Czerwony Kapturek szuka księcia”




Pobierz 69.63 Kb.
NazwaCzerwony Kapturek szuka księcia”
Data konwersji21.10.2012
Rozmiar69.63 Kb.
TypDokumentacja
Czerwony Kapturek szuka księcia”


Występują:


1 Narrator (N)-


2 CZAROWNICA (Wiedźma (W))-


3. ZŁA KRÓLOWA /Krzycząca Księżniczka (KK)/


4. WILK


5. SMOK WAWELSKI (Smok (S))-


6. KRÓL KRAK (Książę (K))-


7. DRATEWKA


8. JAŚ


9. MAŁGOSIA


10. CZERWONY KAPTUREK (CK)


11. GAJOWY


12, 18, 19, 20, 21, 22 KRASNOLUDKI


13. Wilk -


14. Babcia (B)-


15. Żaba (Ż)-


16. Piękny Książę (PK)-


17. Śnieżka (Ś)-




Narrator:

Drodzy widzowie, panie – panowie

I wy, dzieciaki kochane,

Zaraz ujrzycie niezwykłe bajki,

Przedziwne, – choć wszystkim znane…


SCENA I:

( Na scenie siedzi czarownica. Nudzi się. Kopie miotłę, przeciąga się, ziewa, drapie w głowę itp. Słychać pukanie.)


CZAROWNICA: Czego tam? Pewnie Jaś i Małgosia. No, czego?!

ZŁA KRÓLOWA: ( Chrząka znacząco „zza drzwi”)

CZAROWNICA: A, to paniusia! Już otwieram! Witam konkurencję, witam…

ZŁA KRÓLOWA: Ty jesteś Babą – Jagą? Dobrze trafiłam?

CZAROWNICA: Nie można było lepiej, paniusiu…

ZŁA KRÓLOWA: Do mnie się mówi: „Wasza wysokość”.

CZAROWNICA: Dobrze, dobrze… Mam tu coś, co panią zadowoli: specjalna maść na pryszcze!

ZŁA KRÓLOWA: Znikają?

CZAROWNICA: Ależ skąd?! Wyskakują!... I to stadami! No, co? Zapakować?

ZŁA KRÓLOWA: E, nie… Znudziło mi się.

CZAROWNICA: Co to się Waszej Wysokości znudziło?

ZŁA KRÓLOWA: Dokuczanie Śnieżce. Czego bym nie wymyśliła – zaraz te krasnale ją uratują.

CZAROWNICA: A wie pani, że mnie czasami też bokiem wychodzi dokuczanie Jaśkowi i Małgośce? A najgorsze jest to zjadanie Jaśka… bleee…

ZŁA KRÓLOWA: A słyszała pani, co poddani o nas mówią?

CZAROWNICA: Słyszałam, słyszałam…

Najgorzej jest z dzieciakami – nie chcą słuchać bajek o czarownicach.

ZŁA KRÓLOWA: Tak, tak… nikt nas nie lubi…

( Rozlega się pukanie do drzwi)

CZAROWNICA: No, kto tam znowu?

WILK: Panie pozwolą, że się przedstawię, Złe Wilczysko jestem. Postrach smarkul i babć emerytek.

CZAROWNICA: Co cię sprowadza w moje progi?

WILK: Muszę się komuś pożalić. Nikt nie chce słuchać bajek o Wilku… Kapturek nie chce chodzić przez las… Babcia nie chce mi drzwi otwierać…

CZAROWNICA: Straszne!

( Rozlega się znowu pukanie, wchodzi zaryczany Smok)

SMOK: Uuuuu… Mam tego dość! Taki jestem śliczny i milutki – a nikt mnie nie kocha! Że tam czasem porwę jakąś królewnę, to zaraz siarką mnie karmić? Dratewką straszyć? A co mam robić? Przecież jestem smokiem, a nie motylkiem! Ja nie wrócę do tej bajki! Przytul mnie, cioteczko, uuuu…!

ZŁA KRÓLOWA: Cicho, ty wielkie smoczysko!

CZAROWNICA: Proszę o spokój. Widzę, że wszyscy mamy stargane nerwy. Zjedzmy może po pierniczku i pomyślimy, co dalej robić…

WILK: Wracając do sprawy: nie ma tu, o czym myśleć. Trzeba wynieść się z naszych bajek. Smok ma rację.

SMOK: A jak się okaże, że radzą sobie bez was?

CZAROWNICA: To pójdziemy na emeryturę! Spójrzcie oto moja czarodziejska kula! Znikniemy z bajek, a kula będzie nam mówiła, co się tam bez nas dzieje… Uwaga! Czaruję!

Churum – burum! Szarum – czarum!

Mary – smary! Pampalary!

Nie ma nas!


WSZYSCY ( do widowni)

Zapomnijcie o nas!

Zapomnijcie…

Zapomnijcie…

( wychodzą)


Narrator:

I oto pierwsza nasza bajeczka,

Która się dzieje w Krakowie.

Zabrakło smoka i cały Wawel

Od razu staną na głowie…


SCENA II

( Na trawie siedzi Król Krak. Wchodzi Szewczyk Dratewka.)

KRÓL: Jak śmiałeś wtargnąć przed mój tron bez zaproszenia?

DRATEWKA: Jak to, Królu, przecież ja jestem Dratewka…

KRÓL: Dratewka czy sznureczek… Cóż mnie to może obchodzić?

DRATEWKA: Nic cię to nie obchodzi?

KRÓL: Nic!

DRATEWKA: Nic a nic!

KRÓL: Nic a nic!

DRATEWKA: twoja córka?

KRÓL: Co: „moja córka?”

DRATEWKA: Przecież mam ją uwolnić od smoka i ożenić się z nią!

KRÓL: Gdyby ją smok porwał, – w co wątpię – to może byś się ją uratował. Ale królewny nie porwał żaden smok.

DRATEWKA: Nie porwał? A dlaczego?

KRÓL: Bo w Krakowie nie ma żadnego smoka.

DRATEWKA: Jak to nie ma smoka? Przecież był!

KRÓL: Był, nie był…, Kto to może wiedzieć! No to idź już sobie, idź. I nie zawracaj mi głowy.

DRATEWKA: Szkoda… Szkoda, że nie ma smoka…, Jaka wielka szkoda…

( Dratewka wychodzi z płaczem, a Król dumnie z podniesioną głową)


Narrator:

Następna bajka jest o Małgosi

I Jasiu, jej małym bracie.

Moi kochani, bez Baby – Jagi

Bajki tej nie rozpoznacie…


SCENA III:

( Wychodzą Jaś i Małgosia. Szukają czegoś na scenie)

JAŚ: No i co, Małgośka, znalazłaś coś?

MAŁGOSIA: Dwa grzyby, ale robaczywe… I jeszcze parę szyszek. O! to chyba czekoladka!

JAŚ: Pokaż! Ele, to tylko zwykły kamyczek. Szukaj dalej!

MAŁGOSIA: To chyba będzie gdzieś tutaj… Poznaję ten stary dąb.

JAŚ: Masz rację, to tu! Ale gzie się podziała dróżka marcepanowa?

MAŁGOSIA: I gdzie są drzewa lizakowe?

JAŚ: Domku z pierników też nie ma… Dziwne…

MAŁGOSIA: Wiesz, co Jasiek? Ten las jest zupełnie zwyczajny… A może Baba – Jaga tylko nam się śniła?

JAŚ: Tak? Tak? Śniła? A podwieczorek pierników też się śnił? A klatka? Zobacz, jeszcze mam buzię podrapaną…

MAŁGOSIA: No rzeczywiście, tak było. A pamiętasz, jak ją nabraliśmy! Ona wrzeszczy: „Zjem was! Zjem was!” A my myk – myk z klatki.

JAŚ: Baba – Jaga do klatki, a klatka pusta!

MAŁGOSIA: Ona w krzyk: „Wy łobuzy! Smarkacze! Gdzie moja kolacja?!”

JAŚ: A my w nogi! Ona za nami! My w las! Ona na miotłę!

MAŁGOSIA: A miotła przywiązana… Cha, cha, cha…

JAŚ: To było coś fantastycznego!

MAŁGOSIA: A teraz nie ma już naszej bajki… Szkoda…

JAŚ: Oj, szkoda, szkoda… Wracajmy lepiej do domu.

MAŁGOSIA: No to pędem! Ja pierwsza!..

( Wybiegają)


Narrator

Kolej na bajkę o pięknej Śnieżce

I siedmiu jej krasnoludkach.

Szansa, by skończyć ją happy – endem

Jest jednak bardzo malutka.


SCENA IV


( Wchodzi Krasnal)

KRASNAL 5: Nadaję telegram! Uwaga! ( Stuka niby – morsem)

Ratunku – stop! Ze Śnieżką nie idzie wytrzymać – stop!

Pilnie potrzebna pomysłowa macocha – stop!

Pomocy – stop!


( Wchodzą Krasnale z transparentami i spiewają)


My jesteśmy krasnoludki!

Hop sa, sa, hop sa, sa

Domek mamy tam malutki.

Hop sa, sa, hop sa, sa


Wszyscy wiedzą w całym lesie,

Oj tak tak, oj tak tak,

Jak nam się tu żyje źle,

Oj tak tak, oj tak tak.


My odpocząć bardzo chcemy

Oj ha, ha, oj he, he,

Ze zmęczenia już padniemy .

Oj tak tak, oj tak tak.


KRASNAL 1:

„Precz ze Śnieżką!” Dość przesolonego jedzenia. Dość schabowego i kapusty. My chcemy fast foodów, mcDonalda ....

KRASNAL 2:

„Las dla Krasnoludków!” Ludzie do miast? Dość porządków, dość zaścielonych łóżek, dość sterylności! Dość wyprasowanych koszul. Dość porządków domowych ...

KRASNAL 3:

„Niech żyją producenci jabłek!” Idziemy strajkować o większe dopłaty do sadownictwa. Więcej jabłek. Więcej czarownic... Więcej chemii w owocach...

KRASNAL 4:

„Ratujcie Krasnoludki!” Oddajcie nam karty do pokera... Niech żyją długie, męskie wieczory.

KRASNAL 5:

Królowo! Nie opuszczaj swoich poddanych! Zrobiliśmy dla ciebie mapę, Już nie musisz szukać w Google, jak do nas trafić i znaleźć złą Śnieżkę


( Głos zza sceny)


GŁOS: Hej – hej, chłopaki, gdzie jesteście?


KRASNAL 1: O rety! Śnieżka! Co robimy, Co robimy?

KRASNAL 2: Chodu! Może uda nam się uciec.

KRASNAL 3: Może jeszcze nas nie zauważyła. Szybko w nogi.

KRASNAL 4: Szybko do kopalni, tam nas nie znajdzie.

( Krasnale uciekają)


Narrator:

Na pewno znacie bajkę o babci,

Co miała troskliwą wnuczkę.

Dzielny gajowy bardzo się spieszy,

By dać Wilkowi nauczkę

Za tę babcię…

I za wnuczkę…


SCENA V

KAPTUREK: Puk, puk!

BABCIA: Czy to ty, moja wnuczko?

KAPTUREK: Tak, to ja, babuniu! Czerwony Kapturek.

BABCIA: Wejdź kochanie.

KAPTUREK: ( Otwiera drzwi, patrzy na Babcię nieufnie i obchodzi ją z daleka.)

Czy dobrze się czujesz, babuniu?

BABCIA: Niezupełnie, ale chodź, przywitaj się ze mną, kochanie.

KAPTUREK: Babciu… ja się czegoś boję…. Babuniu tak dziwnie na mnie patrzysz!

BABCIA: Co to dziecko dzisiaj plecie? Przestań mnie denerwować, moje dziecko. Powiedz lepiej, czy przyniosłaś moją ulubioną rzodkiewkę? Przecież wiesz jak ją uwielbiam.

KAPTUREK (rzuca się babci na szyję) Więc to naprawdę ty, kochana babuniu!

BABCIA: Przestań… Przestań wreszcie, bo mnie udusisz! Pewnie, że ja! A ty myślałaś, że kto?

KAPTUREK: Że wilk…

( Na scenę wpada z fuzają Gajowy.)

GAJOWY: Ręce do góry ty wstrętne wilczysko!

BABCIA: Do kogo pan to mówi, panie Gajowy!

GAJOWY: Do ciebie potworze!

( Celuje w babcię)

Albo do ciebie bestio!

( Celuje w Kapturka)

O rety! Co tu się dzieje?! Dwa wilki!

BABCIA: Jakie wilki? Co pan, panie Gajowy? Znajomych pan nie poznaje?

GAJOWY: To jego tu nie ma?

BABCIA: Nie ma, nie było i… na pewno już nie będzie.

GAJOWY: Szkoda… Doprawdy szkoda… Chciałem być dzielnym Gajowym, uratować babcię i wnuczkę z paszczy wilka, a tu taka przykra niespodzianka… ( wychodzi załamany) Szkoda, doprawdy szkoda…

( Babcia i Kapturek – przytulone wychodzą.)


SCENA VI

( Wbiegają osoby ze sceny I.)

SMOK: Słyszeliście? Słyszeliście? Dratewka powiedział: „szkoda”! Już wracam, szewczyku kochany, już wracam. Pa, pa kochani, lecę do Krakowa.

CZAROWNICA: Coś podobnego! Poleciał. A jak mu się humor poprawił!

CZAROWNICA: Widziała, paniusia, jak mało do szczęścia potrzeba? Zaraz zrobię herbatkę… zapraszam…

ZŁA KRÓLOWA: Niestety nie mogę zostać ani chwili dłużej. Wzywają mnie obowiązki państwowe. Widziała pani sama – poddani mnie potrzebują…

CZAROWNICA:

Co mi pozostało? Zaraz, zaraz Jasiek z Małgośką też mówili: „szkoda”. Kochane dzieciaki! Lecę je postraszyć! Pa, pa, wracam do mojej bajki!

WILK: Wiesz, siostro, właściwie to jakoś nabrałem apetytu. Ten gajowy to całkiem równy gość… Nie gniewajcie się piękne panie, ale pójdę już sobie. Nie mogę zrobić człowiekowi zawodu… Żegnam…

ZŁA KRÓLOWA: Poczekaj... Mam pomysł... Zagrajmy bajki jeszcze raz... Wilku, zaczniemy od ciebie. Uciekaj do swojej bajki, a ja przywołam Kapturka. (wilk wychodzi) Kochana Czarownico, może mały psikus... Wyczaruj mi tutaj nowego Kapturka, żeby nie wiało nudą.

CZAROWNICA: Już się robi kochanieńka.


O ziemio starsza niż księga
niech moja moc będzie jak potęga

Przywołaj Kapturka wesołego

Niech wróci do lasu naszego


Powróćmy jak za dawnych lat

w zaczarowany bajek świat.

Fantazją swoją w piękną baśń

swe życie zmień.

Za siódmym morzem, blisko nas,

znajdziemy czarodziejski las

i szczęście da nam każda myśl

i każdy czar.

I w bajce to nie będzie cud,

że księcia los z Kapturkiem splótł,

że nagle jakiś dobry duch

obudził miłość w sercach dwóch.

Powróćmy jak za dawnych lat

w zaczarowany bajek świat.

I w życiu może zdarzyć się

cudowna baśń.


N: Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma dolinami, za siedmioma rzekami, mieszkała dziewczynka. Pewnego dnia wyszła przed swój mały domek i powiedziała:

CK: Kurcze, ale ja mam wszędzie daleko!

N: Nie to miałaś powiedzieć!

CK: No dobra ... Jestem Czerwony Kapturek, mam czerwoną spódniczkę i czerwony kapturek, dlatego nazywam się Czerwony Kapturek i... zakochałam się...

N: Co?

CK: Zakochałam się

N: Nie... to nie tak miało być, to nie o to chodzi. Miałaś iść do Babci z lekarstwami i pysznym jedzonkiem w koszyczku.

CK: A tobie co do tego? Kim ty niby jesteś?

N: Jestem narratorem i opowiadam tę historię.

CK: Ha, no to masz pecha! Bo ja się zakochałam i idę poszukać mojego księcia!

N: Nie zgadzam się!

CK: Phi!

N: A tak w ogóle, to w kim ty się zakochałaś?

CK: W księciu!

N: Ale co to za książę? Jak wygląda?

CK: Właściwie to nie wiem, bo ja go poznałam na czacie, ale to super gościu i ...zakochałam się... no i idę go odnaleźć.

N: Gdzie go poznałaś?

CK: Przez internet, no wiesz...

N(błagalnie): Ahaaa... To może po drodze wpadniesz jednak do Babci, co?

CK: Dobra, niech stracę. W sumie idę w tamtym kierunku.

N: I ruszyła Czerwony Kapturek przez siedem gór, i siedem dolin, i siedem rzek, i siedem... Kurcze, ona faktycznie ma wszędzie daleko! Gdy w końcu doszła do siódmego lasu, zza drzewa wyskoczyła nagle Żaba.

CK: Aaaa!

Ż: Aaa!

CK: O rety! Żaba, na śmierć mnie przestraszyłaś.

Ż: Nie jestem Żaba!

CK: Ha, ha... jasne

Ż: Jestem pięknym królewiczem!

CK: Tak, tak. A świstak siedzi i zawija w te sreberka...

Ż: Kiedy ja naprawdę jestem książę tylko, że zaczarowany. A pocałunek księżniczki może mnie odmienić. Jesteś może księżniczką?

CK: Właściwie to nie, ale ... szukam księcia. A tak w ogóle to przecież możemy spróbować, może nieksiężniczka też pomoże.

N: I właśnie w chwili, gdy Kapturek już, już, już miał pocałować Żabę, czyli księcia, zza drzew z wielkim krzykiem wypadła ...

KK: Stać! (Podbiega do CK i odpycha ją od Żaby). Stać! Protestuję i nie pozwalam! To mój książę - Żaba ! Znajdź sobie swojego, wstrętna złodziejko cudzych książąt!

N: I żeby już nie tracić czasu, Krzycząca Księżniczka szybko pocałowała Żabę. Księżniczka całuje, a Żaba zamienia się w księcia.

N: Widzisz, tak to się robi, a nie przez internet i potem lata po siódmych górach i dolinach.

CK: Ty nie bądź taki mądry, Narrator! Zresztą ciebie też powinna jakaś księżniczka pocałować, może by czar prysł.

N: Jaki czar?

CK pokazuje mu język i idzie dalej

N(do siebie): Niewychowana smarkula! (Do publiczności): I tak Kapturek ruszyła dalej. Wtem natknęła się na Pięknego Księcia.

CK: Cześć, książę!

PK: Cześć!

CK: Jestem Czerwony Kapturek ...

PK: A ja jestem Piękny Książę.

CK(Do siebie): I jaki skromny ... Miło mi cię poznać, Piękny Książę. Właśnie cię szukałam.

PK: Mnie? A po co?

CK: No, bo ja właśnie szukam chłopaka ...

PK(Do siebie): Nawet ładna ... (Do Kapturka): I co? Chciałabyś ze mną chodzić?

CK: Nooo!

PK: Tylko widzisz, ja już mam dziewczynę, właśnie do niej idę.

N: I Książę zaczął opowiadać o swojej pięknej dziewczynie, która jest najpiękniejsza na świecie, co bardzo wkurza jej macochę. I kiedy tak sobie rozprawiali, nagle zza drzew wypadło siedmiu krasnoludków z dziewczyną owego księcia, której na imię, nota bene, było Śnieżka.

Kr: Książę! Książę! Nieszczęście!

PK: Co jest?

Kr: Śnieżka ...

PK: Co Śnieżka?

N: I Krasnoludki pokazały księciu martwą Śnieżkę, na co Piękny Książę zaniósł się łzami.

CK: Ee tam. Wielkie mi coś!

PK: Och! Co ja pocznę ...

CK: Phi! Wystarczy ją pocałować.

PK: Serio? A skąd wiesz?

CK: Chyba w jakimś filmie widziałam. Po za tym to tak zawsze jest: chcesz odczarować, musisz pocałować. Że też ja nie jestem zaczarowana ... i nikt mnie nie chce pocałować. Na co czekasz? Całuj!

N: I książę pocałował Śnieżkę, na co ona obudziła się, rozejrzała dookoła i powiedziała ...

Ś: Och, książę! Uratowałeś mi życie! Teraz możesz się ze mną ożenić, ale..

N: W tym momencie Śnieżka ujrzała Kapturka.

Ś: O! A to co za jedna?

CK: Jestem Czerwony Kapturek i wiem, wiem ... muszę poszukać sobie swojego księcia, bo ten już jest zajęty. Ja to mam pecha!


Jak można się nudzić, jak można marudzić,

Że świat jest smutny, że jest źle, nie rozumiem, nie!

Jak można, faktycznie, na świecie jest ślicznie,

Niech ten, co gdera, przyjdzie tu, a ja powiem mu tak:

Ach , jak przyjemnie w magicznym lesie jest,

Tu Śnieżka jest i książę i Kapturek jest też.

Ach, jak przyjemnie, gdy żaba robi kum

A siedem krasnoludków znów robi wielki szum.

I tak uroczo, tak ochoczo serce bije w takt,

Gdy słowik śpiewa, szumią drzewa, tak nam mało brak do szczęścia.

Ach, jak przyjemnie radosny płynie śpiew,

Gdy szumią, szumią drzewa i młoda szumi krew.


N: I Czerwony Kapturek poszła dalej, a książę i Śnieżka żyli długo i szczęśliwie. Ale mniejsza

z tym, bo nie o nich tu chodzi. I tak Czerwony Kapturek wędrowała dalej przez las, który

był zresztą zaczarowanym lasem, bo rosły w nim zaczarowane drzewa.

D1: Jesteśmy zaczarowane drzewa

D2: A co my takiego robimy?

D1: Właściwie to nic, tylko gadać umiemy i dekorację trzymamy ...

D2: Aha!

N: Wtem zza zaczarowanych drzew wypadł straszny Smok i skoczył prosto na Czerwonego

Kapturka ...

Smok wyskakuje z krzykiem. Czerwony Kapturek broni się i bije smoka. Smok krzyczy, żeby przestała.

Smok wyskakuje z krzykiem. Czerwony Kapturek broni się i bije smoka. Smok krzyczy, żeby przestała.

N: I tu smok pomylił się nieco, bo Czerwony Kapturek nie była wcale tak bezbronna, na jaką

wyglądała, i nieźle mu dołożyła. A kiedy już miała zadać śmiertelny cios, zza zaczarowanych drzew wyskoczył Książę.

K: Zostaw! Coś ty, oszalała?! Zabić go chcesz czy co?

CK: A co? To jest Smok, nie? A smoki są złe!

K: Puszczaj, mówię!

N: I Czerwony Kapturek wypuściła Smoka.

K(do Smoka): Rety, stary! Żyjesz? Nic ci nie jest?

S: Żyję, dzięki, ale już na mnie więcej nie licz.

K: Złe smoki? Może inne, ale nie ten. To jest zresztą mój Smok.

CK: No to go trzymaj na smyczy! Kaganiec też by się przydał!

S: No bez przesady, jestem cywilizowanym smokiem.

CK: Więc dlaczego mnie napadłeś?

S: Zaraz napadłeś!!

K: Wystraszyć cię tylko trochę chciał, ot co!

CK: Wystraszyć? A to niby po co?

K: Wiesz ... taki sposób...

CK: Sposób na co?

K: No ... na podrywanie ...

S: Ja niby napadam, on niby ratuje, księżniczka jest wdzięczna i wszyscy są szczęśliwi.

CK: Więc yyy... więc chciałeś mnie poderwać? I jesteś księciem?

K: No ...

CK: Ekstra! No to zacznijmy jeszcze raz. Smoku! Napadaj!

N: Gdy smok zastanawiał się, co ma zrobić w takiej sytuacji, zza zaczarowanego drzewa wyskoczyła nagle Wiedźma.

W: Ha! Gdzie jest moja księżniczka?

Smok chowa się za Księcia.

S: Ja nic nie wiem!

K: Ja też nie!

W: Oddawać!

N: Przepraszam, a o co chodzi, bo się pogubiłem?

W: Miałam księżniczkę, uwięziłam ją w wieży, a oni (pokazuje na Smoka i Księcia) najbezczelniej w świecie ją wypuścili! Oddawać księżniczkę!

S: A może być Czerwony Kapturek?

CK: Co?

W: W zasadzie może być ...

K: No to jest twoja i jesteśmy kwita! Cześć!

N: I Książę wskoczył na Smoka i jak najszybciej odlecieli.

CK: Chyba nie mówiłaś poważnie, co?

W: Bardzo poważnie. No już, zbieraj się, Kapturek, idziemy do wieży!

N: I kiedy Czerwony Kapturek myślała z przerażeniem, co zrobić, zza zaczarowanych drzew

wyskoczył nagle ...

D1: Czy ja mógłbym prosić, żeby tak zza mnie nie wyskakiwano? Ja się przez to nerwicy

nabawię.

N: Przepraszam... Postaram się coś z tym zrobić. Więc zza zaczarowanego drzewa powoli

wyszedł Wilk.

Wilk: Witaj Wiedźmo!

W: A, Wilk! Siemanko!

Wilk: Coś mi się zdaje, że pomyliłaś z kimś moją znajomą, Czerwonego Kapturka.

W: Więc to jakaś twoja znajoma? A, to sorki. (głaszcze CK i czyści jej bluzeczkę)

Wilk: Nie ma sprawy.

W: No to lecę, a jak dorwę tego Smoka z tym niewydarzonym Księciem, to im...

N: I tak Wiedźma odleciała, a Czerwony Kapturek została sama z Wilkiem. Ufff! Nareszcie jesteśmy we właściwej bajce.

Wilk: No, cześć Kapturek!

CK: No, cześć Wilk i dzięki za pomoc, już myślałam, że mi się nie uda...

Wilk: Eee... nie ma sprawy. A tak w ogóle to gdzie idziesz?

CK: Szukam księcia, a przy okazji idę do Babci.

Wilk: Aaa... do Babci ... A gdzie Babcia mieszka?

CK: Nie no ... Wilk ... dzięki za uratowanie, ale nigdy ci nie powiem, że Babcia mieszka za lasem i za rzeczką w prawo aż do pagórka, chatka numer 5.

Wilk: Szkoda ... No dobra. Jak nie to nie. Ale wiesz, ja już polecę.

N: I wilk poleciał, a ja się poważnie zastanawiam, czy Czerwony Kapturek nie jest blondynką ... Kapturek pokaż no włoski pod tym kapturkiem:

CK: A po co?

N: Są blond, prawda?

CK: Nie, brązowe, a co?

N: Ale farbowane ...

CK: Nie! O co ci chodzi, Narrator?

N: A dałbym sobie rękę uciąć, że blondynka ... A kto wygadał Wilkowi adres Babci?! I Kapturek dopiero wtedy uświadomiła sobie, że wrobiła Babcię ...

CK: O, rety! I co teraz?

N: Ja bym radził się pospieszyć, ale ty rób co chcesz i tak mnie przecież nie słuchasz ...

CK: Ech, Narrator! Żadnego z ciebie pożytku!

N: Żadnego? To mogę sobie iść. A mogłem ci się przydać, bo mam telefon komórkowy ...

CK: Stoi! Dawaj ten telefon!

N: I Czerwony Kapturek zadzwoniła do Babci.

CK: Halo! Babcia? Babciu, Babciu! Słuchaj ... Halo, Babciu... Co jest?! Narrator, znów

zapomniałeś zapłacić rachunek za telefon.

N: I tym sposobem Czerwony Kapturek nie zdążyła ostrzec Babci przed Wilkiem. (Do Kapturka):

No to teraz radziłbym gnać na złamanie karku! Hi, hi, hi! (Do publiczności): I Kapturek

pognała na złamanie karku, by ostrzec Babcię, że ją wrobiła. Gdy Kapturek tak gnała, Wilk

zdążył już dojść do chatki Babci ...

Wilk: Hi, hi, hi! Podejdę Babcię, że ani się spostrzeże. Zresztą nie muszę się nawet starać, bo

Babcia od dawna jest głucha jak pień.

N: I kiedy Wilk pewny, że Babcia jest głucha, szedł sobie spokojnie do jej chatki, zza

zaczarowanych drzew wyskoczyła, przepraszam, wyszła nagle Babcia.

B: Co jest, Wilk?

Wilk: Babcia! Na śmierć mnie przestraszyłaś!

B: Myślałeś, że jestem głucha jak pień i nie usłyszę, jak się zbliżasz ... Ha! Nic z tego. Mam

nowy aparat słuchowy.

Wilk: No trudno. Przyłapałaś mnie, Babcia. Ale to i tak nic ci nie da, bo ja po prostu mam

ochotę cię zjeść!

N: I Wilk otworzył pysk, by połknąć Babcię, gdy nagle ...

B: A może cheerios?

Wilk: Hę? Przecież nikt nie może się oprzeć miodowym kółeczkom cheerios. Czemu zawsze

mi się to zdarza? No, dobra. Dawaj te cheerios!

N: I właśnie w tej chwili zza zaczarowanych drzew wyskoczyła ...

D2: Hmmm!

N: Wyszła Czerwony Kapturek.

CK: Babcia, uciekaj!

B: Ależ Kapturku, wszystko pod kontrolą!

CK: Aaaa, cheerios. No tak, Babcia, ty to masz głowę! No to skoro Babcia jest cała, to ja

zostawiam koszyczek i lecę dalej.

N: Gdzie znowu?

CK: No jak to? Księcia szukam, zapomniałeś?

N: No faktycznie.

Wilk: Kapturek...

CK: No?

Wilk: Bo ja muszę ci się do czegoś przyznać ... To ja na tym czacie tam z tobą klikałem ...

CK: Ty?!

Wilk: No, chciałem się dobrać do Babci i wiesz...

CK: Ty? A fuj!

N: Nie martw się, Kapturek.

CK: To niesprawiedliwe! Przeszłam siedem gór i siedem rzek, siedem dolin, siedem lasów,

siedem ... Kurczę, muszę się przeprowadzić gdzieś bliżej! Więc po to przeszłam te

wszystkie miejsca, żeby się dowiedzieć, że książę, że Wilk ... O, ja nieszczęsna!

N: Kapturek ...

CK: Co?

N: Bo ja mam taką sprawę.

CK: Co?

N: Tak mi trochę głupio przy wszystkich mówić ...

CK: Nie wygłupiaj się, Narrator, gadaj!

N: To ja ci powiem na ucho.

CK: Dobra. (Narrator szepcze coś Kapturkowi na ucho, Kapturek przestaje płakać, patrzy na Narratora.)

Serio? (Narrator kiwa głową) Hmmm ... dobra ... Czerwony Kapturek całuje Narratora, a

Narrator zmienia się w księcia. Super!

N: O, mamo! To działa! Faktycznie! Dzięki, Kapturek. A teraz: czy zostaniesz moją żoną?

CK: Nooo ...


Kiedy będziesz zakochany tak prawdziwie kiedyś wiosną

To uwierzysz, że naprawdę słowik śpiewa.

Że świat w słońcu jest skąpany, że piękniejsze kwiaty rosną,

Że inaczej, że radośniej szumią drzewa.

A jak jeszcze tak się zdarzy, że akurat będzie maj,

I że będą bzy pachniały sam do rymu dodasz –„raj!”

Gdy ci szepnie ukochana jedno małe słówko –„ty”,

To zobaczysz, że to świetny rym do –„bzy”

Nie zawsze tematem piosenki są łzy, wielki żal i tęsknota.

A często w piosence jest radość i śmiech,

Nutka szczęścia rozdzwania się złota.

Ty powiesz, że wszystko nie prawda.

Ten park i ten ptak rozśpiewany.

Powiesz – „rymy są głupie”, przyznaj się przyjacielu,

Pewnieś nigdy jeszcze nie był zakochany.


N: I tak żyliśmy długo i szczęśliwie.

Wilk: Chwila! A morał?

CK: Morał? Niech będzie. A morał tej bajki brzmi ...

Wszycy: Uważaj, bracie, jak umawiasz się na czacie!






Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconCzerwony Kapturek był śliczną dziewczynką, a Kopciuszek wyszedł za księcia…”- rozbieżności między rodzajem gramatycznym a naturalnym nazw bohaterek bajek I ich konsekwencje w tekstach

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconCzerwony kapturek

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconScenariusz przedstawienia pt,,czerwony kapturek”

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconDorota Pelczar „Czerwony Kapturek”

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconPrzedstawienie teatralne „Zdrowy Czerwony Kapturek”

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconScenariusz przedstawienia teatralnego „czerwony kapturek” – bajka ekologiczna

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconSzkoła z klasą”, uczniowie klas I-III oglądali przedstawienia teatralne: „Czerwony Kapturek z innej

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconDorian Gray szuka odpowiedzi

Czerwony Kapturek szuka księcia” icon1. Na jakie pytania szuka odpowiedzi psychologia?

Czerwony Kapturek szuka księcia” iconStudent szuka pracy: wirtualny wizerunek

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom