Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski




Pobierz 25.9 Kb.
NazwaŻyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski
Data konwersji23.12.2012
Rozmiar25.9 Kb.
TypDokumentacja
ks. abp Józef Michalik

Homilia do alumnów WSD w Przemyślu

2 marca 2007 r.


Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary i łaski


„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa (…)
nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego” (Mt 5,20).

Drodzy bracia!

W mnogości informacji i słów współczesny człowiek szybko przyzwyczaił się do zapominania słów, tego, co słyszy lub usłyszał przed momentem. Nie bardzo zatrzymuje treść słów w sercu, bo wie, że jutro, pojutrze znów usłyszy coś ważnego, pięknego lub pożytecznego. My nie jesteśmy inni, nam też zagraża taka postawa.

Dzisiaj jednak zechciejmy choć na pewien czas, potrzebny do zapisania słów w sercu zatrzymać dla siebie Słowo Pana. Ono powinno mnie formować, dzięki niemu ma umierać we mnie stary człowiek, a rodzić się nowy, według Chrystusa, zgodnie z jego wolą.

Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego” (Mt 5,20).

Nie mogę składać Bogu darów, modlić się, jeśli nienawidzę brata, jeśli życie mam nieuporządkowane, jeśli po prostu „kręcę”, jestem nieszczery, chcę przechytrzyć i bliźnich i Pana Boga. To się po prostu nie uda.

– Pierwszym warunkiem wiary i ofiary miłej Panu Bogu jest więc

szczerość, autentyzm relacji;

– drugim zaś jest związek wiary z życiem, z drugim człowiekiem.


Nie można kochać Boga, a źle życzyć bratu lub gniewać się na niego, chować urazę czy nienawidzić. Te wskazania odnoszą się do wszystkich idących za Chrystusem. Chrzest i Ewangelia jest jednakowa dla wszystkich ochrzczonych. Ale w tej społeczności Chrystu­sowej, eklezjalnej są różne, dodatkowe funkcje i zadania.

Pobyt w seminarium ma pomóc zrozumieć specyfikę naszego powołania i naszych zadań. Ma pomóc znaleźć odpowiedź na istotne pytania:

  • czy właściwie rozumiem kapłaństwo;

  • czy chcę i potrafię je dobrze wypełnić?

  • czy mogę sobie na te pytania bezpiecznie odpowiedzieć.


Można, na pewno można spokojnie znaleźć odpowiedź, zwłaszcza, że pomocą służy tradycja wychowawcza seminarium, pomagają profesorowie, wychowawcy, przełożeni.

Św. Paweł mówił o kapłanie (Tymoteuszu), że jest „człowiekiem Bożym” (1Tm 6,11). Oto centralne zadanie kapłana: nieść Boga, uosabiać Boga ludziom. Może to czynić wówczas, gdy sam przychodzi od Boga, gdy żyje z Bogiem i dla Boga. Prawdziwym, trwałym i jedynie bezpiecznym fundamentem życia kapłana – ziemią jego życia, może być i po­winien być sam Bóg. „Ten teocentryzm życia kapłańskiego jest niezbędny w naszym świecie całkowicie funkcjonalistycznym, w którym wszystko sprowadza się do rezultatów, które można policzyć i zweryfikować. Kapłan powinien rzeczywiście znać Boga od wewnątrz i takiego nieść Go ludziom: tej właśnie priorytetowej posługi potrzebuje dzisiaj ludzkość” (Benedykt XVI, 22. XII. 2006). Jeśli ksiądz zagubi ten teocentryzm w swoim życiu, stopniowo zaniknie gorliwość w jego życiu, zaniknie modlitwa, cierpliwość wobec ludzi, wrażliwość na grzech, a jej miejsce zajmie „ja”, egoizm, rosnąca lista krzywd zamiast gotowości do ofiar, sukces zewnętrzny zamiast pragnienia bycia użytecznym w sposób dyskretny, niewidzialny.

Dotyczy to każdej dziedziny życia, ale szczególnie obejmuje duchowość naszych kapłańskich ślubów.

Prawdziwy, autentyczny i twórczy „celibat może być tylko teocentryczny” (Benedykt XVI). Nie może oznaczać życia beż miłości, ale być wyrazem naszej miłości Boga, którą niesiemy ludziom, miłości Boga i ludzi, którą nieustannie przeżywamy, nosimy w sobie.

Celibat ma być świadectwem wiary, oparcia życia na Bogu. Wyrzeczenie się mał­żeństwa i rodziny nie oznacza „kawalerstwa”, ale zobowiązuje do autentycznego ojcostwa duchowego zrodzonego z – nie lękajmy się tego słowa – mistycznego przyjęcia i doświad­czenia Boga i Jego miłości, z odwzajemnienia tej miłości. Ludzie dzisiaj potrzebują tego świadectwa rzeczywistego przeżywania Boga. Celibat wymaga stałej uwagi samego diakona, księdza, ale i „opieki ze strony biskupa, przyjaciół – kapłanów i świeckich, którzy wspólnie powinni wspierać to kapłańskie świadectwo” (Benedykt XVI, 22. XII.2006, do Kurii Rzymskiej).

Pamiętaj bracie, że do celibatu można się nie nadawać. Nie nadaje się człowiek oschły, martwy duchowo, taki, który nie mógł by być ojcem, bo ojcostwo – także to duchowe – to umiejętność dawania siebie, to troska o innych, a nie o własną wygodę, przyjemność czy sukces.

Do celibatu, nie nadaje się człowiek, który nie potrafi przeżywać swej ludzkiej samotności, kto nie potrafi przeżyć samotnie godziny czy dnia, bo boi się własnej pustki, zrodzonej z faktu, że wiarą jeszcze nie odkrył obecności Chrystusa w nim i w jego bliźnim.

Taki człowiek nie jest jeszcze gotów do kapłaństwa, bo w takim stanie ducha i na takim poziomie rozwoju wiary on się nim znudzi, ono go przytłoczy, zwyczajnie go nie udźwignie. Naiwnością byłoby udawać, że czasy w których żyjemy są obojętne na czystość. Przesycenie nagością i upublicznienie seksu, pobudliwość erotyczna ciągle w nowy sposób pobudzana, drażniona, żart brutalny i dwuznaczny, wylewająca się z witryn pornografia, inwazyjna promocja homoseksualizmu, poniżanie małżeństwa i wprost promowanie małżeńskiej niewierności to dzisiejsza rzeczywistość, codzienność. Wobec tych zagrożeń musimy przeciwstawić i promować jako kapłani, ale także jako mężczyźni, autentyczną miłość, , czystą, idealną, wierną. Miłość odpowiedzialną za którą tęskni każdy człowiek. Skoro Bóg jest miłością, to trzeba się nieustannie pytać o miłość, pytać czym i jaka jest ona dla mnie?. Jak ją rozumiem? W jaki sposób zamierzam ją realizować dziś, w czasie wakacji i potem w kapłaństwie? To naprawdę jest bardzo życiowe pytanie!


Wiara – jej rozwój.

Celibatu, ani posłuszeństwa nie da się realizować bez wiary. Ona jest miarą naszej gotowości do kapłaństwa. Warto zwrócić uwagę na rozwój wiary nadprzyrodzonej, czyli przyjęcia jej jako daru Bożego. Osobiste spotkanie, kontakt z Bogiem. Bóg nam mówi o sobie, objawia Syna, daje siebie, pozwala zjednoczyć się z Nim. Przyjęcie tego daru jest bardzo utrudnione, czasem wprost niemożliwe, jeśli nie zadbamy w pełni o nasze człowieczeństwo: naturalne, zdrowe, nie uwikłane w zło, w grzech, człowieczeństwo otwarte na dobro, naturalne, zwyczajne, codzienne. Zdolność przyjęcia wiary nadprzy­rodzonej, bardzo ułatwia wiara ludzka, zwykłe zaufanie do ludzi, od których przyjmujemy prawdy w oparciu o autorytet ludzki. Wierzymy rodzicom, nauczycielom, wychowawcom w seminarium i jesteśmy w stanie przyjąć ich zalecenia, metody, akceptujemy to wszystko nie dla „świętego spokoju”, ale wewnętrznie, całym sobą, szczerością swego serca.

Miarą tej naturalnej gotowości jest odwaga życia w prawdzie, unikania codziennej nieprawdy w słowie i czynach. Najmniejsze kłamstwo jest ucieczką, znakiem tchórzostwa, czyli lęku wyznania prawdy, przyznania się do czegoś, co uważam za niewłaściwe. A strach, tchórzostwo paraliżują tożsamość i wykluczają miłość: tę ludzką i tę Bożą, bez której nie poznamy Boga prawdziwego. On jest przecież miłością.

Na powyższej prawdzie zasadza się bardzo ważny, fundamentalny punkt duchowości chrześcijańskiej i kapłańskiej. Tak jak wychowawca nie może kłamać, musi być niezwykle wrażliwy na kłamstwo, nieszczerość, krętactwo, podobnie i ty winieneś uczyć się takiej postawy wobec popełnionego lub dostrzeżonego zła.. Często najgorsze nie jest samo zło, czasem popełnione przez nieostrożność, niefrasobliwość, ale twój sposób jego oceny, umiejętność przyznania się, stawania w prawdzie.

Chrześcijaństwo nie jest łatwe, ono naprawdę wymaga zaparcia się „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14,27). Tym bardziej nie jest łatwe i nie jest dla wszystkich kapłaństwo. Jeśli nie umiesz umrzeć sobie, swemu egoizmowi, swoim sprytom, jeśli nie żyje w tobie Chrystus, powiedz sobie szczerze, że nie jesteś na właściwym miejscu. Chrześcijaństwa nie można przeżyć pokojowo, „ sprytnie”, nie ono jest ciągłą walką wewnętrzną. „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49) – mówi Pan Jezus. I jeszcze jedno: „A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je”. (Mt 11,12)

Przy tym trzeba ciągle pamiętać, czuć to niejako w sobie, że w naszym życiu nie czyny, myśli, pragnienia, nawet dobre i ofiarne, nie moralność, ale Pan Jezus jest najważniejszy. On ma być we mnie a ja w Nim: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”. (Ga 2,20)

Drodzy Bracia, przyszedłem podzielić się z wami moją troską. Nie jest mi bowiem obojętne, że kolejni diakoni zawiedli, że zaledwie 2-3 miesiące po święceniach diakonatu, diakon depcze celibat, traci głowę dla dziewczyny, którą powinien i mógł wybrać wcześniej. Niszczy wszystko, co Panu Jezusowi ślubował. Jestem przekonany, że ten proces trwał dłużej, musiał się zacząć wcześniej, bo uczucia też podlegają prawom wzrostu, dojrzewania. Z pierwszą lepszą osobą nie idzie się ot tak do grzechu. Dobrze to wiecie. W tym roku kolejny diakon, źle przeżywa wakacje, lekceważy swoje złożone śluby, a przy tym kłamie. Wspiera go kolega, uważając, że mu pomaga. Typowy przykład solidarności w złem poprzez kłamstwo.

Powiedzmy sobie prawdę: jeśli Chrystus jest Prawdą i Życiem, a szatan jest nazwany ojcem kłamstwa, to jak wygląda każdy z nas ilekroć kłamie? Po czyjej staje stronie? Komu służy: Chrystusowi czy szatanowi? Pamiętajcie Bracia, Pan Bóg nie mówił „nie kłam w dużych sprawach” ale po prostu nigdy nie kłam!

Przed diakonatem i kapłaństwem rozmawiam z kandydatami. Rozmowa ta – jeśli ją Kościół nakazuje – musi być bezwzględnie szczera, najbardziej szczera z dotychczasowych, jak na spowiedzi, jak z ojcem duchownym, albo jeszcze bardziej, bo jest to wymiar zewnętrznych, pełnych zaślubin z Kościołem Chrystusa, na dobre i na złe. Zaślubin w których ty całkowicie powinieneś zawierzyć siebie Chrystusowi w Kościele, niczego nie tając i niczego nie oczekując dla siebie, całkowicie oddając się do dyspozycji. Wtedy i tylko wtedy otrzymasz wszystko i żywot wieczny odziedziczysz.

Wiem, że takie wydarzenie zawsze owocuje różnym rezonansem w seminaryjnej wspólnocie. Pewnie i tak jest w tym przypadku. Być może pojawiają się głosy broniące postawy tych diakonów. Zatem zapytam prosto: Jak Kościół ma mieć zaufanie do takiego kandydata, jak ma mu powierzyć zbawienie dusz, szafowanie sakramentem odpuszczania grzechu i władzę nad Ciałem Pana, kiedy ten kłamie, jest nieszczery i nie ma zaufania do przełożonych, do ojca duchownego, czy wreszcie do swojego biskupa, który bierze za niego odpowiedzialność w tym momencie na drodze do zbawienia?

Niestety zdarza się, że kleryk jest nieszczery na spowiedzi, że diakon uważa się za zwolnionego od spowiedzi z całego życia przed ojcem duchownym, że idzie w ten sposób niegodnie do święceń.

Tak drodzy synowie, z bólem to mówię, w szczerości zbolałej to mówię, aby was przestrzec przed kłamstwem, przed Ojcem Kłamstwa, aby was ustrzec przed nieszczęściem. Jeśli nie potrafisz być szczery przed twoim biskupem, jeśli nie jesteś szczery przed ojcem duchownym, przed rektorem, nie potrafisz być szczery przed sobą to powoli zamkniesz się na Pana Boga. Nie zdołasz przyjąć Jego łaski, Jego pomocy. Bóg jest Bogiem prawdy i ty masz być sługą prawdy, poczynając od siebie samego.

Życie oparte na prawdzie to fundament wszystkiego i posłuszeństwa i czystości, i kapłańskiej wrażliwości na biednych tak bardzo związanej z wewnętrzną wolnością od chciwości wobec pieniądza i dóbr materialnych. Bez życia w prawdzie nie będziesz umiał się kontrolować i zablokujesz swój wewnętrzny rozwój. Po prostu skarłowaciejesz. Żyjąc w prawdzie zbliżać się będziesz do Chrystusa, Prawdy która wyzwala, czyni wolnym, twórczym, radosnym.

Nie bój się przemyśleć i przemodlić tych słów i prawd. Nie zawiedziesz się i nie rozczarujesz nigdy przymierzając się do Chrystusa. On jest naszym wzorcem i ideałem. On. Tylko On. A każdy inny, o ile jest do Niego podobny. Amen




Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconPodzielnej Trójcy, Ojca I Syna, I Ducha Świę­tego, celem wzrostu I wywyższenia wiary I religii chrześcijańskiej, wytępienia herezji, osiągnięcia pokoju I

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconPodzielnej Trójcy, Ojca I Syna, I Ducha Świę­tego, celem wzrostu I wywyższenia wiary I religii chrześcijańskiej, wytępienia herezji, osiągnięcia pokoju I

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconWarunek I przedawnienie roszczeń. Warunek

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski icon04 Prośba o pomnożenie wiary – dar słowa Myśli do medytacji, homilii, katechezy, rozmowy
«Prawdą» (J 14, 6), to modlitwa Jezusa do Ojca: «uświęć ich w prawdzie», znaczy w głębszym sensie: «uczyń ich jedno ze Mną, z Chrystusem....

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconWiary, a także do ich refleksji nad swoją wiarą mogą być świadectwa, jakie dali nam ludzie mocnej wiary. Oto jedno z nich
«obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie I samego siebie wydał za mnie» (Ga 2, 20)

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconZa Hara-at jest mężczyzną średniego wzrostu mającym około stu siedemdziesięciu centymetrów wzrostu. Jego skóra jest ciemniejsza niż ludzi z północy ze względu

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconRok wiary zagrożenie wiary, maj 2013

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconRok wiary zagrożenie wiary, październik 2013

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski iconRok wiary zagrożenie wiary, maj 2013

Żyć w prawdzie – warunek wzrostu wiary I łaski icon84. ŁAski uczynkowe

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom