Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag




Pobierz 23.75 Kb.
NazwaRaport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag
Data konwersji03.10.2012
Rozmiar23.75 Kb.
TypDokumentacja
Raport z pobytu na stypendium zagranicznym


Maja Sontag

ms23813@sgh.waw.pl

Management Development Institute,

Gurgaon, New Delhi, Indie

trimestr wrzesień-grudzień 2005, semestr zimowy SGH


  1. Faza przygotowawcza:


Indie to nie Nowa Zelandia, Delhi to nie Nowy Jork. Indie to nie tylko zapach kadzideł, mieniące się kolory kobiecych sari, święte krowy na ulicach, ale przede wszystkim karaluchy wielkości myszy, szczury wielkości psów, dzikie bandy zapchlonych, zagrzybiałych psów, uliczny hałas, tłok, nagminne naciągactwo, brud i niechlujstwo, bieda, straszna bieda..... Indie są cudne, przerażające, magiczne.

I nie piszę tego by Cię zniechęcić, ale by wprowadzić Cię w zupełnie nową indyjską rzeczywistość. Dwoje z dwudziestu exchange studentów, którzy przylecieli na program wymiany do MDI Gurgaon, po tygodniu pobytu w Indiach wróciło z powrotem do Europy.

Jednak wiedz, że podczas mojego półrocznego pobytu w Azji (najpierw 2 miesięczna podróż przez Rosję-Mongolię-Chiny z Hong Kongiem i Tybetem-Nepal, Indie i 3,5 miesiąca w szkole) doświadczyłam więcej niż przez całe moje 25 letnie życie.

Było magicznie.


Razem z Krzyśkiem byliśmy pierwszymi, którzy w ramach umowy bilateralnej pojechali studiować do MDI Gurgaon. Przecieraliśmy szlaki, więc zapewne ominie was szereg „niespodzianek” z którymi musieliśmy się zmierzyć.


Wiza: nie zgłaszajcie w ambasadzie Indii, że jedziecie do Indii studiować, bo proces wystawienia wizy tak, jak to było w moim przypadku, będzie trwał dwa miesiące, wasze dokumenty wylądują w Ministerstwie Spraw zagranicznych Indii i w ogóle będzie sporo stresu. Najzwyczajniej na świecie ubiegajcie się o zwykła wizę turystyczną (półroczną), wydawaną bezpłatnie od ręki za okazaniem biletu lotniczego w obydwie strony.


Szczepienia: przeciwko żółtaczce A+B, polio, meningokoko, tężec (o ile nie byliście szczepieni w liceum), dur brzuszny

Nie bierzcie żadnych leków przeciwmalarycznych. Są to leki profilaktyczne silnie działające na wątrobę, i nie można się nimi futrować przez całe długie miesiące, bo efektu uboczne nie są tego warte. Jak tylko na miejscu pojawią się objawy malarii, to zgłoście się jak najprędzej do internisty (tylko do prywatnych klinik, nie pozwalajcie się tam „kroić”)


Sposób doboru przedmiotów: na kilkanaście tygodni przed wylotem dostaniesz długą listę przedmiotów, z których będziesz poproszony o wybranie sześciu, jednak po przyjeździe na miejsce raz jeszcze będziesz musiał się zadeklarować tylko wówczas będziesz mogła wybrać 6 z tylko 10, czyli praktycznie wziąć co dają.


Nie przejmuj się tym, że nikt z MDI nie będzie odpowiadał na twoje maile. Formularz zgłoszeniowy, który wyślesz pocztą pewnie dojdzie na uczelnię, ale zaginie w biurokratycznym bałaganie i na miejscu raz jeszcze będziesz musiał go wypełniać.

Zapewne będziesz starał się nawiązać kontakt ze kimkolwiek po stronie MDI, w celu potwierdzenia kiedy przylatujesz i czy ktokolwiek będzie na Ciebie czekał na lotnisku. Hindusi pewne rzeczy przyjmują do wiadomości i jak napiszesz im ze tego dani przylatujesz, to oni to przyjmą do wiadomości i o ile nie zapomną to wyślą kogoś po Ciebie, ale na pewno nie odpiszą na żadnego twojego maila. W tym przypadku, w hinduskiej nomenklaturze, brak odpowiedzi znaczy: przyjąłem do wiadomości, zobaczę co zrobię J


Jednym słowem: welcome to Indian reality!!!!

Możecie mieć wrażenie, że pisze to i tylko narzekam. Nie, jest to taki mały sarkaźmik, opis sytuacji z perspektywy czasu. Indie są śmieszne w swej odmienności. By w miarę normalnie tam funkcjonować, należy mieć dystans do abstrakcyjności z którymi człowiek się tam na każdym kroku spotyka. Pisze to wszystko właśnie z takim dystansem.


  1. Przyjazd na uniwersytet:


Nie wiele tutaj mogę napisać. Z powodu zamieszek w Nepalu, spóźniłam się na uczelnię jakieś dwa tygodnie. Przyjechałam po 48 godzinach podróży z granicy nepalskiej, wydając ostatnie rupie na riksze z stacji New Delhi.

Jednak to co po tych dwóch miesiącach tułaczki mnie miło zaskoczyło, mając już w głowie obrazki hinduskiej brudnej, ubogiej rzeczywistości, to sterylność kampusu w Gurgaon.

W wypłowiałym od słońca kowbojskim kapeluszu, w 30 kg plecakiem na plecach, z twarzą osmagana przez wiatr, pył i słońce przekroczyłam bramę ze strażnikami, oddzielającą dwa skrajne różne światy. Jak wygląda rzeczywistość indyjska już pisałam, a kampus MDI to spory kawałek zieleni, oaza cywilizacji, czystości i spokoju. Na miejscu są budynki z salami wykładowymi, biblioteka, akademik ze stołówką, laboratorium komputerowe, korty do gry, zielony teren na spacerki, butik z kawa i słodyczami, sala gimnastyczna...... (!!!!!!!!!!!!!!) ... wszyscy pachnący, umyci, uśmiechnięci, trawka równo przystrzyżona.....


Wszelkie formalności jak zakładanie konta, wypełnianie różnych formularzy, deklaracja przedmiotów odbywa się szalenie chaotycznie, bez jakiegokolwiek timingu, nikt w zasadzie nie jest za to opowiedziany.


Program „buddy” to czysta fikcja. Ma się podobno dwóch, na papierze....


Uwaga: wyrób sobie kartę biblioteczną jak najszybciej, gdyż działa ona jak legitymacja (przynajmniej ja się nią posługiwałam jak legitymacją) i upoważnia Cię do wszelkich ulg przy zakupie biletów na wejście do muzeów. Jest to warte zachodu, gdyż przykładowo wejście do Red Fortu w Delhi kosztuje 5 rupii dla Hindusów a dla obcokrajowców 250!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Uwaga II: zaraz po przyjeździe załatwiając wszelkie formalności ustal, ze co będziesz płacić, kiedy i ile. Podczas mojego pobytu miał miejsce mały zgrzyt, mianowicie w materiałach (w guidebooku, który MDI przysłało na SGH) było powiedziane, że za książki i wszelkie inne materiały nie płacimy, tak jak nie płaca inni studenci (ta kwota uwzględniona jest w całkowitej opłacie za studia, z której jesteśmy zwolnieni). Jednak na kilka dni przed wyjazdem uczelnia wystawiła nam rachunek za książki, poza tym samorząd studencki od wybiórczo wybranych exchange studentów wymagał zapłacenia 700 (!!!!) rupii jako pieniądze za imprezy które oni organizowali dla wszystkich żaków. Bądź asertywny i twardo broń swoich praw.

Powinieneś płacić tylko za wyżywienie (1800 rupii/miesiąc za trzy posiłki dziennie), aneks do umowy bilateralnej zwalnia studentów SGH z opłaty za akademik.


  1. Opis przedmiotów:


Zgodnie z przelicznikiem ichniejszych punktów na europejskie ECTS, by zebrać 30 punktów ECTS niezbędnych do zaliczenia semestru, musisz zrealizować 6 przedmiotów w MDI. Musisz jednak wiedzieć, że jeden przedmiot w MDI to zajęcia dwa razy w tygodniu po 1,5 godziny zegarowej przez cały trimestr (!!!!!!). Czyli można to porównać do realizowania w SGH 6 przedmiotów za 4 punkty (wykład+ćwiczenia)!!!!!!!!!!! Żaden z miejscowych studentów nie realizuje takiej ilości przedmiotów (zwykle robią 4-5, a studenci exchange 4 – by znaleźć jeszcze czas na cultural experience J)


Uwaga: postaraj się o zgodę dziekanatu by rozliczył Ci stypendium ze zrealizowanymi tylko 4 przedmiotami. Inaczej naprawdę będzie Ci ciężko.


Mnie się udało i realizowałam następujące 4 przedmioty:


Advertising Management

Marketing of Services

Influential and Negotiation Skills

Performance Management


Obecność na zajęciach jest obowiązkowa i lista jest sprawdzana na każdych zajęciach L. Jednak exchange studenci są traktowani łagodniej, niemniej trzeba się pojawiać na wykładach.


W połowie trimestu jest sesja egzaminacyjna (mid term), na końcu są egzaminy końcowe z całości materiału. Egzamny są zwykle open books, jest to jakiś case do przeanalizowania.


Ocena końcowa jest zwykle złożeniem oceny za projekt semenstralny (praca w grupie, badanie i analizowanie jakiegoś przypadku), obecność, kartkóweczki (serio!!!! Są to często kartkówki sprawdzające czy przeczytałeś zadanego case) oraz oceny z mid i end term exam.


Jak nakazuje kultura hinduska, nie można się nie zgodzić z wykładowcą, stad wykłady są nudne, bazują na przeterminowanej wiedzy. Najciekawiej jest jak zaproszeni są jacyś gości, można się dużo dowiedzieć o indyjskim biznesie.


Tylko oceny z pierwszych dwóch semestrów wliczane są studentom indyjskim do średniej, więc na kolejnych semestrach w ogóle się nie starają, uczą się by zaliczyć i mieć to z głowy. Taki nastrój studiowania łatwo się udziela... J


Pamiętaj, że hinduski angielski to zupełnie inny język, mimo że jest to oficjalny język urzędowy. Na początku trudno ich zrozumieć, ale z czasem zaczynasz mówić podobnie jak oni, niestety.....

Pozwolę sobie przytoczyć tutaj dowcip, który rewelacyjnie oddaje fenomen angielskiego w wykonaniu indyjskim:


Londyńska firma zamieściła ofertę pracy. Odpowiedziały trzy osoby: Niemiec, Francuz i Hindus. Komisja prowadząca rozmowę kwalifikacyjną, chcąc sprawdzić znajomość języka angielskiego u kandydatów, poleciła, aby każdy z nich ułożył zdanie zawierające trzy słowa: green, pink i yellow.

Na pierwszy ogień poszedł Niemiec:

- When I wake up I see yellow sun, green grass and I think to myself that will be wonderful, pink day.

Jako drugi był Francuz:

- When I wake up I put my green pants, yellow socks and pink shirt.

Na koniec Hindus:

- When come back home I hear the telephone green green, so I pink up the phone and say: Yellow!


4. Zakwaterowanie:


Aneks do umowy bilateralnej zwalnia studentów SGH z opłaty za akademik, jednak mówi również, że mamy być zakwaterowani w dwójce z kimś jeszcze. Podczas mojego pobytu powiedziano mi, że nie mają dla mnie pary, więc dostałam nieodpłatnie jedynkę.

Warto tutaj wspomnieć, że jest akademik damski i męski i chłopcom po 21:00 do akademika dziewcząt jest wstęp wzbroniony.

W akademiku nie ma wspólnej kuchni. Wszyscy studenci stołują się na stołówce, gdzie za opłata około 6 PLN dziennie serwowane są trzy posiłki. Jednak należy wiedzieć, ze kuchnia indyjska jest szalenie pikantna i przeważnie wegetariańska (w ciągu całego tygodnia sa trzy i tylko trzy posiłki mięsne). Radzę wziąć ze sobą kilka konserw mięsnych, bo jak chwyci was głód mięsny to będziecie w stanie wymienić konia za kawałek wędliny J

Woda w całym kampusie jest filtrowana tak że bez ograniczeń można ją pić prosto z tych maszyn filtrujących.

Pamiętaj, że jak wyjeżdżasz gdzieś na dłużej (na przykład robisz sobie takie dwutygodniowe wagary by zobaczyć trochę świata) to warto się jest wypisać na ten okres ze stołówki i nie płacić za te dni, kiedy cię nie ma.


5. Życie studenckie:


Dla studenta indyjskiego studia i pobyt w kampusie porównywalne jest w pobytem w klasztorze. On przyjeżdża po to by się uczyć, a nie by się bawić. Na terenie całego kampusu jest zakaz spożywania alkoholu (ale strażnicy na wejściu nie sprawdzają plecaków, a na dachu akademika jest takie jedno fajne miejsce J)

Sklep a alkoholem jest tuż przy Sector 14.


Studenci hinduscy nie tworzą żadnych nieformalnych grup, nie wychodzą razem na imprezy, czy nawet do kina, nie wyjeżdżają razem na weekendowe wypady za miasto. Na nas i na wszelkie takie nasze akcje patrzą jak na degeneratów. Stąd trochę utrudniona jest integracja z miejscowymi żakami, ale należy te bariery obchodzić.


Trzy/cztery razy w trimestrze organizowane są dyskoteki na placyku przed stołówka (z tanim alkoholem). Są to miłe wieczory, bo w końcu można pobawić się z kolegami i koleżankami z zajęć.


Dla exchange studentów oaza rozpusty jest pobliski mall, gdzie jeździ się do kina, na „normalne” jedzenie, do „normalnych” sklepów.


6. Inne praktyczne informacje dot. warunków ekonomicznych:


Życie w Indiach jest bajecznie tanie. To naprawdę luksus, że stać Cię na wiele. Ten korzystny przelicznik skłaniał mnie nie do wydawania pieniędzy lekka ręka, ale do oszczędności i dalszych podróży po Indiach.

Część z exchange studentów zrezygnowała z ostrego menu serwowanego na stołówce i jeździła riksza do restauracji, bo było ich na to stać. Jednak pamiętaj, że najfajniej doświadczać Indii robiąc to co Hindusi.


10 rupii to jakieś 80 groszy


butla wody mineralnej 15 rupii

widokówka 3 rupie

kawałek kokosa 2 rupie

kilo mandarynek 30 rupii

paczka daktyli 15 rupii

bilet z Gurgaon do New Delhi (dwoma autobusami z przesiadką) 10+12 rupii

mała pizza w Domino’s Pizza 50 rupii

riksza z kampusu do najbliższego malla (taka nasza Galeria Mokotów, tam zwykle lansowali się exchange studenci; ja niekoniecznie) 15 rupii od osoby

sweter Old Navy na bazarze Sarojini Market w Delhi – 150 rupii (po wytargowaniu)

spanie w tanich hostelach polecanych przez Lonely Planet: 50-150 rupii/łóżko

i najdroższa przyjemność: wejście do Taj Mahal – 750 rupii


Z linii lotniczych polecam rosyjski Aeroflot - najtańszy


7. Ocena w skali 1-5, gdzie 5 najwyższa nota:


Ocena uniwersytetu pod względem ogólnym 5

Ocena uniwersytetu pod względem merytorycznym 2


Jednak zaznaczam, że może nie wyniosłam zbyt wiele jeśli chodzi o instrumenty marketingu, teorię zarządzania zasobami ludzkimi, czy modele łańcucha dostaw, jednak doświadczyłam i zrozumiałam kulturę dalekiego wschodu.

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Raport z pobytu na stypendium zagranicznym Maja Sontag iconRaport z pobytu na stypendium zagranicznym

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom