" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia "




Pobierz 61.54 Kb.
Nazwa" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia "
Data konwersji20.10.2012
Rozmiar61.54 Kb.
TypDokumentacja
MOJA PRACA SPOŁECZNA


„...Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia...”

A.Einstein


Weronika Dzido, lat 15

Gimnazjum nr 39 we Wrocławiu

Al. Bruckenra 12, klasa 3 „C

O mnie słów parę...


Hmm...Czy jest co pisać? W końcu jestem zwyczajną nastolatką...Chodzę do szkoły, jak każdy mam z jednym problemy, w innym jestem dobra; jak każdy denerwuję swoich rodziców, kłócę się z młodszą siostrą, mam bałagan w pokoju, płaczę przy piosenkach, oglądam ulubiony film 1000 razy i nigdy nie mam dość, najważniejsi dla mnie są przyjaciele, mam fochy i napady złości, ulubionych bohaterów, marzenia i cele...


Czy jest więc czym się zachwycać?


Wydaje mi się, że nie, jednak chciałabym opisać swoją pasję, ambicje i cele oraz marzenia i to jak wiele zmieniło się w moi życiu odkąd jestem wolontariuszem i podejmuję pracę społeczną.


Życie zmienia się na dobre...


W moim domu zawsze były zwierzęta, odkąd pamiętam plątały się koty, biegały psy, latały ptaki, nie brakowało także gryzoni...

Pierwszym psem jaki był w naszym domu był Sznaps, czarny sznaucer olbrzym.

Podobno to on pomagał mi przy pierwszych krokach pomagając przytrzymać się swojej sierści, to on uczył mnie cierpliwości. Kilka lat później pojawiła się czarna terierka szkocka, Setka. Zawsze zapamiętam ją jako zakochaną do granic możliwości w Sznapsie. Na swoich krótkich nogach poszłaby za nim na koniec świata, mimo że tak bardzo nie lubiła spacerów...

Lata miały, nasze psy przeżywały przeprowadzki, budowy, remonty, narodziny mojej siostry i znoszone przez nas do domu kolejne zwierzęta.

Gdy wreszcie przeprowadziliśmy się do domu z ogrodem pod miastem przyszła choroba...

Kiedy patrzyłam jak przyjaciel, który towarzyszył mi całe życie, znosił ciągnięcie za sierść, krzyki, złość i płacz, teraz kiedy byłam już duża i mogłam mu się odwdzięczyć miłością i troską powoli odchodzi to wiedziałam, że nadchodzi najgorszy moment mojego życia, że wkrótce go zabraknie...

Rak z przerzutami wygrał tą walkę.

Patrzyłam na Setkę, która nie znała życie bez Niego i z każdym dniem odsuwała się od nas.

Przeniosła się do pustego pokoju skąd nie wychodziła, straciła chęć życia. Niecałe dwa lata później odeszła od nas w ciężkiej chorobie.


Takie były początki mojego życia z psami, ale nie wiedziałam, że to ŻYCIE Z PSAMI dopiero ma nadejść...


Kiedy Sznaps był już bardzo chory postanowiliśmy kupić psa. Było wiadomo, że to prędzej czy później nastąpi, ale postanowiliśmy zrobić to póki jeszcze On żył, wiedzieliśmy, że nie przeżyjemy dni bez psa w domu. Pozostawało jeszcze zdecydować jaka będzie to rasa...

Rozpoczęły się poszukiwania, poznawanie predyspozycji i wymagań, odwiedzaliśmy strony i wystawy psów rasowych.

W któryś weekend postanowiliśmy pojechać na Klubową Wystawę Nowofundlandów.

Kiedy tylko zobaczyliśmy te psy wiedzieliśmy, że wpadliśmy.

Poznaliśmy wielu ludzi, hodowców, ale najważniejsze było to, iż dostaliśmy zaproszeni na portal www.nowofundland.pl , stronę zrzeszającą miłośników tej rasy.


W słuszności naszego wyboru utrzymała nas definicja opisująca te psy w prawie wszystkich przejrzanych przez nas stronach i książkach:

NOWOFUNDLAND-


Oddany przyjaciel i opiekun rodziny, również dzieci. Samą obecnością przynosi spokój i wyciszenie. Spokojny i cierpliwy. Nie wykazuje cech stróżująco- obronnych, ale stanie w obronie opiekuna w prawdziwym zagrożeniu. Predyspozycje w zakresie ratownictwa wodnego.


Rozpoczęły się poszukiwania hodowli. Wtedy jeszcze jako laicy w dziedzinie kynologii(do tej pory nasze psy były nierasowe-bez rodowodów).


Parę tygodni później w naszym domu pojawił się Hugo z hodowli Ambershell, miał niecałe trzy miesiące.


Co w tym więc tak niezwykłego? Wiele rodzin kupuje psy i zawsze jest to ważny moment w życiu, ale...


Z góry było ustalone, iż jest to pies mojej mamy. To ona zawsze była lepsza, jeśli chodzi o szkolenie i opiekę nad zwierzętami, a ja miałam dopiero 10 lat i nie bardzo mnie to interesowało.


Wchodząc na strony internetowe poznaliśmy wiele ludzi posiadających niufy ( zwane tak pieszczotliwie przez swoich właścicieli J ) i dowiedzieliśmy się , że odkąd te psy pojawiły się w ich życiu zmieniły je o 180 stopni. Sami mieliśmy się wkrótce o tym przekonać...


Hugo od samego początku rządził w naszym życiu.

Piesek musiał mieć dobrą karmę, zabaweczki, długie spacery, specjalne szczotki i szampony do długiej sierści, witaminki, bo psy ras ciężkich narażone są na choroby stawów.


Wtedy wiedziałam, że to zmieni wszystko i nie będzie to już to samo życie w zwykłej rodzinie.


Mama postanowiła zapisać się na kurs PT- Psa Towarzyszącego Związku Kynologicznego w Polsce( kurs posłuszeństwa). Na tym właśnie kursie poznaliśmy właścicielki kolejnych dwóch nowofundlandek- Shagali i Ioci.


I tak rozpoczęły się weekendowe wyjazdy, szkolenia, spotkania, treningi-coraz mniej mi się to podobało.


Dojrzewałam, miałam inny pomysł na czas wolny, miałam coraz gorszy kontakt z mamą.

Odcięłam się całkowicie od tego całego PSIEGO ŻYCIA.

Powiedziałam STOP- chcecie to się w to bawcie, szkolcie, wyjeżdżajcie, ale beze mnie!! To nie dla mnie...


Początki nie zawsze są łatwe...


I tak rozpoczęły się wystawy psów rasowych, zarówno weekendowe szkolenia jak i wakacyjne seminaria, warsztaty, poznawaliśmy coraz więcej ludzi zakręconych na punkcie tych psów.

W 2004 roku powstało stowarzyszenie miłośników tej rasy, które zapraszało szkoleniowców zza granicy, którzy przekazywali im swoją wiedzę.


Moja mama wymyśliła, że żeby mieć ze mną lepszy kontakt kupi mi mojego własnego psa- będziemy miały wspólny temat, wspólną pasję i wyjazdy, szkolenia i to nas jakoś zbliży.


Powiedziałam NIE.


Ponownie postanowiła mnie namówić kiedy Shagala, hodowla Kudłate Diabły miała szczeniaki. Widziałam je od samego urodzenia codziennie, pies był już dla mnie wybrany, ale ja powiedziałam ponownie „NIE, nie chcę swojego psa!!”.


Przełom zaczął następować, kiedy nasza praca nabrała rozpędu. Kiedy te psy były już rozpoznawane jako psy ratownicze, były festyny, pokazy.


W lipcu 2006 roku zorganizowaliśmy festyn niedaleko naszego domu, przyjechali na niego znajomi z całej Polski, a było nas już wtedy naprawdę sporo.

Przyjaciele przywieźli swojego kuzyna, chłopak był trochę starszy ode mnie i na drugim końcu smyczy miał...3 miesięcznego szczeniaka nowofundlanda.

Zmiękłam...

Mama śmieje się, że do dzisiaj nie wie, czy bardziej spodobał mi się Kuba czy jego pies, Aron, ale w ten sposób niecały tydzień później w naszym domu pojawił się Aldo, miotowy brat Arona.


Wydawało by się, że teraz wszystko będzie jak wcześniej tylko ja też się w to włączę, niestety...


Pies po przyjeździe do domu całkowicie mnie nie zauważał. Chował się przede mną, uciekał.

Byłam załamana, bo przecież to miał być mój pies!

Ponieważ mama jest przewodnikiem dorosłego psa w domu on też wybrał sobie ją na swojego przewodnika. I tak pies, który miał nas połączyć wywołał jeszcze większe kłótnie, ale ja postanowiłam się nie poddać i przez 3 miesiące walczyłam o to, aby pies uznał mnie za przewodnika.


5 dni po jego przyjeździe do nas do domu odbywało się coroczne ogólnopolskie szkolenie psów ratowniczych.

Było to pierwsze szkolenie od 3 lat, które spędziłam na pracy z psem- w wodzie, na lądzie.

Wszystko staje na głowie...



Marzeniem naszej grupy wrocławskiej, która w czasie tych 3 lat pracy stała się najliczniejszą grupą w Polsce, było to aby założyć gdzieś profesjonalną Sekcję Psów Ratowniczych.


I tak 7 stycznia 2007, po wcześniejszych uzgodnieniach zasad, w Grupie Operacyjnej Dolnośląskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego powstała Sekcja Psów Ratowniczych. Staliśmy się członkami grupy, która powstała w czasie tzw. Powodzi Tysiąclecia.

W czasie tego żywiołu była to grupa ludzi chcących nieść pomoc ludziom poszkodowanym. Po upływie 10 lat stała się to profesjonalna grupa ludzi wyszkolonych po to, by nieść pomoc. W tej chwili to ratownicy medyczni, wodni, drogowi, instruktorzy żeglarstwa, instruktorzy motorowodni, instruktorzy pracy wodnej psów, strażacy, dyspozytorzy numerów ratunkowych, sternicy i stermotorzyści motorowodni, żeglarze, fizjoterapeuci, instruktorzy pierwszej pomocy i pracy na wysokości.


Pierwsze spotkanie psów z członkami grupy nie należały do udanych...”Bo psy śmierdzą, bo się glucą, bo mają długą sierść, bo dyszą...”


Kiedy zobaczyłam tych ludzi- poświęcających swój czas wolny, życie prywatne, aby społecznie pomagać ludziom obiecałam sobie, że kiedyś też będę jedną z nich, zdobędę chodź podstawowe uprawnienia i będę pracowała, ile tylko będę w stanie.


Jednak to nie było łatwe- byłam najmłodsza i z góry uznano, że nic nie osiągnę, że nic nie mogę pomóc...


Zawzięłam się w sobie i od stycznia uczestniczyłam w prawie wszystkich działaniach grupy, od maja byłam na wszystkich patrolach rzeki Odry...Jednak bez uprawnień ani rusz...


I tak po ciężkiej pracy w lipcu 2007 roku zdobyłam stopień Młodszego Ratownika WOPR, w sierpniu patent żeglarza jachtowego, a pod koniec września Sternika Motorowodnego.


Przychodząc, działając, ile byłam w stanie zdobyłam sobie przychylność ludzi, a wkrótce przyjaźń.


No i zaczęło się...


Tak rozpoczęła się moja praca społeczna, która trwa już prawie dwa lata.

Natomiast wolontariat...z tym było trochę inaczej...


Kiedy w 2008 roku grupa wrocławska stała się najliczniejszą grupą w Polsce i kiedy zaczęliśmy myśleć o profesjonalnej grupie gotowej do akcji, a nie tylko o hobby i sporcie

powstała Fundacja Na Rzecz Psów Pracujących PSI RATOWNICY, tworzą ją zarówno ludzi z Wrocławia i okolic jak i z Mazur, Warszawy, Łodzi.





Krótki opis z naszej strony internetowej:

Jesteśmy grupą przyjaciół, których połączyła wspólna pasja – miłość do psów i chęć pracy z nimi dla innych. Większość z nas od kilku lat zajmuje się tym hobbystycznie i zawodowo. 
Nabyte doświadczenie pozwoliło podjąć decyzję o stworzeniu profesjonalnej organizacji, stawiającej sobie za cel nadrzędny wykorzystanie psa do pracy z ludźmi i dla ludzi.
Są wśród nas ratownicy wodni, medyczni i przedmedyczni, sternicy, żeglarze, płetwonurkowie, nauczyciele, fizjoterapeuci, groomerzy i instruktorzy szkolenia psów.
Nasze psy posiadają najwyższe w Polsce stopnie w certyfikacji psów do pracy wodnej, odnosimy również sukcesy na zawodach za granicą.
Nasz zapał, doświadczenie i osiągnięcia zostały docenione przez organizację profesjonalnie zajmujące się ratownictwem wodnym – stworzyliśmy Sekcję Psów Ratowniczych Grupy Operacyjnej Dolnośląskiego WOPR, Sekcję Psów Ratowniczych w WOPR Dąbrowa Górnicza. Współpracujemy z WOPR w Sopocie, Szczytnie, Kunicach, Mietkowie. Trenujemy wspólnie ze Strażą Pożarną i Grupą ratownictwa drogowego.
Jesteśmy założycielami pierwszej w Polsce Sekcji Psów Ratowniczych Związku Kynologicznego w Polsce oddział Wrocław.


Zajmujemy się nie tylko ratownictwem, ale również prewencją, staramy się zapobiegać nieszczęśliwym wypadkom przez edukację z wykorzystaniem psów. Jesteśmy autorami programów edukacyjnych na temat bezpiecznego zachowania wobec psów i bezpiecznego zachowania nad wodą.

Uczestniczymy w zajęciach edukacyjnych w placówkach oświatowych, na festynach i pokazach.

W trakcie realizacji są programy na temat pierwszej pomocy przedmedycznej dla dzieci i młodzieży i tworzony wraz z lekarzem weterynarii kurs pierwszej pomocy psom.”

Zajmujemy się też szeroko pojętą dogoterapią. Nasi wolontariusze z odpowiednio dobranymi psami pod kierunkiem specjalistów pracują z dziećmi i dorosłymi niepełnosprawnymi, z dziećmi w pogotowiu opiekuńczym, w przedszkolach, szkołach, ośrodkach szkolno-wychowawczych i świetlicach. Współpracujemy w tym zakresie z wieloma fundacjami i stowarzyszeniami, między innymi z Miejskim Centrum Usług Socjalnych we Wrocławiu.
Organizujemy też obozy szkoleniowo-wypoczynkowe oraz specjalistyczne szkolenia tematyczne dla właścicieli psów.



Nasza miłość do psów nie ogranicza się do naszych pupili, staramy się pomagać potrzebującym psom, mamy na swoi koncie wiele udanych adopcji, opiekujemy się przytuliskiem dla psów pod Warszawą.



Odkąd pracujemy z psami organizujemy różne szkolenia, warsztaty, seminaria i sami bierzemy udział w wielu takich przedsięwzięciach w całej Polsce aby podnosić swoją wiedzę i umiejętności.

Uczestniczyliśmy w promowaniu wolontariatu; zbieramy zabawki dla Domów Dziecka; chcemy rozpromować oddawanie krwi zarówno przez nas jak i przez nasze psy; jesteśmy po szkoleniu z pierwszej pomocy udzielanej psom i mamy masę innych pomysłów!


W tej chwili pracuję ze swoim psem zarówno w wodzie, jak i na lądzie - szkolimy się w poszukiwaniu ludzi zaginionych w terenie; są też sporty takie jak agility - tor przeszkód, jak i dogoterapia - zajęcia z ludźmi starszymi, dziećmi, chorymi.

I jest to zarówno terapia, jak i zajęcia edukacyjno- profilaktyczne- o bezpiecznym zachowaniu się przy psach i o bezpieczeństwie nad wodą.


W pierwszej klasie na lekcji WOS przeprowadziłam zajęcia z mamą o naszych psach i pracy z nimi, o tym do czego psy są szkolone i w czym pomagają ludziom na całym świecie.


Na apelu opowiedziałam trochę o swojej pracy i o wolontariacie...:


Wolontariusz to osoba, która z własnej woli, świadomie i bezinteresownie przyjęła na siebie odpowiedzialność bezpośrednią lub pośrednią w pomocy innym.


Wolontariat to bezpłatne, dobrowolne działanie na rzecz innych, wykraczające poza więzi rodzinno-koleżeńsko- przyjacielskie.


5 grudnia- Międzynarodowy Dzień Wolontariusza


Wolontariat może dać Ci szansę na wyjście z domu i robienie razem z innymi czegoś społecznie potrzebnego. Być może są w Twoim środowisku ludzie, którym możesz pomóc lub inicjatywy, w które możesz wnieść pomysły i zaangażowanie.

To dobry sposób na aktywne, ciekawe i przede wszystkim pożyteczne spędzanie wolnego czasu.

Jako wolontariusz możesz nabyć umiejętności współpracy w grupie, poznać swoje mocne i słabe strony, uzupełnić wiedzę zdobytą w szkole, a także zdobyć nowe praktyczne doświadczenia i punkty rekrutacyjne do szkół średnich.


Będziesz miał okazję przyjęcia na siebie określonych zobowiązać, z których zostaniesz rozliczony, zdobędziesz cenne informacje.

Jest do świetny trening przed podjęciem pracy. Będziesz mógł zaoferować pracodawcy doświadczenia i pokazać, że praca to dla Ciebie coś więcej niż źródło zarobków.


Ja miejsce, gdzie mogę się realizować i czuć potrzebna znalazłam w Grupie Operacyjnej Dolnośląskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Pracuję tam już prawie dwa lata, jako ratownik i przewodnik psa ratowniczego.

Nie trafiłabym tam, gdyby nie praca najpierw w Stowarzyszeniu TERRANOVA, a teraz w Fundacji PSI RATOWNICY.

Zdecydowanie poświęcam temu cały czas i energię. Wolę w weekend pojechać na festyn o bezpiecznym zachowaniu nad wodą, o pierwszej pomocy lub patrolować Odrę niż spędzać czas w domu.

Mój pies szkolony był też do zajęć z dziećmi, osobami starszymi, upośledzonymi dzięki czemu bierzemy udział w zajęciach terapeutyczno- profilaktycznych.


WOLONTARIUSZ nie pobiera wynagrodzenia za wykonywane świadczenia ,nie jest pracownikiem w świetle przepisów.

Jeśli chcesz zostać wolontariuszem nie musisz mieć doświadczenia, znać obsługi komputera, języka i być w pełni sprawny fizycznie.

W Polsce działa tak wiele organizacji, że na pewno znajdziesz miejsce odpowiednie dla siebie. Zastanów się co Cię interesuje, w jakiej dziedzinie Twoja wiedza może być wykorzystana przez organizacje, do której chcesz się zgłosić.


KAŻDY MA COŚ DO ZAOFEROWANIA INNYM!!!!


Od kiedy jestem wolontariuszem przewartościowałam swoje życie. Nie patrzę wstecz, tylko idę do przodu przekonując, że warto pomagać innym i nie wolno się nigdy poddawać, choć nie zawsze jest łatwo...”


W tym roku postanowiłam ponownie opowiedzieć swojej klasie o tym co robię i co przez te dwa lata się zmieniło...


Zmieniło się sporo i dlatego chciałabym opowiedzieć Wam o wolontariacie, jako, że nasz samorząd szkoly w tym roku promowanie wolontariatu stawia sobie za zadanie; o pracy społecznej, o pracy w WOPR, numerze ratunkowym nad wodą oraz pokazać łańcuch reagowania w razie bycia świadkiem wypadku, zasłabnięcia, tzw. RKO- reanimacje krążeniowo- oddechową, a jeśli ktoś będzie chętny to będzie możliwość przećwiczenia na fantomie.


Nie będę mówiła znów regułki WOLONTARIUSZA I WOLONTARIATU, bo nie o to chodzi, generalnie jest to praca dla innych z innymi : pomoc niepełnosprawnym lub starszym ,zabawa z dziećmi w świetlicach, hospicjach, pomoc w schroniskach dla zwierząt, zrobienie zakupów osobie starszej, chorej lub poprostu spędzenie z nią czasu i wysłuchanie.

Moim wolontariatem i pracą społeczną jest praca z psem jak i w DWOPR, w GO.

Kiedy byłam ostatnio mówiłam o stowarzyszeniu. W tym roku grupa wrocławska i z okolic, która jest w tej chwili najliczniejsza( ok. 25 psów i 30 osób) założyła Fundację Na Rzecz Psów Pracujących PSI RATOWNICY.

Naszym celem statutowym jest przede wszystkim szkolenie psów do ratownictwa wodnego oraz dogoterapia, czyli zajęcia terapeutyczno- edukacyjne z osobami starszymi, niepełnosprawnymi, upośledzonymi. Dopiero tworzymy wszystko,, ale już bierzemy udział w akcji promującej wolontariat, zbieramy zabawki dla Domów Dziecka, będziemy także promować oddawanie krwi zarówno przez nas jak i przez nasze psy.

Organizujemy we współpracy z WOPR Manewry z wykorzystaniem Psów Ratowniczych oraz Ogólnopolskie Mistrzostwa Psów Ratowniczych.

Bierzemy udział w propagowaniu bezpiecznego zachowania nad wodą, przy psach i o pierwszej pomocy.

Z psami pracuję od 6 lat,, ja swojego mam już 2,5 roku, ale broniłam się przed tym jak mogłam. Byłam całkowicie przeciwna temu i nie chciałam mieć z tym nic wspólnego,, no ale wpadłam...


Grupa Operacyjna DWOPR jest to miejsce, gdzie w styczniu ’07 powstała druga w Polsce Sekcja Psów Ratowniczych. WOPR jest organizacją zrzeszającą i szkolącą ratowników wodnych. Jak sama nazwa mówi jesteśmy OCHOTNIKAMI, a więc wszyscy pracujemy za darmo, chyba, że ktoś zostanie zatrudniony jako ratownik przy akwenie wodnym na umowę o pracę.

GO nie jest samym WOPR, jest to pierwsza i jedna z kilku w Polsce grupa szybkiego reagowania, która powstała w czasie Powodzi Tysiąclecia, aby nieść pomoc ludziom dotkniętym żywiołem. Jest to grupa ludzi szkolących się i działających przez cały rok ,są wśród nas ratownicy medyczni, przedmedyczni, drogi, wodni, sternicy i stermotorzyści motorowodni, żeglarze, instruktorzy.

Naszym zakresem działań są wszystkie działania podejmowane w pobliżu i nad wodą oraz patrolowanie rzeki Odry.

Oprócz tego we Wrocławiu działa jedno z trzech Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Numer ratunkowy nad wodą 601 100 100

Podczas tych dwóch lat pracy zrobiłam kurs Młodszego Ratownika, sternika, żeglarza oraz ratownika przedmedycznego.

Jestem najmłodsza w GO i powiem, że nie łatwo był się przebić!

To jest moja praca społeczna, która daje niesamowite poczucie spełnienia i pomagania innym, robienia czegoś ważnego, a jednocześnie zdobywania wiedzy i doświadczenia.


Co się zmieniło...


Co wolontariat i praca społeczna zmieniły w moim życiu??


Zmieniły całe życie...

Dzięki temu mam coś co jest jakimś celem, dla czego warto się starać.

Dzięki temu poznałam masę niesamowicie pozytywnie nastawionych do świata ludzi!

W tym co robimy najbardziej kocham to, że nie ma granic i różnic... Jestem najmłodsza, ale to nie ma znaczenia! Tak jak przeszłość, poziom intelektualny, praca. Kiedy coś robimy razem to nikt niczego nie udaje, poprostu jest sobą, bo łączy nas pasja.


Zmieniło się też moje nastawienie do siedzenia w domu...Kiedy mam już taki weekend, że jestem w domu ( a od kwietnia do listopada zdarza się to rzadko) to jestem chora! Nie umiem już spędzać czasu bezczynnie...Wtedy szybko trzeba znaleźć sobie aktywne zajęcia, z psem oczywiście!


Dzięki temu, że poznałam tych ludzi, których życiem jest pomoc innym wiąże z tym swoją przyszłość.

Na razie są to kursy pierwszej pomocy, pomocy przedmedycznej i kolejne stopnie zdobywane w żeglarstwie, motorowodniactwie, ale w tym roku wybieram liceum i chciałabym aby była to klasa biologiczno- chemiczna, ponieważ później chciałabym zdawać na Akademię Medyczną.


Chociaż ciężko czasem połączyć pasje i sposób na życie z innymi zajęciami i znaleźć na wszystko czas - to już wiem, że wpadłam i nie mogę ( NIE CHCĘ!) się z tego uwolnić!


Tak się broniłam, a teraz mój pies leży koło mnie i czeka, kiedy coś razem zrobimy...J


„...To nie jest pasja...to jest styl życia...”


„...Tylko otoczywszy się własnym światem człowiek będzie całkowicie sobą...”





www.dolnoslaskiewopr.pl www.psiratownicy.pl


O PRZEWODNIKU...


*IMIĘ I NAZWISKO:

Weronika Dzido

*SEKCJE,GRUPY,ORGANIZACJE:

Fundacja PSI RATOWNICY

DWOPR

Grupa Operacyjna WROCŁAW

Sekcja Psów Ratowniczych ZKwP

Sekcja Psów Ratowniczych GO WROCŁAW

*UPRAWNIENIA:

Młodszy Ratownik WOPR

Żeglarz jachtowy

Sternik Motorowodny

Ratownik Przedmedyczny


O PSIE...


*IMIĘ RODOWODOWE:

Aldo Kaźko Słupski

*URODZONY:

26.03.2007

*RASA:

Nowofundland

*PŁEĆ:

Pies

*TATUAŻ:

J080

*PRZEWODNIK:

Weronika Dzido

*UPRAWNIENIA:

Certyfikat uprawniający do udziału w zajęciach terapeutyczno – edukacyjnych.
Certyfikaty Pracy Wodnej Stowarzyszenia Terranova szczeniaki, młodzież i I klasa

*ODBYTE SZKOLENIA I ZAWODY:

RADZYŃ OBEDIENCE CUP '07
RADZYŃ OBEDIENCE CUP II '07
Obóz pracy wodnej LIDZBARK '04 '05 '06
Warsztaty Dogoterapeutyczne LIDZBARK '07 ; PIŁA '08
VI Manewry Grup Ratowniczych WROCŁAW '07
I Manewry z wykorzystaniem Psów Ratowniczych WROCŁAW '07

II Manewry z wykorzystaniem Psów Ratowniczych URAZ i WAŁY ‘08
Warszaty Psów Ratowniczych na wodach morskich GDYNIA '08
Seminarium "Szkolenie psów metodą pozytywną" WROCŁAW '08
II Mistrzostwa Polski Psów Ratowniczych DĄBROWA GÓRNICZA '06
III Mistrzostwa Polski Psów Ratowniczych DĄBROWA GÓRNICZA '07

Warsztaty dogoterapeutyczne Fundacji PSI RATOWNICY ‘08

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" icon"Życie jest wtedy tylko coś warte I wtedy daje radość, jeśli jest służbą."

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconCzłowiek żyjący w takim stanie, żyje jak gdyby życie ziemskie było jedynie w sobie celem, a nie tylko środkiem do uświęcenia, jakim jest w spojrzeniu na życie wieczne

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconW zasadzie najważniejsze jest życie. A jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. Wtedy nie wiadomo, co jest

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconPoniższa lektura nie jest dostępna w żadnej księgarni (to tylko kilkanaście stron tekstu). Aczkolwiek można sobie ją wydrukować I podawać innym. Po raz pierwszy

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconO:- wydaje mi się, ciociu, że oni chcieliby widzieć ten szpital innym, niż naprawdę jest. Jakby człowiek przychodził do szpitala tylko po to, żeby wyzdrowieć. A przecież przychodzi się tutaj także po to, żeby umrzeć. R

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconPorozmawiajmy, Iola. Potrzebuj? tej rozmowy. M�wi?, ?e milczenie jest z?otem. Mo?e. Nie wiem, czy jest a? tyle warte. W ka?dym razie, ma swoj? cen? Trzeba za

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconKomputer to urządzenie, które jest tyle warte

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconOdwieczna zasada kupiecka mówi, że każdy towar jest wart tyle, ile ktoś jest gotowy za niego zapłacić. Jednak, ile wart jest towar, którego nie ma jeszcze na rynku? Ile warte może być przedsiębiorstwo, które jest właśnie takim specyficznym towarem?

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconW ieczór poezji „Wędrówką życie jest …” „Wędrówką życie jest człowieka” – słowami piosenki E. Stachury rozpoczął się 7 XII 2005 r

\" Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia \" iconWolontariat jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. To radość dawania siebie innym, ale także to pokazanie innym, że można być dobrym człowiekiem: otwartym, wrażliwym na problemy innych, jak można być codziennym szarym studentem, a z drugiej strony, jak tą szarość można zamienić w kolory tęczy

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom