Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby




Pobierz 28.79 Kb.
NazwaŻal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby
Data konwersji23.12.2012
Rozmiar28.79 Kb.
TypDokumentacja
Rozdział 1. Było tych uczuć tyle...


Z jednej strony pamiętam, że było tych uczuć tyle – opowiadała Ania później, kiedy grupa zaczęła dzielić się swoimi wspomnieniami, – że aż się ich bałam. A jednocześnie byłam jak sparaliżowana. Właściwie najpierw chyba w ogóle nie przyjęłam do wiadomości, że mama umarła. Dziwiłam się, że po pogrzebie jacyś ludzie przychodzą, składają kondolencje, mamroczą i - irytowali mnie, nie miałam pojęcia, o co im chodzi. Byłam też chyba zła na ojca, że tak się zamknął w sobie, ciągle smutny i jakiś taki nie do życia. I mnie musiało być smutno i samotnie, chociaż niewiele pamiętam. Trudno mi patrzeć na swoje zdjęcia z tamtych czasów: zanim mama umarła, widać na nich niefrasobliwe, wesołe, uśmiechnięte od ucha do ucha dziecko, a potem już tylko wszędzie wpatrzone gdzieś daleko i bezbrzeżnie smutne oczy, nawet na zdjęciach z wakacji i z choinki w szkole.


Intuicyjnie dobrze rozumiemy, co oznacza „żal po stracie”, znacznie trudniej o ściślejsze określenie, o czym właściwie mówimy. Chociaż nie ma takiej definicji, która jest przyjmowana powszechnie, zainteresowani tym zjawiskiem badacze i terapeuci zgodnie zwracają uwagę na kilka jego cech:

  • jest to długotrwały proces;

  • na ten proces składa się przeżywanie różnych uczuć i wiele różnych zachowań;

  • jest on bolesny i wiąże się z wysiłkiem;

  • przebieg tego procesu może być prawidłowy lub zaburzony bądź też – co często jest utożsamiane – zakończony lub zatrzymany;

  • jeśli człowiek nie zdołał go zakończyć, konsekwencje dla stanu zarówno psychicznego, jak fizycznego są niekorzystne i mogą ciągnąć się bardzo długo.

Przyjmuję więc tutaj, że

żal po stracie to złożona i długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby (lub innego ważnego obiektu, do którego jesteśmy przywiązani), zaczynająca się od zaprzeczania, a zakończona pogodzeniem się z utratą [1].


[1] W oparciu o definicję J.S.Gravesa: Differentiating grief, mourning and bereavement. American Journal of Psychiatry R.1978, nr 135, s.874-875 – za Maria Lis-Turlejska: Problematyka przeżywania utraty w psychologii klinicznej. Przegląd Psychologiczny R.1989, t.XXII, nr 3, s.749.


Można ten proces opisać za pomocą pewnej przenośni: jako bolesny proces emocjonalnego odrywania się od kogoś, do kogo osoba dotknięta stratą była przywiązana. Jak widać, w języku odzwierciedla się dramatyzm tego procesu: odrywanie się od tego, do czego człowiek był przywiązany czy nawet przyrośnięty. Łatwiej sobie wtedy uprzytomnić, że skutkiem owego oderwania jest otwarta rana, którą człowiek chroni, potrzebując jednocześnie i tego, żeby nikt jej nie dotykał, i tego, żeby znalazł się ktoś, kto ją opatrzy i pomoże w leczeniu. Takie porównanie przybliża też do zrozumienia, dlaczego – jeśli chce się albo musi szybko wrócić do „normalnego” funkcjonowania – trzeba otoczyć tę świeżą ranę warstwą ochronną, przykryć, znieczulić, zamrozić. Oczywiste jest, że w tych warunkach nie może zachodzić normalny proces gojenia i zabliźniania się, a nawyk chronienia przekształca się w automatyczny odruch.

Wpływa to oczywiście również na związane ze stratą zmiany w kontaktach ze światem zewnętrznym. Jeśli ów proces odrywania się i łączącą się z tym przebudową swojego wewnętrznego świata następuje bez przeszkód, wówczas dokonuje się reorganizacja tych kontaktów, którą można określić jako przystosowanie na nowych zasadach. Prosty przykład: jeżeli dotąd święta i urlopy spędzane były zawsze ze współmałżonkiem, trzeba przejść przez bolesny proces wspominania i żałowania tego, co w tym było dobre i już się nie zdarzy, dopuścić możliwość innego sposobu zorganizowania tego czasu, porozmawiać o tym z przyjaciółmi, dziećmi albo krewnymi (lub przynajmniej pozytywnie odpowiedzieć na ich propozycje) czy dołączyć do zorganizowanej grupy, na przykład jakiegoś klubu bądź koła.

Ten przykład pokazuje, jak trudny i wieloetapowy jest proces integrowania zmian wewnętrznych i zewnętrznych, których przecież jest mnóstwo i obejmują wiele dziedzin życia. Jest to ogromny wysiłek dla psychiki, któremu nieraz trudno podołać. Nic dziwnego, że śmierć współmałżonka znalazła się w badaniach na samym szczycie tabeli stresu jako zmiana wywołująca największe szkody psychofizyczne – przypisano jej 100 punktów; na drugim miejscu jest również utrata najbliższej osoby, tyle że przez rozwód – 73 punkty, zaś na trzecim przez separację – 65 punktów. Żeby można było porównać stres wiążący się z utratą ze stresem wywołanym przez inne negatywne zmiany, dodajmy, że kontuzja albo choroba uzyskała na skali siły stresu 53 punkty, przejście na emeryturę – 45 punktów, kłopoty seksualne - 39 punktów, problemy z teściami – 29 punktów, kłopoty z szefem – 23 punkty [2].


[2] Według Thomasa H.Holmesa i Richarda H.Rahe’a – cyt. za John Cleese, Robin Skynner: Żyć w rodzinie i przetrwać. Agencja Wydawnicza Jacek Santorski & Co, Warszawa 1992, s.82-83.


Widać więc wyraźnie, że niezależnie od tego, jak będziemy rozumieli proces żałoby, wiąże się on z tak masywnym stresem, że musi angażować cały organizm i całą psychikę do intensywnego wysiłku poradzenia sobie z nim. Do mnie osobiście przemawia analogia, zaproponowana przez Johna Cleese’a i Robina Skynnera w książce Żyć w rodzinie i przetrwać, w której przystosowanie do ważnych zmian w życiu porównuje się do przekształcania mapy swojego świata [3]. Człowiek sam zajmuje na niej jakieś miejsce, są tam też różne ważne osoby, a wizja związków z nimi pozwala względnie bezpiecznie iść przez życie. Kiedy więc ktoś ważny z niego odchodzi, poruszanie się zaczyna być trudniejsze, towarzyszy mu zrozumiała dezorientacja, jak człowiekowi idącemu z mapą, której część uległa zniszczeniu. Autorzy mówią o tym tak:

Każdy z nas ma w głowie zapis albo obraz swojego świata, jaki zna, rodzaj psychicznej mapy zgodnej z okolicznościami zewnętrznymi – tak jak mapa Anglii jest narysowana zgodnie z tym, jak w rzeczywistości jest Anglia. Wykorzystujemy taką mapę do kierowania własnym zachowaniem. [...] Partner, dzieci, rodzice, znajomi, dom, sąsiedzi, biuro – wszystko, co dotyczy naszego funkcjonowania, jest na nią naniesione, żebyśmy mogli kierować się tym idąc przez życie. Patrzymy tylko na jedną część naraz, ale mamy dostęp do całej mapy. [...] Więc jeśli umrze współmałżonek, to trzeba rozstać się z psychiczna mapą, na której jego postać jest naprawdę bardzo duża, właściwie największa ze wszystkiego – na rzecz mapy, na której go wcale nie ma. Taki właśnie proces zamiany jednej mapy na drugą mam na myśli, kiedy mówię o „przystosowaniu”.


Im ważniejsza strata, tym większe części mapy wymagają rekonstrukcji. Znowu więc nasuwa się podobny wniosek: potrzeba czasu i wysiłku, żeby wrócić do normalnego funkcjonowania.


[3] jw., s.84-85 (ponadto s.100-102 – o budowaniu przez dziecko mapy swego psychicznego świata; s.254-255 – o przekształcaniu i poprawianiu tej mapy; s.258-259 – o zafałszowanych mapach).


A więc można uznać, że żal po stracie został uwieńczony pozytywnym zakończeniem, kiedy udało się zintegrować wewnętrzne zmiany spowodowane stratą i przystosować się do nowych warunków życia. Co się właściwie dzieje podczas tego procesu? Opisując go badacze i klinicyści wiele uwagi poświęcali jego objawom. Erich Lindemann – amerykański psychiatra z Harvard University, pionier tej problematyki, na którym przez wiele następnych lat wzorowali się inni badacze – wyróżnił pięć typowych reakcji związanych z przeżywaniem żalu po stracie: 1) dolegliwości somatyczne, w tym osłabienie, brak apetytu, sporadyczna utrata oddechu; 2) zaabsorbowanie wyobrażeniami, częste poczucie, że się widzi lub słyszy utraconą osobę; 3) poczucie winy, wypowiadanie stwierdzeń oskarżających siebie za to, co się stało; 4) gniewna irytacja, odbieranie obecności innych ludzi jako drażniącej; 5) pobudzone, chaotyczne, bezcelowe zachowanie [4].


[4] Erich Lindemann: Symptomatology and management of acute grief. American Journal of Psychiatry R.1944, nr 101, s.141-148 – za Maria Lis-Turlejska: Problematyka przeżywania utraty w psychologii klinicznej. Przegląd Psychologiczny R.1989, t.XXII, nr 3, s.751-752.


Próbowano także wyróżnić w tym długotrwałym procesie pewne fazy. Najbardziej znanym podziałem na fazy jest propozycja Elizabeth Kubler-Ross [5], która zresztą mówi o żałobie przede wszystkim jako o procesie przeżywania perspektywy własnej śmierci, jakby odżałowywania siebie za życia. Są to etapy: 1) zaprzeczania i izolowania się, unikania tematu straty, 2) gniewu, 3) targowania się, 4) depresji, 5) akceptacji. Jest wiele innych prób uporządkowania przebiegu w czasie reakcji na stratę i zmian, jakie zachodzą w przeżywaniu tej sytuacji. Można je wspólnie ująć trzy w najważniejsze etapy:

pierwszy – kiedy osierocona osoba przeżywa szok, nie przyjmuje straty do wiadomości, nie wierzy w nią, zaprzecza, uważa, że to niemożliwe;

drugi – kiedy doświadcza bólu, samotności, tęsknoty, przygnębienia, ale także lęku („Jak ja będę bez niej czy bez niego żyć?”) oraz złości i obwiniania siebie, zmarłej osoby, innych ludzi. Charakterystyczne dla tego etapu są stany depresyjne i zmiany nastrojów;

trzeci – kiedy zaczyna się stopniowa adaptacja do życia bez utraconej osoby, zmiana sposobów zachowania, wchodzenie w nowe związki i nowe rodzaje aktywności, akceptacja utraty.


[5] Elizabeth Kubler-Ross: O śmierci i umieraniu. Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1971, s.


Mówiąc o pewnych powtarzających się prawidłowościach czy wspólnych cechach przeżywania żalu po stracie, chcę podkreślić, że wcale nie uważam takich sytuacji za jednorodne. Mimo podobieństw jest przecież oczywiste, że inne uczucia towarzyszą osobom, które straciły któreś z rodziców (będąc małym dzieckiem, nastolatkiem i w dorosłości), współmałżonka lub partnera, dziecko (również w wyniku przedwczesnego porodu i poronienia), brata lub siostrę, przyjaciela.

Dzieci na przykład często czują się winne śmierci rodzica, zwłaszcza jeśli słyszały coś w rodzaju: „Ty mnie chyba do grobu zaprowadzisz” albo „Ja już tego nie wytrzymam”.

Po stracie partnera lub przyjaciela szczególnie silna – jak się wydaje – bywa złość wywołana poczuciem opuszczenia czy porzucenia przez zmarłą osobę. W sytuacjach, gdy przyczyna straty był nieszczęśliwy wypadek, bliska osoba potrafi nieraz latami rozpamiętywać: „Czy to nie moja wina, że nie powstrzymałem, nie uratowałem? Że nie spowodowałem zmiany planów, a wtedy wszystko byłoby inaczej?

W przypadku śmierci dziecka czy poronienia trzeba odżałować również wszystkie związane z nim marzenia i plany – być może to, o czym marzyliśmy, a czego nie udało się zrealizować, trzyma się naszej psychiki silniej niż jest trudniejsze do pozostawienia za sobą niż przywiązanie do tego, co się realnie zdarzyło?

Chcę opowiedzieć o Dorocie, bo dzięki niej zetknęłam się z jednym z bolesnych i trudnych momentów odrywania się od straty sprzed wielu lat. To był wybuch rozpaczy, kiedy Dorota chciała w pełni rozstać się z mężczyzną, który porzucił ją kilkanaście lat wcześniej. Opowiadała przez łzy, jakie wiązała z nim marzenia i jak do dzisiaj, chociaż była w dobrym – jak się wydawało – związku, te marzenia nie zdołały się spełnić. Słuchałam jej i starałam się zrozumieć, skąd w niej tyle bólu. Przedtem mówiła, że mąż jest dla niej bardzo dobry i kochający, że jest atrakcyjnym partnerem seksualnym i że niekiedy ona sama czuje się nie w porządku, bo często jest dla niego chłodna i odpychająca. Miałam wrażenie, że Dorota zachowywała się w swoim małżeństwie trochę tak, jak gdyby był ktoś trzeci, kto odciąga jej uczucia od męża. Kiedy jej o tym powiedziałam, przytaknęła, ale zastrzegła, że chodzi o sprawę sprzed lat: „Rzeczywiście często myślę o kim innym – to mój pierwszy narzeczony, porównuję nasz związek do tego, co przeżywałam z nim. Wtedy myślę, że moje małżeństwo to nie to, że to jakaś pomyłka”. Dorota płakała, a ja postanowiłam sprawdzić, jaki w rzeczywistości był tamten związek z lat młodości. Ku naszemu zaskoczeniu potoczyła się opowieść o kontaktach raczej oschłych, pełnych dominacji, udowadniania przez narzeczonego swojej wyższości, kilkakrotnego porzucania. Wreszcie odszedł całkiem, pozostawiając – jak wyraziła się Dorota – „mnie samotną, nieszczęśliwą, z mnóstwem niespełnionych marzeń”. Zaryzykowałam: „To może właśnie tamtych marzeń ciągle nie możesz odżałować?” Dorota wyglądała, jakby doznała olśnienia, a potem już nietrudno jej było racjonalnie z dzisiejszego, dorosłego miejsca zauważyć, że część jej młodzieńczych marzeń już jej nie pociąga, niektóre się spełniły w obecnym małżeństwie, a znacznej większości i tak na pewno nie mógłby zrealizować tamten mężczyzna. Pozostało jeszcze tylko pożegnać się ze swoimi dawnymi marzeniami i z ciekawością oczekiwać, co będzie się działo po powrocie do domu. Spotkałyśmy się później i wiem, że poczucie oddalenia i niechęci do męża znikło, a zastąpiła je serdeczna bliskość, której Dorocie tak brakowało i o której od młodości marzyła.

Dlaczego o tym opowiadam? Po prostu po to, żeby pokazać, jak różnorodne potrafią być nieodżałowane straty. Ale również po to, żeby zwrócić uwagę na ich skutki. Tak oto opisują je w swoim podręczniku radzenia sobie z żalem po stracie John M.James i Frank Cherry [6]:

Odczuwamy utratę witalności, energii, spontaniczności, tłumimy swoje uczucia. W efekcie cierpimy na różne dolegliwości i zaburzenia: 1) bezsenność, 2) okresy chaosu, trudności w podejmowaniu decyzji; ludzie często słyszą znajome dźwięki, rozmawiają z osobami, które zmarły, zostawiają im miejsce przy stole; 4) nadużywamy leków, alkoholu, objadamy się, żeby przytłumić ból; 5) przeżywamy lęk (przed przeszłością lub przyszłością); 6) pozostajemy w izolacji. Ponadto: wskaźnik samobójstw wśród przeżywających żal po stracie jest wysoki; w licznych przypadkach złego traktowania dzieci można bezpośrednio prześledzić, że poprzedzała je śmierć innego dziecka; niezwykle wysoki jest wskaźnik rozwodów wśród małżeństw, które straciły dziecko; zdarzają się nawet akty bezsensownego okrucieństwa.


[6] John M.James i Frank Cherry: The grief recovery handbook. Step-by-step program for moving beyond loss (Żal po stracie – podręcznik uzdrawiania. Kolejne kroki w procesie pozostawianiu straty za sobą). Harper & Row, New York 1988.


Badania wykazały związek pomiędzy śmierci bliskiej osoby, której strata pozostała nieodżałowana, a stanem zdrowia psychicznego: lękiem, depresją, objawami psychiatrycznymi, tendencjami samobójczymi, a także istotnym pogorszeniem zdrowia fizycznego, mierzonym nie tylko objawami chorób fizycznych, ale także liczbą wizyt u lekarza oraz ilością przyjmowanych leków. W badaniach nad konsekwencjami żałoby na tle innych stresowych zdarzeń wykazano ich związek z zawałami serca, nadciśnieniem, nasileniem i częstością nawrotów chronicznych chorób, na przykład astmy, a nawet z powikłaniami ciąży i porody, a także częstością ulegania wypadkom [7].


[7] Maria Lis-Turlejska: Problematyka przeżywania utraty w psychologii klinicznej..., s.759.


Niektóre ze skutków nieodżałowania straty wydają się nam niezrozumiałe, jakby pojawiły się znikąd, inne robią wrażenie wyniku jakichś chorób, czasami ludzie przypisują je słabości charakteru. Nie wiedząc, skąd się wzięły, nie jesteśmy w stanie szukać właściwego leczenia. Często zdarza się, że osoby, które są pogrążone w niewyrażonym i nieuleczonym żalu po stracie, trafiają do lekarza i otrzymują diagnozę nerwicy albo depresji oraz leki uspokajające lub przeciwdepresyjne. I może nawet przez jakiś czas czują się lepiej, ale potem zaczynają się takie same kłopoty. Inni – ci, którzy próbują dać sobie radę sami – również męczą się, nie rozumiejąc albo fałszywie interpretując to, co się z nimi dzieje, z praktycznie zerowymi szansami na to, że poczują się lepiej.

Co pozostaje? Podjąć samemu odpowiedzialność za to, czy wyzdrowieję, czy nie. A więc przede wszystkim dowiedzieć się czegoś więcej na temat żalu po stracie – i z tej książki, i z rozmów z innymi ludźmi (jak mówiłam na wstępie, nie ma takich dorosłych, którzy nie przeżyli jakiejś ważnej straty, dlatego każdy jest wartościowym partnerem do rozmowy), i z innych publikacji, jeżeli uda się takowe znaleźć. I wreszcie najważniejsze: rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Wszyscy, którzy mieli jakieś doświadczenia z grupowej pracy nad żałobą, wiedzą, jaka ulgę przynosi nawet krótkie zajęcie się w grupie tym tematem. Dużo częściej zdarza się to spontanicznie: kiedy rodzeństwo spotka się po długim niewidzeniu, w rocznicę śmierci, po powrocie z cmentarza w Dniu Zmarłych i przy wielu innych okazjach, kiedy przypomina się strata.

Dobrze jest z takich okazji korzystać: wspominać, płakać, mówić i słuchać nie tłumiąc emocji – wiedząc, że to uzdrawia. Dobrze jest stwarzać innym takie okazje. O tym wszystkim obszerniej w dalszych rozdziałach: co warto zrobić dla siebie, ale też jak najlepiej umożliwić innym przebudowę świata wewnętrznego i adaptację do świata zewnętrznego, aby mogło dojść do zaakceptowania straty i otwarcia się na nowe życiowe szanse.

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconReakcja redoks, reakcja elektronacji-dezelektronacji, reakcja eldel, reakcja utleniania I redukcji

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconJak pomóc dziecku po śmierci bliskiej osoby?

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconWydawnictwa Szkolne I Pedagogiczne
«człowiek samotny» w powszechnym rozumieniu ujmowany jest dwojako: jako ten, kto jest pozbawiony bezpośredniego kontaktu z ludźmi...

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconSzczególna odpowiedzialnośĆ zakładu hotelarskiego za utratę lub uszkodzenie rzeczy gościa

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconIntelligent Web Reader to przeglądarka z syntezatorem mowy, która udźwiękawia strony internetowe. Przy jej pomocy osoby osoby niewidome, niedowidzące oraz osoby

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconMobbing, rozumiany jako długotrwała, systematycznie stosowana przemoc psychiczna grupy wobec jednostki

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconMobbing, rozumiany jako długotrwała, systematycznie stosowana przemoc psychiczna grupy wobec jednostki

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconFor-ma zal

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconStrona 1 kw-zal

Żal po stracie to złożona I długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby iconFunkcjonowanie rodziny z niepełnosprawnością I długotrwałą chorobą. Formy I obszary pomocy, wsparcia oraz terapii. Ujęcie interdyscyplinarne

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom