Kara śmierci – powracający dylemat1




Pobierz 31.75 Kb.
NazwaKara śmierci – powracający dylemat1
Data konwersji10.09.2012
Rozmiar31.75 Kb.
TypDokumentacja


Kara śmierci – powracający dylemat1


Ustawodawca nie żyje nigdy w aksjologicznej próżni i zawsze działa w jakiejś mierze pod wpływem dominującej w danej cywilizacji idei moralnego dobra. W tym sensie miał racje Savigny, kiedy pisał, iż prawo to nie tylko zestaw logicznie niesprzecznych reguł, na coś zezwalających, czegoś zabraniających, ale „przede wszystkim życie społeczeństwa widziane z pewnej szczególnej strony”. W tym sensie problem kary śmierci musi być rozpatrywany w kontekście przekonań, mniemań, przesądów penetrujących życie społeczne – profesjonalna kasta prawników musi się liczyć z tą irracjonalną sferą życia społecznego, niekoniecznie do końca jej ulegając.2


Dyskusja nad problemem kary śmierci nigdy nie pozostanie wolna od silnego emocjalnego zaangażowania dyskutantów, uzależniających swój punkt widzenia przede wszystkim od wpojonych i wyznawanych wartości, jak również od własnej interpretacji wyników (bądź niekiedy tylko hipotez naukowych) badań socjologicznych czy psychologicznych. Jak pisze Piotr Bartula przeważają na ten temat raczej ”sądy wynikające ze skłonności” aniżeli „sądy wynikające z poznania”3. Argumenty jakie padają za i przeciw karze śmierci są nadal aktualne i nie tracące na swej sile (o karze głównej nic nowego powiedzieć się nie da. Lecz i w tej sprawie (...) powtarzanie nie jest ani zbyteczne ani niemądre” 4pisał Leszek Kołakowski).

Rozważając dylemat kary śmierci w kontekście społecznej użyteczności nie sposób pominąć problemu samej koncepcji kary w ogólności jako instrumentu społecznej użyteczności, narzędzia realizującego cele prewencji ogólnej i szczegółowej. Jeżeli bowiem założymy, że kara celów takich nie może i nie powinna spełniać (jak chciał I. Kant) wartość argumentów utylitarno – prewencyjnych w kontekście kary śmierci znacznie osłabnie.

Poglądy Cesare Beccarii, sztandarowej postaci formacji abolicjonistycznej już w XVIII wieku odbiły się głośnym echem w ustawodawstwie europejskim (1786 – zniesiono karę śmierci w Toskanii, w 1787 – w Austrii). W swym dziele O przestępstwach i karach Beccaria dopuszczał możliwość stosowania kary śmierci tylko w 2 przypadkach (tzw. wypadkach pozytywnej konieczności5) : w czasie pokoju gdy wpływy przestępcy więzionego nadal mogą stanowić zagrożenie dla porządku państwowego i w okresach stanu wyjątkowego w sytuacji anarchii (tendencje do traktowania kary śmierci jako wyjątkowej konieczności w czasie wojny lub bezpośredniego zagrożenia wojną odzwierciedlone są obecnie w ustawodawstwie włoskim, szwajcarskim i austriackim , zgodne zresztą z postanowieniem art.2 Protokołu 6 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i art. 2 do Protokołu Opcyjnego do MPPOP)

Zakładając, że pożyteczność kary mierzona jest skutecznością prewencji Beccaria doszedł do wniosku, że kara śmierci nie odstrasza a nawet pobudza do popełnienia morderstw(!), co więcej dając przykład okrucieństwa może wzbudzić litość wobec przestępcy a nawet doprowadzić do jego gloryfikacji. Beccaria twierdził również, iż kara śmierci obniża wartość życia skazańca, co jest w istocie poglądem wysoce problematycznym biorąc pod uwagę fakt, iż życie odbierane jest przestępcy w zamian za życie, które odebrał on ofierze (w ten sposób możnaby również uzasadniać tezę, że kara śmierci podnosi wartość życia przestępcy).

W rezultacie C. Beccaria opowiadał się za karą dożywotniego więzienia, która jak twierdził spełniała lepszą funkcję odstraszającą ponieważ odbierała nadzieję (nieszczęśnik widzi, że cierpienie jego nie kończy się, lecz dopiero zaczyna6) i przez to przysparza większej dolegliwości. Jednocześnie Beccaria wysunął wniosek, iż nie surowość kary lecz jej nieuchronność skuteczniej odstrasza przestępców. Łatwo zauważyć można pewną niespójność: skoro dożywotnie więzienie dostarcza większej dolegliwości niż kara śmierci (cierpienie długotrwałe) to czy nie jest to kara surowsza? Poza tym w przypadku dożywocia nie została wzięta pod uwagę możliwość przystosowania się przestępcy do warunków życia więziennego (a przez to złagodzenia czy nawet wyeliminowania cierpień). Również ważny problem resocjalizacji podnoszony już przez współczesnych zwolenników utylitarnych koncepcji kary zdawałby się pozostawiać niemożliwym do udowodnienia w przypadku dożywocia – gdyż jedynie funkcjonowanie przestępcy na wolności jest wiarygodnym świadectwem jego poprawy.

Teza o odstraszającej funkcji kary zasadza się na założeniu, że przestępcą kalkuluje – jest swoistym homo aeconomicus. Łatwo zauważyć, że wyłączeni są zatem poza nawias tych rozważań przestępcy, którzy nie działają w sposób racjonalny. Abolicjoniści (do których zaliczał się również Jeremy Bentham) opierają się na twierdzeniu, że kara śmierci dla przestępcy nie jest tak wielkim kosztem popełnienia przestępstwa jakim jest kara dożywocia, jednocześnie podnoszą argument o nieuchronności kary – która jest elementem najbardziej odstraszającym,. Nie biorą jednak pod uwagę faktu, iż homo aeconomicus w obawie przed wykryciem i ukaraniem może zamiast zaprzestać swojej działalności pójść w kierunku udoskonalenia technik jej prowadzenia (wszystko zależy od zysków jakie ona przynosi).

Z kolei część retencjonistów, która również kładzie nacisk na odstraszający skutek kary (jak np. współczesna szkołą G.S. Beckera z Chicago), argumentuje zupełnie na odwrót, twierdząc, że dla homo aeconomicus maksymalnym kosztem jest kara śmierci i tylko ona jest w stanie go skutecznie odstraszyć.

Jak można spostrzec cała dyskusja w kontekście społecznej użyteczności kary śmierci zasadza się na ocenie co jest większą dolegliwością: czy kara śmierci czy dożywocie, i w ogóle nie kwestionuje odstraszającej funkcji kary ani też nie podnosi się tego, że sprawca najczęściej zakłada, że nie zostanie ujęty. Statystyki i badania dotyczące odstraszającej funkcji kary nie czynią tej kwestii jaśniejszą.

Innym aspektem społecznej użyteczności kary śmierci jest kwestia bezpieczeństwa społeczeństwa i kosztów jego zapewnienia. Dla retencjonistów kara śmierci niewątpliwie spełnia zasady prewencji szczególnej, gdyż wraz z przestępcą eliminuje również możliwość ponowienia jego czynu. Jest to więc zatem ryzykowanie czegoś pewnego – śmierć mordercy w zamian za coś niepewnego – śmierć przyszłych i hipotetycznych jedynie ofiar. Należałoby tutaj dokonać wyboru, który w przypadku odrzucenia możliwości ukarania śmiercią wiązałby się ze specyficznym eksperymentem a jego ewentualne koszty poniosłyby kolejne ofiary.

Abolicjoniści w takim wypadku istnienia możliwości ponowienia czynu (który jest wobec konkretnego sprawcy czystą hipotezą) proponują karę dożywotniego pozbawienia wolności i kompletnego odizolowania. Muszą się oni jednak liczyć z perspektywą stworzenia zagrożenia (znów tylko hipotetycznego) co prawda już nie dla społeczeństwa ale np. innych więźniów oraz dla służby więziennej.

Coraz rzadziej mówi się o kosztach związanych z wykorzystywaniem obydwu kar tj. kary śmierci i dożywocia. Szczególny wymiar przybierają koszty w ujęciu humanitarnym, zakazującym postrzegać człowieka wyłącznie w kategoriach ekonomicznych. Byłoby jednak hipokryzją twierdzenie, iż czysto ekonomiczne podejście nie odgrywa w dyskusji na temat kary śmierci żadnej roli. F. Garofalo, przedstawiciel włoskiej szkoły pozytywizmu, stawiał pytanie, które można zadać również współczesnym abolicjonistom: jak wytłumaczyć społeczeństwu konieczność ponoszenia kosztów utrzymywania odwiecznych wrogów społeczeństwa?

Patrząc jeszcze przez pryzmat społecznej użyteczności kary, retencjoniści uważają karę śmierci za instytucję moralną, zawierającą informację skierowaną do ludzi, iż pewne czyny są absolutnie złe i należy za ich popełnienie poświęcić najwyższe dobro – życie. W ten sposób według nich kara śmierci staje się społecznie użyteczna.

Inne spojrzenie na karę śmierci reprezentował Immanuel Kant, zwolennik rozpatrywania kary w ujęciu słuszności, sprawiedliwej odpłaty za popełniony czyn. W przeciwieństwie do koncepcji utylitarystycznych człowiek, wg Kanta, jest istotą rozumną, jest celem samym w sobie, nie może być przeto środkiem do osiągnięcia partykularnego celu – w przypadku przestępcy celem takim jest miałaby być prewencja generalna. Karę zatem traktować należy nie w kategoriach społecznych korzyści ale w kategorii winy. Kara wynika z naruszenia przez przestępcę prawa jednostki, które to prawo jest także prawem przestępcy, i powinno być ona wymierzana proporcjonalnie do stopnia winy sprawcy.

Kant traktuje karę śmierci jako odwet moralny, a nie akt rekompensaty społecznej. Nie jest to również odwet realny, który musiałby pociągać za sobą okrucieństwo wobec sprawcy równe jego okrucieństwu wobec ofiary. Jej zasadność argumentuje tym, iż przestępca naruszając prawo do cudzego życia, narusza tym samym prawo do własnego życia, mordując podważa pewność wszelkiego życia a więc także i swojego, zakłóca strumień życia odcina się od niego a więc niejako sam się skazuje na śmierć. Kant jednocześnie podkreśla poszanowanie godności człowieka poprzez wymierzenie mu kary śmierci, bo nie stanowi ona instrumentu do osiągnięcia dobra społecznego (a co z eliminacją?). Podkreśla również, że tylko osoba wolna i rozumna może ponosić konsekwencje swojego czynu i jeśli karze się śmiercią mordercę to tym samym wyraża się szacunek dla mordercy jako istoty rozumnej.

Eksponując rozumność człowieka, oznaczającą także zdolność do przewidywania ewentualnych skutków własnych działań, zwolennicy kary śmierci opierający swe przekonania na poglądach Kanta konstruują koncepcję argumentu ryzyka. Ryzyko nieustannie towarzyszy ludzkiemu życiu i każdy podejmując określone działanie powinien liczyć się z ryzykiem poniesienia jego negatywnych skutków. Piotr Bartula powołuje się na przykład alpinisty, który wyruszając w góry ryzykuje własne życie czy też przedsiębiorcy, który ryzykuje bankructwo na giełdzie. Nawet gdyby przykładowo wymienione osoby nie zdawały sobie sprawy z istnienia ryzyka tak czy inaczej poniosą konsekwencje swoich decyzji. Co w takim przypadku dzieje się z mordercą? O ile w powołanych przykładach ryzyko istnieje z natury rzeczy, o tyle w przypadku mordercy lukę w naturze musi wypełnić ustawodawca i zmaksymalizować ryzyko śmierci, uczynić przez to z mordercy maksymalnego hazardzistę.

Można tutaj pokusić się o stwierdzenie, że istnieje w tym rozumowaniu wiele podobieństw do koncepcji przestępcy jako homo economicus a więc znów koncepcji kary, której groźba czyniłaby przestępstwo mało opłacalnym w porównaniu z kosztami. I znów wyłączamy także poza nawias nieracjonalnych sprawców a już z pewnością tych, których duże ryzyko stymuluje, nałogowych hazardzistów.

Przyjmując założenie, iż społeczeństwo polityczne opiera się na umowie społecznej powołującej suwerena, który zapewnić ma bezpieczeństwo i wolność obywatelom, zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy kary śmierci znajdują argumenty na poparcie swych stanowisk. Beccaria, jako przeciwnik kary śmierci, dowodził również, iż jest ona sprzeczna z umową społeczną, ponieważ nikt zawierając te umowę a tym samym oddając społeczeństwu część swej wolności nie oddaje prawa do dysponowania własnym życiem. Taka umowa społeczna jest zgodą na własną śmierć, jest aktem samobójczym.

Takie rozumowanie zakładało utożsamianie ustawodawcy i przestępcy, jak również przesądzało, że osoba zawierająca umowę na pewno stanie się w przyszłości mordercą. Idąc dalej, tropem argumentacji Beccarii, można by dojść do wniosku, że nikt w takim razie nie może zgodzić się nie tylko na własną śmierć, ale i na ukaranie siebie w inny sposób, gdyż kieruje nim naturalna chęć uniknięcia kary. Dochodzimy wówczas do absurdu – nikt nie chciałby przystąpić do takiej umowy społecznej a więc, chcąc ją zawrzeć, należałoby wyłączyć z jej zakresu prawo karne. Kant słusznie krytykuje spojrzenie Beccarii twierdząc, że umowa społeczna zakłada uznanie przez kontrahentów słuszności kary wykonywanej na osobie tylko wówczas, gdy stanie się ona mordercą, lecz nie zakłada z góry, że będzie ona mordercą. Wg Kanta umowa społeczna zakładająca karę śmierci nie jest w istocie zgodą na śmierć ale zgodą na niebezpieczeństwo śmierci, zaś o samej śmierci decyduje wówczas osoba dokonująca, z własnej woli, czynu karalnego. Poza tym rozważania takiej umowy jako aktu samobójczego jest pozbawione sensu, żadna bowiem umowa, jak twierdził Hobbes, nie wymaga (jest to niemożliwe do wyegzekwowania) od nikogo zobowiązania się do nieunikania kary.

Autor ksiązki „Kara śmierci powracający dylemat” przedstawia oryginalną koncepcję kary śmierci w ujęciu obrony koniecznej, na którą powołują się retencjoniści. Należy nadmienić, że koncepcja ta pojmuje obronę konieczną wyłącznie jako prawo jednostki do ochrony własnego życia, abstrahując od kodeksowych definicji. Zwolennicy kary śmierci przyjmują ciekawą konstrukcje fikcyjnego cofnięcia przez ustawodawcę biegu rzeczy do stanu przed popełnieniem morderstwa.

Ustawodawca stosując karę śmierci przywraca mordercy stan zagrożenia i działa tak, jakby działał sam zabity gdyby żył (choć wtedy morderca nie byłby mordercą). Skoro jednak założymy, że udana obrona konieczna może pociągnąć za sobą śmierć niedoszłego mordercy, wówczas ponosi on śmierć za usiłowanie, w takim razie, argumentują zwolennicy tej teorii, powinien on z całą pewnością tym bardziej ponieść śmierć w sytuacji, gdy obrona konieczna ofiary nie uda się i gdy napastnik stanie się mordercą. Obrona konieczna jest tutaj traktowana jako przyrodzone uprawnienie każdej osoby działającej a zatem kara śmierci naturalnym prawem jednostek do uśmiercenia konkretnej jednostki, która mordując pozbawiła tym samym ofiarę tego przyrodzonego prawa obrony koniecznej.

Stosowanie prawa łaski w ogólności znajduje przeciwników i zwolenników zarówno wśród retencjonistów jak i abolicjonistów. Spośród wielu aspektów tego problemu główne miejsca zajmuje kwestia podmiotu, któremu, jeśli dopuszczamy taką możliwość, należałoby przyznać to prawo. Szczególnego znaczenia nabiera to zagadnienie w kontekście kary śmierci. Beccaria i Kant deklarowali się jako przeciwnicy prawa łaski. Beccaria, podkreślając konieczność nieuchronności kary, uznawał prawo łaski za zbędne w ustawodawstwie humanitarnym i miłosiernym (dopuszczał jego możliwość tylko w odniesieniu do systemu prawnego, w którym panuje bezład, bezmyślność i okrucieństwo kar). Kant natomiast uznawał prawo łaski za szkodliwe ze względu na zasadę wyjątku jaką ono wprowadza, a tym samym może przyczyniać się do destabilizacji i poczucia niepewności prawa.

Z kolei na gruncie poglądów, zakładających możliwość stosowania prawa łaski w odniesieniu do przestępców karanych karą śmierci wyodrębniły się dwa zasadnicze stanowiska: bardziej rozpowszechnione, o etatyzacji prawa (oddające prawo łaski w ręce państwa) i o komercjalizacji prawa, podnoszone przez libertarian (Murray N Rothbard) przekazujące decyzję o zastosowaniu prawa łaski rodzinie zmarłej ofiary. Jak można łatwo zauważyć, projekt libertarian nie zakłada możliwości nacisków na rodzinę ani też sytuacji, w której zdania poszczególnych jej członków są podzielone (szczególnie wówczas, gdy w rodzinie panują odmienne przekonania co do stosowania kary śmierci).

Kara śmierci w zasadzie została wyeliminowana w ustawodawstwach europejskich: zniesiono ją we Włoszech w 1948r., w RFN w 1949r., w Austrii w 1950r., w Anglii w 1965r., we Francji w 1985r., wreszcie nie przewiduje jej polski Kodeks Karny z 1997r. Również w aktach o charakterze międzynarodowym ograniczona jest możliwość stosowania kary śmierci do czynów popełnionych podczas wojny lub w okresie bezpośredniego zagrożenia wojną (Protokół nr 6 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności dotyczący zniesienia kary śmierci z 28 kwietnia 1983r., Drugi Protokół Opcyjny do Międzynarodowych Paktów Praw Obywatelskich i Politycznych w sprawie zniesienia kary śmierci z dnia 15 grudnia 1989r.). Ostatnio problem kary śmierci nabrał nowego waloru w związku z jej stosowaniem w Stanach Zjednoczonych , w szczególności w stanie Teksas.

Nasuwa się tutaj wiele istotnych wątpliwości, nie tylko czy stosować karę śmierci, ale także w jakich przypadkach ją stosować, jakimi procedurami obwarować jej wymierzanie by stanowiło to jedynie realizację postulatu zawartego w XIV poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki, mianowicie zapewnienia prawidłowego wymiaru sprawiedliwości, który nie kieruje się uprzedzeniami rasowymi, nie jest zależny od umiejętności procesowych obrońcy czy nacisków opinii publicznej (na czynniki te wskazuje Thomas Laqueur w artykule Festival of Punishment7), nie mówiąc już o możliwości pomyłki.

Często zarzuca się, że tam gdzie karanie śmiercią zostało zniesione stało się to z reguły z postanowienia parlamentu, wbrew woli większości społeczeństwa. Nie jest to jednak dobry argument za karą główną – pisze L. Kołakowski – podobnie wbrew woli większości zniesiono polowanie na czarownice.8 Społeczne oczekiwania nie powinny rzeczywiście stanowić jedynego kryterium wyboru konkretnego rozwiązania przez ustawodawcę, jakkolwiek nie powinien on działać w oderwaniu od społecznego poczucia sprawiedliwości i moralności.

Kara śmierci jest w tym przypadku nie tylko problemem samym w sobie, ale też zagadnieniem pochodnym wobec pytania o moralne podstawy prawodawstwa i społeczeństwa cywilnego. Jak pisze Piotr Bartula zagadnienie kary głównej rozważane w oderwaniu od tradycyjnych pytań moralnych – o grzech, winę, karę, łaskę, miłosierdzie, wolność, własność – uległo daleko idącej polityzacji, stając się terenem zaciekłych walk propagandowych. A przecież problematykę prawa karnego trzeba rozumieć jako fragment ogólniejszej refleksji dotyczącej etyczno – prawnych fundamentów naszej cywilizacji, szczycącej się wszak wynalazkiem idei rządów prawa.9

Milena Hotloś


Studentka IV roku WPiA UW

Seminarium Dr J.Kochanowskiego


Tel: 0605 832 910

1 Tytuł zaczerpnięty został z książki Piotra Bartuli o tym samym tytule opublikowanej w roku 1998 przez Wydawnictwo Znak w Krakowie, z której pochodzi także szereg informacji zawartych w treści artykułu.

2 Ibidem, s.145 i n.

3 Ibidem, s.7

4 L. Kołakowski, Mini wykłady o maxi sprawach. Seria druga, Wydawnictwo Znak Kraków 1999, s. 89

5 C. Beccaria, O przestępstwach i karach, Warszawa 1959, s. 127

6 Ibidem, s. 147

7 T. Laqueur, Festival of Punishment, London Review of Books, nr 19, 05.10.2000

8 L. Kołakowski, Mini wykłady..., s.89

9 P. Bartula, Kara śmierci..., s. 7


Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconKara śmierci

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconNaukowcy: kara śmierci działa odstraszająco

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconKazimierz Pierzchała Kara śmierci w aspekcie prawnym

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconKara śmierci w piśmie śWIĘtym stary Testament

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconT adeusz ślipko “kara śmierci za czy przeciw”

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconKara śmierci w nauczaniu kościoła do czasów wspóŁczesnych (fragmenty)

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconCzy w polsce nadal wykonywana jest kara śmierci ?

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconApel o zawieszenie kary ś mierci na całym ś wiecie my, podpisujący ten apel, jesteśmy przekonani, że kara śmierci

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconPodstaw etyki oraz relacji prawa I moralności, a także dyskusjami nad kluczowymi problemami praktycznymi pojawiającymi się na styku prawa I moralności (takimi jak kara śmierci, aborcja, eutanazja, legalizacja związków partnerskich, praw zwierząt, nieposłuszeństwa obywatelskiego etc.)

Kara śmierci – powracający dylemat1 iconPodstaw etyki oraz relacji prawa I moralności, a także dyskusjami nad kluczowymi problemami praktycznymi pojawiającymi się na styku prawa I moralności (takimi jak kara śmierci, aborcja, eutanazja, legalizacja związków partnerskich, praw zwierząt, nieposłuszeństwa obywatelskiego etc.)

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom