ojców (choć nie zre­zygnowali z dojazdowej pracy duszpasterskiej), ale poprzez rodziny wychowanków poszerzali oni kontakt z Polonią. Niebawem Internat św. Kazimierza w Vaudricourt stał się ważnym ośrodkiem polonijnym na północy Francji. Liczba Polaków przybywających na doroczne zjazdy polonijne, urządzane do dzisiaj w ostatnią niedzielę czerwca, sięgała 10 tys. Natomiast stan liczebny internatu w najlepszych la­tach wahał się w granicy 120 uczniów. Spośród nich 23 wstąpiło do nowicjatu, a 18 do 1970 r. otrzymało święcenia kapłańskie, zasilając szeregi duszpasterzy polonijnych. Jeśli chodzi o placówki i tereny powierzone oblatom przez Polską Misję Katolicką w Paryżu po 1950 r., chronologicznie przedstawia się to następująco: 1953 r. —Arenberg i Denain (4300 wiernych), 1956 r. — Valenciennes (4570), 1957 r. — Lens (6800), 1960 r. — Mazingarbe (5900), 1961 r.— Troyes (2500). W Belgii, po Brukseli (5000 wiernych) i Charleroi (6000) przyjęli następujące ośrodki: 1950 r. — Leodium (5400 wiernych), 1959 r. — Retinne (1200), 1963 r. — Jemappes (2800).

Dla uzupełnienia tej listy trzeba dodać we Francji Vaziers Notre-Dame, obsługiwane od 1950 r. najpierw dojazdowo, później ze stałą rezydencją, i Baudras w ośrodku górniczym diecezji Autun, przejęte na stałe w 1966 r. W Abbaye-de-Cendreas, po wyjeździe do Polski o. Purgoła w 1946 r., nie było stałego duszpasterza i obsługiwali je dojazdowo liczni ojcowie, np.: Müller, Palus, Dreszer, Krachulec, Lewicki, Duda —podobnie jak i inne miejscowo­ści, np.: Les Brousses, Le Martinet, La Grande Combe, Molieres, Rochabelle, Alės.

Z kolei przez pewien okres obsłu­giwali ten teren inni kapłani, aż w 1965 r. Misja Polska w Paryżu powierzyła go znowu na stałe ojcom oblatom i pro­boszczem został o. Piotr Pogorzelski. Obsługuje on cały ten olbrzymi i niewdzięczny teren, sięgający aż po Tuluzę, wy­kazując niezwykły hart ducha i głęboką wiarę.(…)

Zaistniała też pewna zmiana w Belgii. Dwaj ojcowie mie­szkający w Jemappes, aby lepiej obsłużyć teren, w 1968 r. przenieśli się do Tertre. Natomiast w Wielkim Księstwie Luksem­burg, gdzie znajdowało się około 1000 Polaków i od 1948 r. oblaci zaczęli dojazdową pracę duszpasterską, w 1967 r. zamieszkał na stałe o. Józef Adamczyk.

Bardzo wcześnie po wojnie, bo już w 1947 r., pomyśleli oblaci o jeszcze jednej, bardzo nowoczesnej formie pracy duszpasterskiej i w rezultacie w 1952 r. założyli Polonijny Ośrodek Wczasów Rodzinnych „Stella Maris", w miejsco­wości Stella Plage nad kanałem La Manche. Obecnie ośro­dek powiększony i zmodernizowany może pomieścić 500 osób, a dwu ojców zapewnia posługę duchową. Ośro­dek ten gromadzi rodziny polskie z całej Francji i Belgii, a także przyjmuje Polaków z Polski. Dzięki temu stanowi jedyne w swoim rodzaju środowisko pokonijno-rodzinne, w którym spotykają się różne pokolenia i formacje duchowe, przyczyniając się tym samym do większego zbliżenia i jed­ności Polonii francuskiej.

Podparyska posiadłość La Ferté-sous-Jouarre. po przejściu swego cyklu różnych przeznaczeń, znalazła wreszcie wła­ściwe oblicze, jako ośrodek prasowy i duszpasterski. W 1954 r. o. Stolarek podjął próbę działalności apostolskiej za pomocą słowa pisanego, rozpoczynając wydawanie pisma Maryj­nego „Niepokalana". Miesięcznik tak bardzo zgodny z du­chem zgromadzenia (oblaci Maryi Niepokalanej) i polskiej pobożności, spotkał się z niesłychanie życzliwym przyjęciem naszych rodaków. Po kilku latach osiągnął już 20 tys. na­kładu i na tym poziomie utrzymywał się przez szereg lat. Po o. Stolarku redakcję miesięcznika objął o. E. Szymeczko. W 1959 r., na życzenie Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu, oblaci przejęli również organ Misji Polskiej — „Głos Kato­licki". A trzeba sobie uświadomić, że prasa polska wśród Polonii ma nie tylko znaczenie narzędzia szerokiego od­działywania ideologicznego, jest ona także szkołą języka, a przez język — szkołą naszej narodowej kultury. Z tego względu i w pracy parafialno-duszpasterskiej, jak również w działalności organizacyjnej, uprzywilejowanym narzę­dziem oddziaływania jest biuletyn, pisemko-okólnik, a także śpiewnik, broszurka, książka — zależnie od okoliczności i zapotrzebowania.

Wreszcie trzeba dodać, że przez długie lata o. K. Brzezina był naczelnym redaktorem zespołu redagującego serwis prasowy dla katolickiego radia w Chicago, w języku an­gielskim, francuskim, niemieckim i polskim.


KILKA RYSÓW DO OBRAZU AKTUALNEGO I PER­SPEKTYWY

Aktualny stan wiceprowincji Matki Boskiej Częstochowskiej, biorąc pod uwagę ilość zaangażowanych członków, jest imponujący: 48 oblatów (w tym 37 pracujących w dusz­pasterstwie, 4 braci i 2 kleryków). Nie mniej imponujące jest pole zaangażowania i formy: 23 parafie polonijne z rezydencją stałą, czyli tzw. misje polskie, a do tego trze­ba dodać liczne punkty i kościoły w wielu departamentach, zwłaszcza w zagłębiach węglowo-przemysłowych, gdzie Msze św. odprawia się dojeżdżając według ustalonego harmo­nogramu; ponadto Internat św. Kazimierza, ośrodek wydaw­niczy i redakcja dwu periodyków katolickich, ośrodek wczasów rodzinnych, kierownictwo KSMP we Francji i w Belgii, udział w instytucjach specjalnych, pogłębiających więź między skupiskami polonijnymi a Polską.

Praca duszpasterska, której wyłącznie oddaje się 37 ojców, stanowi dzieło najbardziej preferowane w całości apostol­stwa wiceprowincji, a także ze strony zaangażowanych oj­ców cieszy się szczerym przywiązaniem i kapłańską miło­ścią. Jak wszędzie, tak i na emigracji wymaga ona ciągłych nakładów, inwestycji — dzieł zewnętrznych, które są jakimś wyrazem prawdziwej, a nieuchwytnej pracy kapłańskiej i zapotrzebowania wiernych.

0 tych dziełach można by mówić wiele. I pewnie na pier­wszym miejscu trzeba by wymienić kościół 1000-lecia pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej wybudowany w Lens w 1966/67 r., nowoczesny w swojej architekturze i funkcjonalny, łączący elementy tradycji budownictwa sa­kralnego z nowymi rozwiązaniami i mentalnością współ­czesną. Był to zryw ofiarności i polskości naszych rodaków we Francji i poza Francją. Ale dla naszych emigrantów mie­szkających w Potigny i okolicy, w Normandii, nie mniejszym dziełem była kaplica, wybudowana w miejsce poprzedniego baraku. Barak w 1949 r. ofiarował kapitan Ryłko z amery­kańskiej kompanii wartowniczej. Przewiozły go ciężarówki amerykańskie i o. Dreszer, na miejscu ofiarowanym przez kopalnię, zbudował z niego kaplicę. Gdy ta spłonęła, na jej miejscu o. Franciszek Zając zbudował większą, z pięknymi witrażami i zakrystią.

Należałoby również powiedzieć o wybudowaniu dużej sali „Polonia" w Marles-les-Mines, departament Pas-de-Calais, oraz modernizacji wnętrza kościoła i przebudowie plebanii w Troyes, dzięki czemu uzyskano salę katechetyczną, o sa­lach parafialnych w Potigny, Monde Ville itd. Jednak nie o wyliczenie chodzi. Dobrze prowadzona praca parafialna nie obejdzie się bez takich czy innych akcji i przedsięwzięć. Ważniejszy jest tutaj motyw działania. Zarówno w wypowie­dziach ustnych zainteresowanych osób, jak i w pismach stale powracają w różnej formie te same pobudki: chęć zamanifestowania swojej odrębności etnicznej w wierze, potwierdzenie swojej wspólnoty ze współrodakami i więzi z dawną ojczyzną, pragnienie posiadania odpowiedniego miejsca spotkań w swojej grupie narodowościowej.

Polacy we Francji stosunkowo szybko przechodzą na język francuski, nie zatracają jednak swojej odrębności. „Nawet po kilkudziesięciu latach —słusznie zaznacza o. Pakuła w swoim sprawozdaniu na kapitułę generalną —czują się cudzoziemcami" i są uważani za obcych. Zdradza ich język. Rodzice-emigranci przeważnie w ciężkiej, źle płatnej pracy nie mieli czasu uczyć się poprawnej francuszczyzny, ich dzieci — po szkole francuskiej — źle mówią po polsku i wolą nawet z rodzicami rozmawiać po francusku. Często sprawia to niemałe kłopoty w rodzinach, lecz taka rzeczywi­stość nie przekreśla poczucia narodowego. Nazwijmy to ściślej: pewnych struktur psychicznych bardziej właściwych Polakom, dzięki którym lepiej się czują w środowisku ludzi pochodzenia polskiego.

O. Lewicki stwierdza w swoim sprawozdaniu, opracowa­nym w 1971 r., że młodzi ludzie pochodzenia polskiego, któ­rzy zaledwie z trudnością lub wcale nie mówią po polsku, szukają okazji do wzajemnych spotkań i tylko w swoim gronie czują się dobrze. Podkreślają nawet dziennikarze francuscy, że spotkania polonijne, mimo całej rozpiętości pokoleń, mają charakter rodzinny. W tym kontekście uzyskują swoją wymowę i sens wszelkie inwestycje zewnętrzne w polonij­nej pracy duszpasterskiej. Owszem, w tym tkwi pełna i wy­starczająca racja pracy kapłanów polskich w środowiskach polonijnych, w myśl zaleceń konstytucji apostolskiej „Exul familia" i „De pastorali migratorum cura." Dlatego też oj­cowie z całym poczuciem odpowiedzialności i prawdziwej potrzeby prowadzą duszpasterstwo polskie w skupiskach polonijnych. Jego dyrektywy i zasady są wypracowywane na konferencjach duszpasterzy w oparciu o wytyczne Epi­skopatu Polski. Jednak Rektorat Polskiej Misji na spotkaniach z Komisją Episkopatu Francji uzgadnia je także z francuską praktyką pastoralną. Na pewno nie odbywa się to bez zgrzytów i niekoniecznie z winy strony francuskiej. Osta­tecznie potomkowie polskich emigrantów wcześniej czy później wtopią się w społeczeństwo francuskie. Już dzieci emigrantów nie czują się emigrantami. Tego procesu się nie zahamuje, a ważne jest, żeby czując się Francuzami, byli dobrymi katolikami i zachowali jak najwięcej z dziedzi­ctwa kultury polskiej, żeby uczuciowo czuli się z Polską związani.

Patrząc powierzchownie na życie parafii polonijnej można łatwo sprawę uprościć i wyrobić sobie obraz fałszywy. W wielkich parafiach polskich na północy Francji, np. w Lens, w Valenciennes, Marles-les-Mines itp., w niedzielę odpra­wia się po kilka Mszy św. i kościół jest pełny. Rozbrzmiewa polski śpiew religijny, jak w przeciętnym kościele w Polsce, są polskie kazania i ogłoszenia. Obchodzi się pierwsze czwar­tki, piątki i soboty miesiąca. Chorzy są regularnie odwie­dzani przez kapłana. Odprawia się nabożeństwa majowe i różańcowe, jest tradycyjna kolęda czy odwiedzanie rodzin. Poza tym jednak są poważne różnice, np. działalność sto­warzyszeń: Krucjata Eucharystyczna, Katolickie Stowarzy­szenie Młodzieży Polskiej, Akcja Katolicka Mężów Polskich, Liga Różańca św., Stowarzyszenie Polek, Harcerstwo, „So­kół", zrzeszenia kombatanckie, chóry, kluby teatralne, spor­towe itd., a wszędzie jest w jakimś stopniu potrzebna obec­ność księdza. Zebrania i nabożeństwa organizacji są okazją do przeżycia łaski sakramentów św. i słowa Bożego. To jest element pozytywny. Ale wyłania się tu także cały problem Polonii, która jest strukturą bardzo złożoną, a przy nieza­przeczalnej dążności do spotkań, równocześnie pełną kon­fliktów i powikłań. Wszystko zależy od tego, jaki jest skład danej parafii. Rozwijać tego zagadnienia nie sposób, za­sygnalizować jednak trzeba.

Najstarsze pokolenie emigrantów, z czasów emigracji za­robkowej, już niemal zupełnie wymarło. Byli to ludzie prości, przeważnie pracujący w kopalniach. Naturalnym porządkiem rzeczy dzieci tych rodzin emigranckich nie zawsze miały ochotę przejąć pracę swoich ojców, do której tamci byli zmuszeni koniecznością. Tak więc w drugim i trzecim po­koleniu obserwujemy zjawisko awansu społecznego. Z ro­dzin polskich wychodzi inteligencja francuska. Co więcej, po wojnie wiele kopalń na północy zamknięto. Nastąpiła migracja wewnętrzna w poszukiwaniu pracy. To spowodo­wało zmniejszanie się starych skupisk polonijnych na pół­nocy.

Do tego trzeba dodać emigrację polityczną — różnych okre­sów — która różni się poziomem wykształcenia od emigra­cji zarobkowej, a przy tym wnosi ze sobą ferment ambicji i kastowości, często wręcz animozje i skłócenia międzyfrakcyjne. Ta część Polonii jest bardziej odporna na proces asymilacji, ale nie jest łatwym środowiskiem dla duszpa­sterza (...).

Jeśli chodzi o duszpasterzy oblatów, ich skład w latach sześćdziesiątych był dość szczęśliwy. Ci, którzy przybyli do Francji w czasie wojny lub bezpośrednio po niej, zdążyli się już aklimatyzować. opanować język i warunki pracy. Przybywający później musieli się wdrażać do pracy w nowym układzie, za to lepiej rozumieli emigrację późniejszą. Nato­miast dla kapłanów pochodzenia polskiego, urodzonych i wykształconych we Francji, warunki i metody pracy dusz­pasterskiej we Francji były czymś naturalnym i własnym, mieli łatwy kontakt z wszystkimi, byli nawet zdolni do peł­nienia roli księży-robotników.

Trudność stanowiło to, że nie można było wszędzie tworzyć wspólnot kapłańskich, aby działając wspólnie mogli się uzupełniać. Poza wielkimi parafiami, były mniejsze i parafie osobowe, a to znaczy, że jeden ojciec musiał obsłużyć cały rozległy teren jako proboszcz personalny określonej grupy wier­nych (...).

Duszpasterstwo wśród diaspory ma swoje wymagania i ce­chy specyficzne. Jego powodzenie w dużym stopniu zależy od indywidualności kapłana. Musi on mieć łatwość nawią­zywania kontaktu i bezpośredniość, odznaczać się cierpli­wością, pogodą, a nawet poczuciem humoru, a to wszy­stko w duchu wiary i miłości bliźniego. Jest stałym zwycza­jem, że przede Mszą św. ksiądz wita się z wszystkimi wier­nymi i z każdym zamienia kilka słów, jak z osobistym, do­brym znajomym, zapyta o nieobecnych. Tak samo po wyjściu z kościoła, zanim się rozejdą, trzeba się ze wszystkimi po­żegnać, nieobecnym przesłać pozdrowienie czy jakieś sto­sowne słowo, a także znaleźć czas na wizyty w domach, bez względu na zaproszenie, kierując się względami dusz­pasterskimi.

Przeważnie na tych placówkach wśród diaspory widzi się na nabożeństwie ludzi starszych. Młodzież woli chodzić na Mszę św. z Francuzami albo nawet — w środowisku zdechrystianizowanym — porzuca stałe praktyki religijne, re­dukując je do trzech wypadków w życiu (chrzest, pierwsza komunia, ślub) i pogrzebu, wzorem większości Francuzów. Młode pokolenie, nawet po szkole polskiej, woli język fran­cuski i przekonuje do niego rodziców. Dlatego też, jeśli cho­dzi o katechizację, trzeba ją prowadzić koniecznie w dwu językach, inaczej nie przyniesie efektu.

W tej sytuacji podziwu godne, jak Polacy nawet z daleka podążają na spotkanie z polskim kapłanem, jak znają swoich duszpasterzy polonijnych i jak znają się sami między sobą, żyjąc w różnych departamentach Francji. Przyczynia się do tego jedna niezwykle charakterystyczna forma oddziaływa­nia w duszpasterstwie polonijnym, stara i równocześnie w naszym wieku turystyki bardzo nowoczesna i modna, trafiająca do przekonania wszystkim pokoleniom: są to pielgrzymki, zjazdy i wycieczki. Pielgrzymki Polonii do Lourdes, Fatimy, Lisieux, doroczne zjazdy w Vaudricourt, w ośrodku pallotyńskim w Osny pod Paryżem, na polskim cmentarzu wojskowym w Grainville — Langannerie pod Falaise, w Normandii, należą do tradycyjnego repertuaru. Ale poza tym każdy rejon ma swoje miejsca pątnicze i punkty zebrań specjalnych. Urządza się również polonijne piel­grzymki czy wycieczki do Ziemi Świętej, obozowiska i zlo­ty młodzieży, organizuje się wycieczki do Polski i różnych zakątków świata. Do większego zbliżenia i pogłębienia kon­taktów wśród Polonii przyczynia się także Ośrodek Wcza­sów Rodzinnych w Stella Plage.

Terminy pielgrzymek są ustalane centralnie i wtedy każdy duszpasterz w swoim rejonie organizuje dojazd wiernych do punktu zbornego lub bezpośrednio do określonego celu.

Tak samo ojcowie, którzy są dyrektorami KSMP — o. L. Brze­zina na terenie Francji i o. K. Szymurski w Belgii — organi­zują specjalne zjazdy młodzieżowe, które przeważnie trwają dłużej i mają charakter rekreacyjno-szkoleniowy. W ostat­nich latach w zjazdach młodzieżowych bierze czynny udział bp Wesoły. Trzeba jednak lojalnie zaznaczyć spadek ilo­ściowy młodzieży zorganizowanej w KSMP w stosunku do lat czterdziestych o 30%.

Niemniej praca wśród młodzieży, wobec zmian, jakie się zauważa w efektywności różnych form apostolstwa w osta­tnich latach, jest dziełem żywym i owocnym w myśl współ­czesnych założeń teologii pastoralnej odnośnie do diaspory. Wygląda niemal na ciekawostkę, gdy się czyta w sprawoz­daniu z 1959 r., że w ciągu sześciu lat 2 ojców ze sporadyczną pomocą innych przeprowadziło 29 misji i ponad 60 serii rekolekcji, że w 1966 r. 3 ojcowie misjonarze nie mogli po­dołać licznym zamówieniom na te prace (zaproszenia także do RFN i do Anglii) i pojechali ojcowie z Polski, aby wzmo­cnić ekipę misjonarską, a natomiast w kilka lat później misje parafialne przeszły niemal do historii, jako forma przeżyta i w sprawozdaniu z 1971 r. o tym się nie wzmiankuje.

Bodaj ostatnią akcją duszpasterską, szeroko mobilizującą Polonię czy w ogóle ludność polskiego pochodzenia we Francji, i głęboko przeżywaną przez uczestników, była w la­tach sześćdziesiątych peregrynacja. Ojcowie oblaci przez kilka lat towarzyszyli figurze Matki Boskiej Fatimskiej, a następnie kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, którą Prymas Polski, ks. kardynał Stefan Wyszyński przekazał Polonii.

Obecnie jest czas pracy bardzo wyrównanej w większych skupiskach polonijnych i wśród diaspory, wymagającej głębokiej wiary, samozaparcia i głębokiego zrozumienia, czym ma być duszpasterz na emigracji. Jedno chyba nie uległo zmianie: kapłan polski na emigracji teraz, jak i 20 lat temu, znaczny procent swego czasu musi poświęcić na pracę społeczną. W pewnych wypadkach może to być na­wet 80%, gdy musi współpracować ze stowarzyszeniami i syndykatami chrześcijańskimi, musi być tłumaczem, do­radcą, obrońcą, sekretarzem, nauczycielem języka polskiego, pośrednikiem w stosunku do urzędu itd.

Szczególnym momentem probierczym, bolesną próbą wiary kapłana w przyszłość jego apostolstwa, jest fakt braku po­wołań i nasilającego się indyferentyzmu religijnego przez praktyczny materializm i szybki proces asymilacji. Aktualnym zadaniem duszpasterza polskiego jest przeciwdziałanie pro­cesowi asymilacji na rzecz integracji, która jest, owszem, włączeniem się w przeważającą grupę etniczną danego terenu, jednak z maksymalnym zachowaniem własnych wartości kulturalnych, religijnych, a nawet folklorystycz­nych. Apostolstwo polonijne w tym ujęciu (nawet nieza­leżnie od tego, że emigrowanie ludności jest zjawiskiem na­turalnym, jedynie ulega zmianom ilościowym) będzie jesz­cze długo aktualne i może dostarczyć najgłębszych przeżyć kapłańskich duszpasterzom. Bo serce polskie, nawet poza granicami Polski, naj­lepiej zrozumie i nim pokieruje kapłan z takim samym ser­cem; tylko on zyska pełne zaufanie i będzie mógł nieść dar Chrystusowej miłości zbawiającej.

o. Leonard Głowacki OMI

Misyjne Drogi, nr 4/1983

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconWKŁad biskupa teodora kubiny w duszpasterstwo polonijne

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconKs. Mariusz Chamarczuk sdb duszpasterstwo polonijne w szwecji a podtrzymywanie kultury polskiej I integracja polonii*

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconPolskiemu wychodźstwu w Belgii I Francji na święta wielkanocne

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii icon[ ] Po Anglii rewolucyjne przeobrażenia w gospodarce nastąpiły w Belgii I we Francji (ok. 1830 r.), następnie w usa I Niemczech (ok. 1840 r.), w Austrii I

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconLe pelegrinage de lourdes do Episkopatu Francuskiego z okazji stulecia objawień Maryi Dziewicy Niepokalanej w Lourdes Do Kardynałów, Arcybiskupów I Biskupów Francji utrzymujących pokój I jedność ze Stolicą Apostolską

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconAu milieu des sollicitudes do naszych Czcigodnych Braci Arcybiskupów, Biskupów, Duchowieństwa I Wiernych we Francji. O kościele I państwie we Francji Do Biskupów I Wiernych we Francji. Troska papieża o francję

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconPrzemówienie Ambasadora Francji z okazji Święta Narodowego Francji – 14 lipca 2009

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconIntencje mszalne dla misjonarzy

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconDzieje ogrodu księŻy misjonarzy na stradomiu w krakowie

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanejwe Francji I Belgii iconSamorząd terytorialny w belgii

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom