Polish version legenda o lechu, czechu I rusie




Pobierz 311.35 Kb.
NazwaPolish version legenda o lechu, czechu I rusie
Data konwersji05.10.2012
Rozmiar311.35 Kb.
TypDokumentacja



POLISH VERSION


LEGENDA O LECHU, CZECHU I RUSIE




Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze wszyscy Słowianie zamieszkiwali wspólne Ziemie i mówili jednym językiem, było sobie trzech braci: Lech, Czech i Rus. Żyło im się dobrze i zgodnie, a z racji swej mądrości przewodzili poszczególnym rodom.

Lecz nadszedł czas, kiedy ziemia nie mogła
już wyżywić ich ludzi, w lasach zaczęło brakować zwierzyny, a w rzekach ryb.

Zebrali się więc bracia na naradę. Usiedli
w cieniu rozłożystych drzew i zaczęli zastanawiać się nad tym, co mają począć dalej.


Pierwszy przemówił najstarszy, poważny Rus:

— Bracia! Tak dalej być nie może. Nasze ziemie są już tak zaludnione, że głód wkrótce zajrzy nam w oczy.

— Masz rację — przytaknął mu średni brat, Czech. — Ale cóż mamy robić?

— Powinniśmy poszukać innych siedzib dla naszych plemion

— odezwał się, milczący do tej pory, najmłodszy z braci, Lech.

— Dobrze radzisz! Wyruszymy,

by znaleźć nowe ziemie dla naszych ludzi — powiedzieli zgodnie Czech i Rus.

Jak postanowili, tak uczynili.

Zwołali współplemieńców, aby powiadomić ich o swojej decyzji. Złożyli ofiary, zabrali posążki domowych bóstw i ruszyli w drogę. Na czele podążały straże i hufce zbrojnych,
za nimi jechali trzej bracia i starszyzna plemienna. W środku pochodu na wozach lub wierzchem jechali starcy, kobiety i dzieci. Na końcu pędzono stada bydła. Zbrojni wojownicy strzegli bezpieczeństwa i pilnowali porządku.

Niełatwa to była droga. Na każdym kroku czyhały na nich różne niebezpieczeństwa,
ale Słowianie szli nieustraszenie przez gęste puszcze, przechodzili rzeki w bród, mijali górzyste krainy. Tylko z rzadka natrafiali na osady ludzkie. Mimo zmęczenia, uparcie podążali przed siebie.

Nadszedł dzień rozstania. Jako pierwszy pożegnał się z braćmi Rus, który wybrał krainę bezkresnych stepów i rozległych, żyznych równin, poprzecinanych siecią szerokich rzek.

Żegnajcie bracia i pamiętajcie o mnie!

Życzę wam szczęścia — rzekł, zebrał swój lud i skierował się na północ.

Pozostali powędrowali dalej. Niebawem odłączył się od pochodu także Czech. Podążył ze swym plemieniem na południe i tam, nieopodal góry, którą zwano Rzip, na ziemi urodzajnej i bogatej, założył swoje państwo.

Najmłodszy z braci, Lech, wytrwale podążał naprzód, ale i jego wędrówka zbliżała się do końca.

Pewnego dnia orszak zatrzymał się, bo ludzie i zwierzęta byli zmęczeni, potrzebowali odpoczynku.

Podczas gdy mężczyźni rozbijali obozowisko, a kobiety przygotowywały posiłek, Lech bacznie rozglądał się wokół. Tutaj gęste lasy pełne były zwierzyny, czyste rzeki obfitowały w ryby, a słońce odbijało się w przejrzystych taflach jezior. Wydawało się, że ta kraina aż się prosi, aby w niej zamieszkać.

Późnym popołudniem Lech zwołał starszyznę plemienną, a gdy mężczyźni zasiedli przy ognisku, tak do nich przemówił:

— Wędrowaliśmy długo, szukając miejsca, które mogłoby stać się naszym nowym domem. Spójrzcie, okolica tutaj jest piękna, a żyzna ziemia wyżywi nas i nasze dzieci. Chciałbym tu pozostać, ale wcześniej wysłucham waszej rady.

Przy ognisku zapanowała cisza. Widać było, że wszyscy głęboko zastanawiają się nad słowami Lecha. W końcu głos zabrał najstarszy i najbardziej doświadczony mąż:

— Twoi bracia, Rus i Czech, dawno już założyli swe siedziby. Myślę, że i na nas przyszła wreszcie pora. Piękną ziemię wybrałeś, Lechu. Zostaniemy tutaj i zbudujemy gród!

Gdybyż jeszcze bogowie zechcieli dać nam znak, gdzie rozpocząć budowę! — westchnął Lech.

Znowu zapadła cisza. Nagle jakiś szum przerwał milczenie i ogromny cień przesunął się nad polaną.

Zaciekawieni ludzie podnieśli głowy. Ujrzeli orła, który powoli opadał na gniazdo, znajdujące się w koronie wielkiego dębu. Na tle czerwonego, przedwieczornego nieba sylwetka ptaka jaśniała ostrą bielą.

— To znak od bogów! — zawołali zgodnym chórem ludzie.

— To dobra wróżba — rzekł uśmiechnięty Lech. — Tutaj się osiedlimy, a ten wspaniały ptak będzie nas zawsze ochraniał.

Tak też się stało. Na polanie zbudowano gród, a na pamiątkę orlego gniazda nazwano go Gnieznem. Orzeł biały na czerwonym tle stał się herbem państwa polskiego, które bierze swój początek od Lecha.

PRZYGODY ODYSEUSZA




Tytułowy bohater Odyseusz jest królem Itaki. Po zburzeniu Troi, wraz z towarzyszami, szykował się do powrotu do domu. Trasa wiodła przez morze.

Po drodze burza zagnała ich w strony zamieszkałe przez lud Kirkonów. Następnie przybili do wyspy i kraju Lotofagów jedzących lotos, który powodował utratę pamięci. Kolejną wyspa na którą trafił była zamieszkana przez Cyklopy. Odyseusz z towarzyszami wszedł do jaskini, gdzie mieszkał jednooki Polifem drwiący z greckich bogów. Przez czas pobytu w jaskini potwór zjadł kilku ludzi Odysa. Bohater upiwszy go winem wykłuł Cyklopowi jedyne oko. Potwór stał się ślepy. Cyklop jednak rzucił na ludzi klątwę.

Odyseusz przez miesiąc przebywał na Eolii- wyspie nie zakotwiczonej w morzu. Mieszkał tu Eol- król wiatrów. Na pożegnanie dał Odyseuszowi worek, w którym uwięził złe wichry. Po dziewięciu dniach jego towarzysze rozwiązali wór z wiatrami, myśląc, że kryje on skarby. Złe wiatry zagnały ich z powrotem na wyspę. Eol tym razem rozgniewał się na Odysa
i wyrzucił go z wyspy.

Po siedmiu dniach żeglowania trafili na wyspę zamieszkałą przez olbrzymów- ludożerców. Mieszkała tu nimfa, która część załogi zamieniła w zwierzęta. Uratował ich Odyseusz nakazując Kirke odczarować swych towarzyszy. Po roku opuścili wyspę i popłynęli do krainy cieniów, by spotkać duszę wieszcza Terezjasza. Przepływając obok wyspy Syren Odyseusz zatkał woskiem uszy swej załogi, dzięki czemu bezpiecznie przepłynęli obok. Sam nie miał zatkanych uszu, jednak wcześniej przywiązał się do masztu. Gdyby nie ta przezorność, zginęliby na skałach przywabieni zwodniczą pieśnią Syren. Dopłynęli to jaskini gdzie po jednej stronie mieszkała Scyllia
o dwunastu łapach i sześciu łbach.
Z drugiej strony mieszkała Charybda na przemian połykająca i wypluwająca morze. Pewnego dnia Odysa zmorzył sen, a jego towarzysze zabili jednego woła. Gdy odpływali od wyspy złapał ich cyklon. Z niego cało wyszedł tylko Odyseusz. Na paru belkach z okrętu, niesiony prądem, znalazł się u wejścia do cieśniny, gdzie Charybda prawie wciągnęła go w swe trzewia. Uratowały go gałęzie drzewa figowego zwisające ze skał nad Charybdą. Gdy potwór wypluł wodę wraz z belkami, bohater wskoczył na nie. Dryfował dziesięć dni. Na lądzie spotkał Kalipso, która zakochała się w nim. Utknął tu na kilka lat.

Tymczasem w Itace nikt już nie wierzył w jego powrót. Do zamku zjechali się zalotnicy chcący poślubić Penelopę- domniemaną wdowę po Odysie. Odys zaś sposobił się do odjazdu. Zrobił mocną łódź i wypłynął w morze. Tu ujrzał go Posejdon. Zesłał nawałnicę
i rozbił tratwę. Na ostatniej desce Odyseusz dopłynął do kolejnego lądu, gdzie spotkał Nafsike, która zaprosiła go do pałacu.

Był na wyspie Teaków- narodu nieufnego wobec obcych. Atena pod postacią dziewczynki uczyniła go niewidzialnym dla ludzi. Dopiero u stóp królewskiej pary zobaczyli go wszyscy. Królowie przyjęli go miło. Ujawnił się tu jako bohater opiewany w pieśniach.

Do Itaki przybył na okręcie wypełnionym darami. Atena przedstawiła mu zmiany
w Itace i postanowili iż Odys będzie działał w ukryciu a następnie zmieniła go w starca
w łachmanach. Przez parę dni przebywał u lojalnego mu pastucha Eumajosa. Jednego dnia do chaty zawitał syn króla, Odys dał się rozpoznać synowi. Zalotnicy już wiedzieli
o powrocie Telemacha. Chcieli się go pozbyć. Wieczorem przybył Odys w postaci żebraka, znieważali go zalotnicy, nie wiedząc jeszcze, że to Odyseusz. On zaś cierpliwie znosił obelgi. Nazajutrz Penelopa miała wybrać jednego z zalotników na męża. Miał być nim ten, który
z łuku Odyseusza wystrzeli strzałę przez ucha w szczycie stylisk dwunastu toporów. Nikt
z zalotników nie mógł nawet naciągnąć łuku. Zrobił to wyśmiewany wcześniej starzec.
Po wystrzeleniu, strzała przeszła przez wszystkie ucha. Po tym wyczynie Odys dał się poznać zalotnikom. Wraz z kilkoma wiernymi towarzyszami pozabijał ich wszystkich.

Odyseusz jest symbolem odwagi, inteligencji, cierpliwości i bezgranicznej miłości za jego ojczyzną. Walcząc z tysiącami trudności, nie zrezygnował ze swojego jedynego marzenia: powrotu do domu.



LEGENDA O STEFANIE WIELKIM I VRANCIOAIA



Dawno, dawno temu, kiedy Stefan Wielki i święci rządzili Mołdawią, podczas walki z Turkami, żyła sobie ciężko pracującą kobieta, którą nazwano Tudora Vrancioaiaand. Miała ona siedmiu synów: Bodea, Spirea, Negrila, Barsan, Spulber, Pavel
i Nistor. Wszyscy byli pasterzami w górach Vranceas, jak większość młodych mężczyzn w tym regionie.

Podczas jednej z bitew Stefan Wielki zastał pokonany, ponieważ nie miał wystarczającej ilości armii. Sam, głodny, zmęczony i smutny zapukał do drzwi Vrancioaia i poprosił o schronienie. Vrancioaia zaprosiła go do środka i zaoferowała mu jedzenie i picie. Wkrótce król zasnął, nie ujawniając swojej prawdziwej tożsamości.

Vrancioaia rozpoznała po wyglądzie oraz ubraniach kim jest nieznajomy. Dowiedziała się,
że król ma kłopoty, dlatego zwołała swoich synów i poprosiła aby zebrali małą armię
i wyruszyli na bitwę. Młodzi mężczyźni uczynili tak jak poprosiła matka i z samego rana, kiedy król się obudził, wojsko czekało na niego przed domem.

Król radośnie wyruszył na wojnę wraz z synami Vrancioaia. Rozgromili jego wrogów. Podczas tej bitwy żaden z siedmiu braci nie zginął. Stefan wezwał ich i nagrodził. Za ich królewski czyn każdy z braci otrzymał jedną z gór Vrancea.

Bracia wrócili do swoich obowiązków. Każdy z nich założył wioskę i nazwał ją swoim imieniem. A po ich matce pozostała legenda o jej ciężkiej pracy i odwadze, o jej wielkim sercu i miłości do swojego kraju .




LEGENDA O POWSTANIU RZYMU


Alba Longa to miasto w centrum Włoch. W VIII wieku przed naszą erą królem tego miasta był Numitore. Był on człowiekiem dobrym, mądrym uwielbianym przez swoich ludzi. Numitore miał brata Amulio. Amulio nienawidził Numitore, ponieważ był on zazdrosny o to, że nie został królem. Uknuł spisek przeciwko Numitore. Brat jego dostał się do niewoli
z dala od Alba Longa. Aby mieć całkowitą pewność, że to on zostanie jedynym królem Alba Longa, Amulio zmusił Rea Silvia, córkę Numitore, aby została Westalską dziewicą.
Nie mogła wziąć ślubu i mogła mieć dzieci. Niestety spisek Amulio się nie powiódł. Rea Siilvia była zakochana w Marsie jednym z łacińskich Bogów i po krótkim czasie urodziła bliźniaków. Kiedy Amulio się o tym dowiedział, aresztował ją i skazał na śmierć. Rozkazał zabrać bliźnięta i wrzucić je do rzeki . Ocalił je Mars, a wykarmiła wilczyca.

Pasterz o imieniu Faustolo odnalazł bliźniaki. Zabrał je do swego domu. Faustolo i jego żona Acca Larenzia zgodzili się je wychować tak jakby byli ich synami, ponieważ swojego jedynego syna stracili. Czas mijał a bliźniacy Romolo i Remo dorastali. Opowiedziano im całą historię zaś oni zdecydowali się wziąć odwet.

Remo został niesłusznie oskarżony o kradzież pieniędzy za bydło, które ciągle należało do Numitore. Zaprowadzono go do Amulio. Ten rozkazał zabrać go do miejsca, w którym był Numitore. Numitore wysłuchał jego historii i rozpoznał w nim podobieństwo do swojej córki Rea Silvia. Zrozumiał wszystko
i poprosił o spotkanie z Romolo i Faustolo. Romolo i Remo obiecali ich dziadkowi,
że zostanie ponownie królem Alba Longa. Zabili Amulio. Numitore zaproponował bliźniakom aby z nim zostali i pomagali mu rządzić miastem. Romolo i Remo postanowili zbudować nowe miasto sprzymierzone z Alba Longa. Nie potrafili wybrać miejsca, dlatego poprosili o pomoc wróżbitę. Wróżbita odpowiedział, że Bogowie zostawiliby swoją wolę stadu ptaków. Dwaj bracia wybrali dwa wzgórza, Aventino i Palatino jako tereny pod zabudowę. Oboje wspięli się na szczyt i ustalili, że kto pierwszy zobaczy największe stado ptaków nada nazwę miastu. Romolo jako pierwszy zobaczył większą liczbę ptaków, dlatego też nazwał miasto Roma- Rzym. Zaznaczył granicę przyszłego miasta pługiem i rozkazał, aby nikt jej nie przekraczał. Remo chciał sprowokować brata i przeskoczył granicę. Romolo tak się zdenerwował, że zabił swojego brata ponieważ złamał on świętą majestatyczność miasteczka, które zbudowali i ostrzegł tych, aby nie powtórzyli tego samego czynu, ponieważ grozi im śmierć.


LEGENDA O RZECE GUADIANA


Panie i panowie, dziewczęta i chłopcy podejdźcie bliżej. Chcę wam opowiedzieć ciekawą historię, o powstaniu rzeki Guadiana.

Dawno, dawno temu, młody mężczyzna o imieniu Batalius mieszkał wraz z rodzicami w zamku.

Ojciec: Mój drogi synu, bardzo ciężko pracowałeś przez te wszystkie lata. Ale teraz nadszedł czas, abyś ty założył swoją własną rodzinę.

Matka: Idź i poszukaj jakiejś miłej żony!

Batalius pojechał na swym koniu. Rozmawiał z wieloma kobietami ale żadna z nich mu się nie spodobała.

Narrator: Dni mijały, dzień po dniu i noc po nocy. Batalius był bardzo smutny. Postanowił wrócić do domu do swoich rodziców. Nagle tuż obok jego domu, zobaczył piękną kobietę, która opiekowała się kurami ...

Batalius: Piękna Pani, jak masz na imię?

Guadiana: Nazywam się Guadiana.

Narrator: Batalius zsiadł z konia i ruszył w kierunku pani. Złapał ją za rękę i zakochał się od pierwszego wejrzenia.

Guadiana: Batalius, poczekaj tu na mnie. Pojadę do domu moich rodziców i opowiem im
o tobie.

Narrator: Batalius dosiadł swojego konia i szczęśliwie pogalopował do domu jego rodziców. Ale, nikczemny czarnoksiężnik zobaczył, jak młoda dama rozmawiała z Bataliusem. Młodej Guadiana również przykuła swoją uwagę czarnoksiężnika.

Nikczemny czarnoksiężnik: Piękna pani, jak masz na imię?

Guadiana: Nazywam się Guadiana.

Nikczemny czarnoksiężnik: Czy chciałabyś mnie poślubić?

Guadiana: Nie! Moje serce należy do Bataliusa

Narrator: Nikczemny czarnoksiężnik był bardzo zły i rzucił na nią z zły urok. Nikczemny czarnoksiężnik: Abrakadabra, abracadi. Stań się kurą! I będziesz nią tak długo dopóki jakiś człowiek nie ze chce cię poślubić. Nagle, młoda Guadiana zniknęła i stała się kurą.

Narrator: Gdy Batalius wrócił, zaczął szukać Guadiany.

Batalius: Guadiana! Guadiana!

Narrator: Ale Guadiany nie było. Był tylko kury, które podążały w kierunku młodego Bataliusa. Batalius je zignorował, interesowała go tylko jego miłość.

Batalius: Guadiana! Guadiana!

Narrator: Młody Batalius był tak zdesperowany i odjechał na swoim koniu. Gdy przybył, powiedział rodzicom, że młoda dama zniknęła.

Matka: Bataliusie, jeśli się dowiesz , kto jest właścicielem kur, możesz go zapytać o Guadiane.

Narrator: Batalius szukał tak długo właściciela kur we wszystkich wsiach, dopóki go
nie znalazł

Batalius: Panie, czy wiesz, gdzie mogę znaleźć młodą damę, która troszczyła się o twoje kury?

Farmer: Oh! Jaka szkoda! Ona była moją córką i pewnego dnia zniknął. Nie wiemy, gdzie ona jest.

Narrator: Batalius bardzo współczuł rodzicom Guadiany. Zrobiło się ciemno i było już za późno aby wrócić do domu, więc rodzice zaprosili Bataliusa aby został tam na noc.
O północy Bataliusa obudziły jakieś odgłosy dochodzące z kuchni. Batalius wstał po cichu
z łóżka, wychylił się przez okno i był bardzo zaskoczony, kiedy zobaczył Guadiane. Chwicili się za ręcę.

Guadiana: Jestem pod zaklęciem. Nikczemny czarnoksiężnik zmienił mnie w kurę, i mogę tylko odzyskać swoje ciało na pięć minut o północy, aby zjeść. Płakała a duże łzy płynęły z jej oczu. Będę kurą tak długo ,dopóki ktoś się ze mną nie ożeni.

Narrator: Batalius zabrał kurę i przyniósł ją do domu

Batalius: Tato i mamo, to jest Guadiana, kobieta z którą się ożenię

Narrator: Gdy rodzice zobaczyli swojego syna pomyśleli że zwariował. Dni mijały, a ludzie śmiali się z niego. Dzieci krzyczały na niego. Wariat, wariat! Ale Batalius wszędzie chodził
z swoją kurą.

Batalius: Czy widziałeś kurę?

Kucharz: Czy to prawda? (Wyświetlono kura bez pióra)

Batalius: Morderca! Morderca! Co zrobiłeś z moją dziewczyną? (Pojawia się kura). Napędziłeś mi strachu!

Narrator: Wszyscy myśleli, że był szalony organizując wesele.

Kapłan: Batalius, czy bierzesz sobie tę kurę za żonę?

Batalius: Tak.

Nagle kura stała się piękna młoda damą nazywaną Guadiana. Pobrali się i żyli długo i szczęśliwie.

Teraz codziennie o północy pani Guadiana wylewa ogromne łzy szczęścia. I tak nazwano rzekę Guadiana .

FAŁSZYWE DUKATY (STARE PIENIĄDZE NA SŁOWACJI)

Chłopcy z lasów zawsze chodzili z jednej doliny
do drugiej, zatrzymując się w wioskach i zbierając informacje. Dowiedzieli się o wszystkim, co tam się działo, ponieważ ludzie ufali im i nie chcieli nic przed nimi ukrywać. Tak Janosik dowiedział się o bogatym rzeźniku, który przyjeżdżał na targi i chciał kupić wszystko nie wydajając ani grosza. Pewnego razu, Janosik poszedł na targ. Po drodze spotkał starego człowieka, który był hodowcą byków. Mężczyzna płakał, więc Janosik zapytał go: "Co się stało stary przyjacielu, dlaczego płaczesz?"

"Jak nie mam płakać? Odparł starzec. "Kiedy sprzedałem moje drogie woły za fałszywe pieniądze." Nie mam nic. Z czego mam zapłacić podatek memu Panu?” I zaczął płakać jeszcze bardziej.

"Pokaż mi te dukaty", powiedział Janosik. Starzec wyjął z kieszeni dukaty i wyrzucił je na ręce Janosika. On wstrząsnął nimi i słuchał ich brzęczenia, a następnie włożył brzeg monety pomiędzy zęby aby sprawdzić, czy są twarde. Człowiek spojrzał na niego i powiedział:. "Sprzedawca również sprawdzał je w ten sposób, gdy chciałem kupić szalik dla mojej żony.
W końcu powiedział mi, że wszystkie są fałszywe. "

"I miał rację", powiedział Janosik. "Nie martw się, wymienię je na dobre, ale musisz mi powiedzieć, jak wygląda ten rzeźnik". Janosik dał starcu najczystsze dukaty, które sprawiły mu ogromną radość. Opis rzeźnika był tak oczywisty, że Janosik od razu domyślił się kim on jest. Był to bogaty rzeźnik, który poprzez oszustwo dorobił się swojego majątku. Starzec poszedł szczęśliwie do domu z pieniędzmi w kieszeni a Janosik udał się w drogę. Następnego dnia, gdy bogaty rzeźnik wyszedł z domu, nagle coś zobaczył. Na bramie, był list przybity nożem. Zerwał ją i przeczytał: Jeśli nie chcesz mieć żadnych problemów, wymień fałszywe dukaty starego hodowcy – teraz!

Janosik Ale rzeźnik tylko z tego zakpił. Ani nie myślał o wymianie sfałszowanych pieniędzy. Ukrył nóż w kieszeni i podarł list. Tydzień później, rzeźnik znalazł drugi list na jego bramie. Był przypięty nożem a było tam tak napisane: Oszukuj i tak sobie z tobą porozmawiam! Pamiętaj za trzy dni, przyjdę po pieniądze.

Janosik. Cóż, to nie było śmieszne. Ale rzeźnik nie bał się i pomyślał: ". Nie ma czego się bać mam dom pełen silnych pracowników, mogą pokonać nie jednego rozbójnika" Na trzeci dzień o świcie wezwał pracowników
i rozkazał im: ".! Dzisiaj przez cały dzień będzie strzec mojego domu. Nie pozwólcie nikomu wejść do mojego domu" I tak się stało. Pracownicy strzegli rzeźnika i miał on wrażenie, jakby był w zamku z kamienia. Zegar na wieży powoli pokazał godzinę dwunasta a Janosika jeszcze nie było. Rzeźnik pomyślał: "Usłyszał co twierdza zrobiła z mojego domu i teraz się boi". Jednak, gdy zegar na wieży pokazał godzina druga powóz zatrzymał się przed domem rzeźnika. Cztery konie zaprzęgały powóz. Na przewozie siedział przystojny, bogaty młody człowiek, który ruszył prosto do domu rzeźnika. Początkowo straż nie wiedziała co zrobić. Mimo, że nie mogli pozwolić nikomu wejść do domu, był to Milord. Rzeźnik był zaskoczony jego wizytą i przeprosił milorda, że jego strażnicy są wszędzie. Ale to tylko dlatego, że bandyta Janosik, posyłał mu pogróżki. Milord przebaczył mu i śmiał się z niego. W końcu powiedział: "Daj bandycie to, na co zasłużył. Dlaczego ty, bogaty rzeźnik się go boisz."? Następnie Milord wyjaśnił, że ma zamiar się ożenić i potrzebuje szybko kupić byki na ślub. Słyszał, że byki rzeźnika są najładniejsze w całej okolicy. Kiedy rzeźnik dowiedział się, że może zarobić dużo pieniędzy, chciał pomóc Milordowi. Poszedł z nim do jego obory i pokazała mu wszystkie swoje woły. W końcu zatrzymał się przed obora na ostatnich kilku wołach i powiedział: "Te dwa woły kupiłem na targach spójrz jak one są ładne, ten kto je kupi zrobi dobry zakup!". A były to woły ubogich hodowców. Milord spojrzał na woły i powiedział: ". Cóż, rzeźniku, kupię je" Dogadali się co do ceny, choć rzeźnik chciał dużo więcej pieniędzy. Milord natychmiast zgodził się na cenę a rzeźnik żałował, że nie prosił o jeszcze więcej pieniędzy. Potem wszedł do środka, aby zakończyć zakup. Ledwo weszli do pokoju, gdy nagle Milord zablokował drzwi, wyciągnął pistolet i zaskoczony rzeźnik nawet nie zdążył zareagować kiedy on wycelował w niego pistoletem i powiedział:

"Tak więc oto jestem! Przyszedłem po pieniądze, tak jak napisałem. Nie krzycz, bo strzelę." Rzekł Janosik. Rzeźnik nie mógł krzyczeć, nawet gdyby chciał. Stracił głos a nogi mu drżały. A Janosik spokojnie kontynuował: ". Daj mi wszystkie pieniądze, prawdziwe i fałszywe" rzeźnik chciał otworzyć szufladę, ale nie mógł trafić do dołka. Kiedy ją w końcu otworzył, wyjął wszystkie pieniądze i złoto które zgromadził. Wysypał prawdziwe pieniądze na jedną kupkę a fałszywe pieniądze na drugą. Janosik wsypał dobre dukaty do jednej a fałszywe dukaty do drugiej torby i ukrył je w kieszeniach. Zanim wyjechał, zwrócił się do rzeźnika
i rzekł: "Cóż, pamiętaj! Gdy się dowiem, że będziesz oszukiwać ludzi i płacić im tymi małymi metalowymi płytkami może się to dla ciebie źle skończyć. Rzeźnik wiedział,
że Janosik nie składa fałszywych obietnic. Janosik tak jak wszedł tak tą samą drogą wyszedł - w powozie ciągniętym przez cztery konie. Kiedy jechał przez most nad rzeką wstał i rzucił wszystkie fałszywe dukaty do wody pod mostem Vah. Nikt nie będzie płakał nad nimi nigdy więcej. W ten sposób słynny słowacki rozbójnik Janosik bronił prawdy. Rzeźnikowi było bardzo wstyd więc nie mówił nikomu o tej wizycie. Ale po krótkim czasie ludzie rozmawiali o tym w całej okolicy. Babcie opowiadały swoim wnukom, młodzi mężczyźni dziewczętom
i każdy śmiał się z zarozumiałego rzeźnika. Ale o Janosiku i jego rozbójnikach z lasu ludzie tworzą piękne piosenki.

LEGENDA O KORGLU (TURCJA)

Ż
ył sobie Pan w swoim zamku w mieście Bolu w Anatolii, który bardzo lubił konie. Więc raz posłał swego sługę, Yusuf, eksperta w dziedzinie hodowli koni, aby znalazł pięknego i z czystej krwi źrebaka. Yusuf podróżował po całym kraju przez długi czas,
aż znalazł takiego źrebaka jakiego chciał Pan. Klacz, która urodziła źrebaka, pasła się na brzegu rzeki Eufratu, kiedy z rzeki wyszedł ogier. Ten magiczny ogier był zatem ojcem źrebaka, którego znalazł Yusuf kupił źrebaka od właściciela, pomimo iż wyglądał na słabą
i kruchą, nawet brzydką istotę. Ale Yusuf wiedział, że źrebak niebawem przeobrazi się
w cudownego konia, którego nazwał Kirat. Więc Yusuf szczęśliwie powrócił do swego pana ze źrebakiem. Ale na widok słabego i brzydkiego źrebaka Pan bardzo się zdenerwował. Pomyślał, że Yusuf kpi sobie z niego przyprowadzając tak marnego źrebaka, więc ukarał Yusuf przez oślepienie i opuszczenie dworu królewskiego wraz ze swoim źrebakiem. Biedny ślepy Yusuf wrócił do swojej wioski i opowiedział swemu synowi, co się stało i że chce się zemścić na okrutnym władcy Bolu. Yusuf i jego syn zaczął trenować źrebaka i tak z biegiem lat brzydki źrebak zamienił się we wspaniałego ogiera. Biegał szybko jak wiatr i skakał jak gazela. Syn Yusuf - Rusen Ali, wyrósł również na silnego i dobrze wyszkolonego wojownika. Pewnej nocy, Yusuf widział Hizir w swoich snach. (Muzułmanie wierzą, że Hizir był mądrym starcem z nadzwyczajnymi zdolnościami, który pomagał dobrym ludziom w potrzebie). Hizir powiedział Yusuf, co zrobić, aby pomścić jego upokorzenia i odzyskać wzrok. Podążając za radami Hizir, ojciec i syn wyruszyli w pobliże rzeki Aras. Tam czekali na trzy fale z pianą, które w magiczny sposób będą w stanie odzyskać wzrok Yusuf, a także odzyskać jego siłę
i młodość z powrotem. Ale Rusen Ali napił się piany, nie mówiąc o tym ojcu, aby mógł sam zemścić się na władcy Bolu. Kiedy ojciec dowiedział się, co zrobił jego syn, na początku był zdenerwowany, ale z drugiej strony czuł się szczęśliwy, bo woda dała Rusen Ali nadprzyrodzone moce. Pierwsza piana dała mu życie wieczne, druga odwagę, a trzecia obdarzyła go darem poezji. Wkrótce po tym Yusuf zmarł a na łożu śmierci poprosił syna,
aby pomścił władcę Bolu.

Po śmierci ojca Rusen Ali zmienił nazwisko na Koroglu i stał się banitą. Zbudował zamek
w Camlibel, z widokiem na miasto Bolu i zebrał małą armię, przy pomocy której zbierał daninę od wszystkich karawanów, które mijały jego zamek. Władca Bolu próbował pokonać go i zaatakował zamek Koroglu wiele razy, ale nigdy mu się to nie udało wygrać tej walki.

Pewnego dnia Koroglu porwał Ayvaz, syna rzeźnika w Uskudar. Ayvaz był znany ze swojego wdzięku i piękna, dlatego Koroglu zaopiekował się nim jak własnym synem. Następnie Koroglu porwał siostrę Bolu Done i poślubił ją.

W miarę upływu lat przez Koroglu udało się spalić i obrabować miasto Bolu, mszcząc się na okrutnym władcy, przez którego jego ojciec został upokorzony, a Ayvaz przybrany syn Koroglu uwięziony. Po klęsce władcy Bolu, Koroglu wyruszył na poszukiwanie nowych przygód w Gruzji, a następnie udał się jeszcze dalej, do Chin. Po jakimś czasie zdecydował się odwołać swoich ludzi i wstąpił do Kirklar, grupy mędrców, a o nim i jego koniu nie było słychać już od wieków.

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconThis rich text version does not include all images. For a full version please view the pdf

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconThis rich text version does not include all images. For a full version please view the pdf

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie icon[Scanned by sliph; Version 0 proofread by Nadie] [Version 0—proofread and formatted by braven]

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconRzecz o programach marketingowych Polish Prestige Hotels, Polish Inn

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie icon1. The Polish alphabet. Introduction to Polish pronunciation and spelling. (Polski alfabet wymowa I akcent )

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconNicolas Copernicus Polish Saturday School in Reading Polish Education Society – Reading Branch

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconEnglish Polish Medical and Practical Terms for use by Polish nhs patients, gp’s and nhs receptionists

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconEnglish idioms and aspects of their translation into Polish by Polish learners of English

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconZoomText p 10 version

Polish version legenda o lechu, czechu I rusie iconAdvance unedited version

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom