Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23




Pobierz 0.66 Mb.
NazwaPytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23
strona27/31
Data konwersji04.09.2012
Rozmiar0.66 Mb.
TypDokumentacja
1   ...   23   24   25   26   27   28   29   30   31

Odpowiedz: 1. Nieobecność na rekolekcjach nie jest grzechem. Chyba ze jest wyrazem jakieś szerszej tendencji do zaniedbywania swojego życia religijnego. Ale tu trudno wskazać ostro granicę grzechu ciężkiego... 2. Jeśli nie zegnasz się przed kościołem z powodu wstydu, to nie jest to oczywiście chwalebne, ale też raczej trudno uznać to za grzech ciężki. Po prostu się nie przejmuj co pomyślą inni. A po pierwszych, może nieprzychylnych rekcjach pomyślą, że jesteś odważnym facetem, skoro potrafisz nie wstydzić sie bycia innym... 3. Nie masz wpływu na to co robią rodzice. Pewnie i tak widzą, że nie jest Ci z tym dobrze. Możesz spokojnie spotykać się i z jednym i z drugim. 4. Odpowiadający kłamstwa w ankiecie nie traktowałby jako grzechu ciężkiego. Chyba ze kłamstwo dotyczy jakiejś poważnej sprawy (np. w ankiecie o przyjęcie do pracy fałszuje sie dane na temat swojej karalności, w ankiecie wypisywanej przed ślubem kłamie się na temat swojego stanu cywilnego itp). 5. Kłótnia kłótni nierówna. Grzechem może być krzywda, jaką się kłótnia wyrządza. Jeśli ktoś broni jakiejś słusznej sprawy, trudno mówić o grzechu... 6. Odpowiedź na pytanie o grzech ciężki jest skomplikowana. Bo jest wiele różnych czynów podlegających moralnej ocenie. Ale zajrzyj TUTAJ J.

Pytanie z dnia: 2007-04-05 15:39:04

Pytanie: Moja córka idzie teraz do bierzmowania. Świadkiem miał być mój brat albo moja siostra. Niestety w ostatniej chwili okazało się, że nie mogą. Z tego wynika, że muszę być ja. Wiem, że świadek powinien być u spowiedzi i przyjąć komunię. Problem w tym, ze ostatnio nie prowadziłem wzorowego trybu życia. Oczywiśćie nie znaczy to, ze nie chcę w ogóle się wyspowiadać i poprawić swojego zycia. Wiem jednak, że prawidłowa spowiedź wymaga spełnienia kilku ważnych warunków a ja w tej chwili poszedłbym do spowiedzi z przymusu (bo nie jestem jeszcze gotowy), zeby nie zawieść dziecka. Nie wiem co robić? Chcę żeby córka przystapiła do bierzmowania i było to dla niej wielkie przezycie ale czy mogę potraktować spowiedź w ten sposób ?

Odpowiedz: W świetle prawa kościelnego rodzic nie może być świadkiem bierzmowania. Bo wymagania wobec świadka bierzmowania są takie same, jak wobec chrzestnego (zaleca się nawet, by była to ta sama osoba). A kanon 874 § 1. 5° wyklucza rodziców z możliwości bycia jednocześnie rodzicami chrzestnymi swojego dziecka Co do ważności spowiedzi pod przymusem... Proszę pamiętać, że czasem takie zmuszenie się bywa zbawienne. Bez niego ludzie odkładają nawrócenie w nieskończoność. Lepiej więc tak, niż wcale. Tym bardziej że widać, iż już dziś podchodzi Pan do tej kwestii poważnie. J.

Pytanie z dnia: 2007-04-05 15:30:05

Pytanie: Witam, na jednej spowiedzi nie powiedziałam o pewnej wątpliwości (chodziło o niepewność czy dobrze żałuje za pewien grzech). W pewnym momencie spowiednik spytał sie mnie czy żałuje za grzechy, powiedziałam ze tak, bo czułam że tak jest. Chciałam potem powiedzieć o mojej watpliwosci, ale nie powiedziałam bo spowiednik mi przerwał kiedy mówiłam o innych moich wątpliwościach, a ja juz nie chcialam byc natretna. Potem jednak uświadomiłam sobie, że wcale nie musiałam o tej wątpliwości mówić bo mówiłam o niej na poprzedniej spowiedzi, może bardziej ogólniej o tym powiedziałam na tej poprzedniej spowiedzi, ale teraz już wiem że napewno dobrze za wszystko żałuje. Chodzi o to że w momencie spowiedzi wydawało mi sie, że jak nie powiem o tej wątpliwości to bedzie to zatajenie, a zatajenie czyni spowiedz niewazna. Dopiero po spowiedzi uświadomiłam sobie że nie musiałam wcale o tym mówić. Chodzi mi o to czy sam fakt, że w czasie spowiedzi mam świadomość że cos zatajam czyni spowiedz nieważną, mimo ze jak pisalam wczesniej potem uświadomiłam sobie ze wcale nie musiałam o tej wątpliwości mówić. Zadawałam już podobne pytanie ale nie wiem czy Odpowiadający zrozumiał o co mi chodzi. Dziękuje za poprzednie odpowiedzi.

Odpowiedz: Zauważ że: a) chciałaś powiedzieć księdzu o tej wątpliwości, ale Ci przerwał b) wątpliwość nie dotyczyła grzechu, ale żalu za grzech; Spowiedź była ważna. Gdybyś dziś jeszcze myślała, że trzeba było prawdę wyznać odpowiadający radziłby Ci, żebyś to zrobiła przy następnej spowiedzi. Ale skoro dziś uważasz inaczej, to w ogóle nie ma o czym mówić. J.

Pytanie z dnia: 2007-04-05 14:16:51

Pytanie: "Zdaniem odpowiadającego najlepiej w takich razach po prostu klęknąć do modlitwy, powiedzieć Bogu o swoich wątpliwościach (byś może są szatańską pokusą czy nawet jakimś dręczeniem z jego strony) i o tym, że chcesz zawsze widzieć go takim, jakim Go widzi Kościół (Biblia)" Tyle że kiedy tak mówię, czuję, że być może sprzeciwiam się samemu Bogu. Bo może to On właśnie chce, abym widziała Go np. takim, jak Go ukazują np. świadkowie Jehowy, islam, protentantyzm lub ktokolwiek inny. Być może to jest tak, że to On do mnie mówi, żebym ten Kościół zostawiła, a ja mam klękać i mówić Mu, że ja chcę Go widzieć tak, jak Go Kościół pokazuje. Własnie tu jest problem: ja chcę tego, czego chce Bóg. Ale nie wiem, czego On chce. Jak mam pełnić Jego wolę skoro jej nie znam!!!!

Odpowiedz: Problem nie w poznaniu Boga, ale w Tobie. To trochę jak z zazdrością. Twój chłopak może Cię zdradzić przy setkach różnych okazji. Ale mu, przynajmniej do pewnego stopnia, ufasz. Bez tego podstawowego zaufania nie da sie żyć. Tak jest i w Twojej sytuacji. Wiesz co o Bogu uczy Kościół. Wiesz, że Bóg jest dobry i że się nie pogniewa, jeśli mimo dobrych chęci, czegoś tam nie zrobisz po Jego myśli. Tylko nie potrafisz zaufać, że tak jest. Tyle że ten lęk jest chory. I zupełnie niepotrzebny. Musisz go odrzucić i działać przeciw niemu. Ja człowiek, który panicznie boi się że ma na rękach jakieś groźne bakterie i dlatego ciągle myje ręce... J.

Pytanie z dnia: 2007-04-05 12:43:43

Pytanie: Szczęść Boże! Kościół katolicki wśród grzechów cudzych wyróżnia brak działania w obliczu istniejącego zła, a także brak karania tegoż zła. Ja mam znajomą, która pracuje w patologicznym środowisku i na codzień styka się z dealerami narkotyków (jedna osoba zmarła z przedawkowania), złodziejami, ludźmi odpowiedzialnymi za pobicia, rozboje, stręczycielami, prostytutkami, antykoncepcją, osobami po usunięciu ciąży (prawdopodobnie miały miejsce 2 takie przypadki, o których krążą plotki).... itp. Na moje pytanie, czy w miejscu jej pracy podejmuje się walkę z tego typu zachowaniami otrzymałem odpowiedź, że raczej biernie współpracuje się z policją, unika się wychodzenia z inicjatywą ze strachu o własne zdrowie, życie, a przede wszystkim o swoich bliskich - i co najgorsze są rzeczywiście powody do takiego lęku. Podpalane piwnice, szantaże, pobicia.... wszystko to nie jest wyssane z palca. Św. Tomasz z Akwinu mówi, że czasami dla ocalenia większego dobra trzeba przyzwolić na istnienie pewnego zła - czy, więc dla ocalenia własnej rodziny można przymknąć oczy na patologie tego środowiska (zwłaszcza narkomanię i aborcję)? Mój spowiednik powiedział mi, że ja jeżeli nie mam bezpośredniego wpływu na bieg tych wydarzeń, nie jestem ich uczestnikiem, a dowiaduję się tylko z relacji osoby trzeciej o istnieniu takiego zła to mogę osobiście najwyżej się pomodlić, albo podjąć umartwienie w intencji nawrócenia złoczyńców. Cały czas, jednak niepokoi mnie sumienie.... mimo spowiedzi. Czy wiedząc, że gdzieś dzieje się zło odpowiadamy za nie? Czy strach stanowi wystarczające wytłumaczenie, sprawiające iż nie zachodzi grzech cudzy - jedynie grzech lekki, gdyż nie ma w nas pełnego przyzwolenia i dobrowolności? Czy wogóle jako katolicy jesteśmy np. zobligowani do tropienia zła, aby je zwalczać (np. szukać klinik, w których dokonuje się aborcji, gdyż wiemy, że takie miejsca są, a jak ich nie tropimy to przyzwalamy na zło) - czy może taka postawa jest już skrupulanctwem? Czy wogóle mamy być kimś w rodzaju krzyżowców, czy wystarczy gdy ograniczymy się tylko do naszego życia osobistego? Np. jak zachować się w stosunku do kolegi, który żyje ze swoją dziewczyną w konkubinacie i najprawdopodobniej współżyje z nią. Czy tylko się modlić, czy również powiedzieć mu coś? No i co sądzić o mojej znajomej (osobiście to doradzam jej porzucenie tej pracy i opuszczenie tego zdegenerowanego środowiska, gdyż w zasadzie zgadzam się z jej wytłumaczeniem odnośnie niemożności zwalczenia tamtego zła - chociaż nie ukrywam, że czuję się trochę źle z tego powodu)?? Czy wiedza o istnieniu zła w jakimś miejscu jest grzechem cudzym (zaznaczam, jednak miejsce na które mam wpływ osobisty) ? Bardzo proszę o pomoc

Odpowiedz: Uznaj za wiążącą odpowiedź, której Ci udzielił spowiednik. Nie jesteś w stanie interweniować wszędzie, gdzie dzieje się zło. Czytasz zresztą często o nim w prasie. Jak inaczej niż modlitwą możesz walczyć z tym, co dzieje się gdzieś w dalekiej Afryce? Musisz pamiętać, że wymagania moralne dotyczą ludzi. Nie istot wszechmogących. Nie sposób odpowiadać za grzechy wszystkich. Musisz też unikać skrupulanctwa. Upominanie nieznanych Ci ludzi wchodzi w grę naprawdę tylko w wyjątkowych wypadkach. A tych CI bliższych wtedy, gdy istnieje szansa, że upomnienie będzie skuteczne. Inaczej wprowadza się tylko więcej zła... Kiedy widzimy jakieś zło wcale nie jest tak, że zawsze trzeba podjąc jakieś działanie. W jednej z odpowiedzi wczesniejszych odpowiadajacy tak napisał: Ksiądz Stanisław Olejnik, w swoim podręczniku teologii moralnej pisze, że obowiązek upominania istnieje, gdy jednocześnie spełnione dwa warunki: a) istnieje rzeczywista potrzeba bliźniego apelująca o pomoc b) istnieje moralna możliwość takiego upomnienia Nie mogą upominać ci, którzy w tym samym przedmiocie ciężko upadają, gdyż upominanie w takim wypadku byłoby aktem obłudy i zapewne byłoby nieskuteczne Samo upomnienie powinno być podejmowane roztropnie i z taktem, a nawet z pokorą. Inaczej nie tylko będzie nieskuteczne, ale nawet szkodliwe. Nieraz trzeba milczeć i cierpliwie czekać. Zerwać z kimś kto źle czyni należy (taką obawę wyraziła wtedy osoba zadająca pytanie), gdyby miało to być potraktowane jako aprobata dla złych czynów. I dalej odpowiadający napisał: Jezus uczył, że upominać powinno się najpierw w cztery oczy, potem przy świadkach, a dopiero potem należy donieść Kościołowi. Od tej zasady odstąpić trzeba wtedy, gdy grzech jest szkodliwy mocno szkodliwy społecznie, daje zgorszenie itp... Na pewno chrześcijanin nie musi tropić wszędzie zła. Nie byłoby to nawet dobre. Jezus tak nie robił. Szukał raczej dobra. I w sumie nie wypominał ludziom grzechu, jeśli sytuacja tego nie wymagała. Nie karcił celnika Zacheusza, łotra wiszącego na krzyżu, jawnogrzesznicy, nie gnębił za zaparcie się Piotra. Oni wiedzieli że zrobili źle, dlatego Jezus milczał. Polemizował natomiast z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, gdy jakieś zło próbowali przedstawić jako dobro. Lub gdy nie zdawali sobie sprawy albo nie chcieli wiedzieć, jak wielkie zło czynią. Jak postąpić ma Twoja znajoma? Chyba nie zauważyłeś rzeczy podstawowej. Ona pracuje z tymi ludźmi. Już samą swoja postawą ich upomina. Nie ma sensu moralizowanie, gdy nie przyniesie ono żadnych efektów. Jeśli jest przekonana, że przyjazne bycie z tymi ludźmi da lepsze wyniki w ich resocjalizacji, to nie ma sensu by ich upominała czy na nich donosiła. Bo ta metoda na pewno nie jest skuteczna. Nie ma więc powodu, by - jeśli ma na to siły - dalej w tym zawodzie pracowała. Wszelkie obawy w tym względzie należy uznać na przejaw niepotrzebnego skrupulanctwa... Jedno tylko naprawdę niepokoi: że sie tych ludzi boi. Oczywiście w pewnych sytuacjach strach jest uzasadniony. Ale generalnie rzecz biorąc nie powinno tak być. W strachu nie da się skutecznie resocjalizować... J.

Pytanie z dnia: 2007-04-05 10:40:27

Pytanie: 1/ czy Odpowiadający zna jakies sposoby na tzw. oschłość na modlitwie? Jak przetrwać ten czas pustki, obojętności na Boga? 2/ Jezus skierował do ukrzyzowanego z Nim łotra takie słowa: "jeszcze dziś będziesz ze mna w Raju" a w mojej głowie pojawiła się pewna wątpliwość - wygląda na to, że największy grzesznik, jeśli tylko bedzie żałował tego co zrobił może zostać zbawiony. Czy warto więc się starać całe życie byc dobrym? Jedyne ryzyko jest takie, że możemy nie zdążyć sie nawrócić...

Odpowiedz: 1. Zobacz TUTAJ, TUTAJ czy TUTAJ 2. Znasz pewnie przypowieść o robotnikach winnicy, którzy choć pracowali od różnej godziny, otrzymali od gospodarza po denarze. Podobnie jest w przypowieści o synu marnotrawnym. Bóg jest dobry. Chce dać każdemu. Stawiając sprawę tak że niby nie warto sie wysilać, musisz zwrócić uwagę na dwie rzeczy: a) Czy konsekwentnie odrzucając łaskę nawrócenia człowiek nie czyni się niezdolnym do jej ponownego przyjęcia, kiedy sam zechce? Łaski może jej wtedy zabraknąć. Gospodarza szukającego pracowników do winnicy, może już nie być... b) Czy ktoś, kto uważa, że zło jest atrakcyjne, może sie szczerze nawrócić? W Twoim pytaniu widać dość częste przekonanie, że dobro jest nieatrakcyjne. Że trzeba się na nie zgodzić jedynie pod przymusem, ale lepiej jest poużywać zła ile sie da. Czy ktoś, kto tak patrzy na zło, jest w stanie odrzucić je całym sercem? Inaczej niż ze strachu? W tym problemie tkwi chyba cała istota kłopotów z nawróceniem. Jeśli ktoś uważa coś za dobre, to Boże przykazanie ograniczające mu możliwość czynienia tak, jak uważa za dobre, zawsze będzie uważał za skrępowanie. Siła rzeczy prowadzi to do sytuacji, w których zakaz - choćby w nadziei, że może sie wyspowiadać - łamie. Tymczasem zło i dobro to nie kwestia umowy. Zło jest naprawdę czymś złym, a dobro naprawdę samym dobrem. Zgniłe jabłko pozostanie zgniłym nawet wtedy, gdy sie je sprzedaje w w eleganckim opakowaniu... J.
1   ...   23   24   25   26   27   28   29   30   31

Powiązany:

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-08-31 23: 48: 42 Pytanie: Jak długo trwało stworzenie Świata? Odpowiedz

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-10-31 23: 00: 07 Pytanie: Dlacyego w spisie kosciolow na swiecie nie wspomina sie Serbii Odpowiedz

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-06-30 19: 53: 51

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-12-31 12: 01: 47

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-05-31 23: 06: 42

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-07-31 23: 06: 01

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-09-30 23: 02: 18

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-02-28 22: 41: 14

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-03-31 23: 30: 54

Pytanie z dnia: 2007-04-30 23: 30: 23 iconPytanie z dnia: 2007-01-31 22: 18: 20

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom