Sprawozdanie z wycieczki rowerowej




Pobierz 19.4 Kb.
NazwaSprawozdanie z wycieczki rowerowej
Data konwersji21.10.2012
Rozmiar19.4 Kb.
TypSprawozdanie


Sprawozdanie z wycieczki rowerowej

BORNHOLM

29.06.2007 r. – 8.07.2007 r.

  1. 29.06. – piątek


wyjeżdżamy pociągiem z Katowic o godz. 20:43, mamy rezerwację 6 przedziałów: 3 dla osób i 3 dla rowerów, nerwówka przez kilkadziesiąt minut, najtrudniej wpakować 8 rowerów do ciasnego przedziału, ale udało się – jedziemy. Noc w pociągu jest jednak bardzo męcząca.

I.30.06. – sobota


o 8:00 jesteśmy w Świnoujściu, jedziemy z bagażami na przystań promową, odprawa paszportowa, stoimy na nabrzeżu przed nami „Pomerania”, jest 40 minut do odjazdu – prosimy na pokład – i nagle! Nie macie kart embargacyjnych! Wracacie! Ludzie!! szybka jazda do przedstawicielstwa „Polferiesu” odbieram karty i .. wchodzimy na pokład 15 minut przed odpłynięciem, uff!!

Prom robi wrażenie swoim ogromem. Jego dane to: 127,5 m długości, 21,5 m szerokości, 8 pięter wysokości w tym dwa luki samochodowe, 5,6 m zanurzenie. Zabiera na pokład 273 samochody osobowe i 1000 pasażerów /o rowerach nie wspominając/. Ma 478 kabin, dwie restauracje, bar, night klub i wiele innych pomieszczeń.

Rejs przebiega spokojnie, mamy posiłek /drugie danie/ i o 15:15 lądujemy w Ronne. Dalej jazda 10 km na rowerach do Hasle, gdzie meldujemy się na campingu Feriepark. Do naszej dyspozycji są 4 domki 6-osobowe, pięknie urządzone, z aneksem kuchennym i sanitarnym. Krótko po zakwaterowaniu zmęczeni podróżą idziemy spać.

II.1.07. – niedziela


Wyjeżdżamy w kierunku Akirkeby – część już wcześnie rano na mszę do jedynego na wyspie kościoła katolickiego. Pozostali jadą przez Klemensker, gdzie zwiedzamy XIX-wieczny kościół. Dalej przez Arsbale jedziemy do Akirkeby, gdzie spotykamy „poranne ptaszki”. Razem zwiedzamy uroczy rynek, dwa kościoły i udajemy się do Natur Bornholm – jednego z najciekawszych w całej Danii muzeów. Multimedialny pokaz trzęsienia ziemi, ciekawe eksponaty, a także możliwość postawienia nóg na dwu płytach, które dzieli 1,2 mld lat zrobiła na nas ogromne wrażenie. Cena wejściówki – 75 DKK czyli ok. 40,-zł – też! Ale przynajmniej oprowadzała przewodniczka ze znajomością naszego języka. Potem jeszcze oglądamy zabytkowy wiatrak, urokliwe uliczki miasteczka, posiłek i w drogę. Ścieżką rowerową udajemy się do Nylars, gdzie zwiedzamy rotundowy kościółek z XII wieku z pięknymi malowidłami ściennymi.

W chwilę później napotykamy na ścieżce niezwykłą kolekcję głazów ozdobioną postaciami z duńskich legend – są tu też Krolle – Bolle. My zaś jedziemy przez Ronne do Nyker, gdzie zwiedzamy piękny Ny Kirke, najmniejszy kościółek rotundowy na wyspie.

Powrót na camping po pokonaniu 63 km.

III.2.07. – poniedziałek


Z Hasle jedziemy na północ, po kolei oglądamy małe porty w Hasle, Helligepeden i Teglkas.

Potem wspinamy się mozolnie na 40-metrową skałę Jons Kapel z której widać brzeg Szwecji. Dalej jazda do Hammershus – największych w całej Skandynawii ruin średniowiecznego zamku. Położony na 74- metrowej skale nad brzegiem morza wygląda jak z bajki. Spotykamy tu tłumy turystów z wielu krajów, w tym i z Polski.

Po jego zwiedzeniu jedziemy na najdalej na północ wysunięty cypel Bornholmu. Zwiedzamy dwie latarnie morskie i uroczy kurort Sandvig, oglądamy polodowcowe jeziorka. Następnie przejazd do Allingen – XVI-wieczny kościół i ratusz, urocze uliczki i duży port. Chwila na zakupy i posiłek i niestety dopada nas burza. W strugach deszczu wracamy na camping – 43 km.

IV.3.07. – wtorek


Rano pochmurno i mży, ale pomimo wszystko ruszamy w trasę. Najpierw Nyker, potem Vestermarie – tutaj zwiedzamy kościół z XIX wieku. Dalej uparcie jedziemy do Lasu Almindingen – największego kompleksu leśnego na wyspie. Na ścieżkach rowerowych multum ślimaków, które, niestety giną pod kołami naszych rowerów. Docieramy do Lasu i mozolnie wspinamy się w górę. Po chwili trzeba odstawić rowery by zejść pieszo do kanionu Ekkodalen /dolina echa/. Chwilę zajmuje nam szukanie ścieżki na szczyt Rytterknagten więc wycofujemy się do rowerów. Po czym ponawiamy próbę z innej strony i.. wjazd na sam szczyt! Jesteśmy na najwyższym wzniesieniu wyspy 162 m npm a tu jeszcze wieża widokowa: część kamienna wybudowana w 1856 r. a na niej współczesna, stalowa platforma widokowa. Widok wspaniały, chociaż pogoda niezbyt dobra. Wracamy na dół i zjazd do drogi na Akirkeby, a potem chwila odpoczynku w tymże miasteczku. Dalej zmierzamy do Nexo położonego na wschodnim cyplu wyspy. Zwiedzamy port, do którego zawijają statki m.inn. z Kołobrzegu, kościółek św. Mikołaja i przyległy doń cmentarz z zakątkiem z kotwicą. Jest to miejsce pamięci o tych, którzy zostali na morzu na zawsze. Potem jeszcze uroczy ryneczek z fontanną i punkt IT, gdzie można zabrać materiały o Bornholmie. No i czas wracać. Jedziemy wzdłuż brzegu morza mijając kolejne ośrodki wypoczynkowe i ładne, piaszczyste plaże. Mijamy Balka, Snogebeak, chwilę odpoczywamy na piaszczystej plaży Dueodde, ponoć najpiękniejszej na wyspie, no i mozolnie pedałujemy dalej. Strandmarken i Sommer Ode zostają za nami, skręcamy ostro do drogi na Ronne wzdłuż której biegnie droga dla rowerzystów.

Długie proste urozmaicają piękne krajobrazy, a to widać taflę morza, a to znowu stary wiatrak, a za nim „gromada” kilkunastu nowoczesnych wiatraków. Napotykamy samoobsługowe stoisko w szczerym polu – ceny uwidoczniono na towarach, stoi skarbonka i ..nikt nie pilnuje. Uzupełniamy napoje, chwila odsapki i w drogę. Jeszcze jedna mijana atrakcja to miejscowe lotnisko, gdzie akurat ląduje i startuje samolot, ha, fajnie! Już tylko 5 km do centrum Ronne, a potem 10 do Hasle – uff! Pokonaliśmy 100 km! A miało być tylko 14, ha, ha, ha!

V.4.07. – środa

No więc dzisiaj odpoczynek, zwiedzamy Hasle. Piękny kościółek z XV w położony na wzgórzu, port rybacki i jachtowy, przy którym ciekawe bungalowy. Zwiedzamy muzeum w dawnej wędzarni, podziwiamy kamień runiczny, wreszcie idziemy na degustację wędzonej rybki do Rogeri.

Jeszcze „przegląd” sklepów i wracamy do domku na kawę. A tu pada deszczyk. Więc chwila na pogaduchy i wybieramy się na dalszy spacer. Oglądamy ciekawe jeziorko Rubinsoen i idziemy na plażę, a tu miła niespodzianka – wspaniały, barwny zachód słońca! Trwa aż do 21:45, pięknie! Jeszcze krótki spacer po okolicy i wracamy do domu.

Część rowerzystów w tym dniu zwiedzała inne zakątki wyspy. Zresztą od poniedziałku jeździmy już w „podgrupach”, bo 24 osoby to jednak niezły sznureczek, a w mniejszych grupach łatwiej się poruszać. Wieczorne „konsultacje” pozwalają na ciekawe planowanie trasy na dzień następny.




VI.5.07. – czwartek

Niestety leje od rana. Co robić? Jedni idą na spacer po Hasle, inni jadą na krótką przejażdżkę, a nasz camping jedzie autobusem do Ronne. W końcu kiedy je zwiedzimy? Ale autobus to wydatek 22 DKK , czyli przeszło 11,- zł za 12 km – nieźle! Jedziemy jednak. Wysiadamy przy ratuszu i zaczynamy zwiedzanie stolicy wyspy od kościoła Św. Hiacynta – założonego przez...Polaków pracujących na Bornholmie.

Dalej Store Torv, czyli Stary Rynek z fontanną i monumentalnym zegarem słonecznym, a wokół sklepy i knajpki. Odnajdujemy także Lile Torv /Mały Rynek/ z ciekawym budynkiem poczty głównej. Potem starówka a na niej najmniejszy oraz najstarszy domek wyspy, domek bez naroża, kręte, urocze uliczki, brukowane kocimi łbami, Kommandantgarten XIX-wieczna siedziba władz wojskowych i wiele, wiele innych ciekawostek. Docieramy także do kościółka Św.Mikołaja, patrona ludzi morza. Potem zwiedzamy nabrzeże portowe i ruszamy pieszo w drogę powrotną. Przestało padać, za to straszliwie wieje. Podziwiamy morskie fale, kierując się na Hasle wzdłuż brzegu morza. Częściowo ścieżką rowerową, a potem pieszym szlakiem „portowym” idziemy wytrwale walcząc z porywistym wiatrem i podziwiając mijane ciekawostki:

ujście do morza rzeki Blykkobee, a potem Muleby, dawne wyrobiska pokopalniane tzw. Kultippen z ciekawymi formami erozyjnymi, jeziorka Safirso i Smaragdso, kilka niewielkich przystani rybackich, no i morskie fale, ciemnogranatowe niebo, statki wchodzące do portu Ronne i wypływające w morze. Idziemy boso plażą zważając na fale, ale nagły poryw morza i... dwie koleżanki zostają skąpane. Więc pora wracać do domu. Pieszy spacer wyniósł ok.20 km.




VII. 6.07. – piątek

Poranek znowu pochmurny i mży, ale najwytrwalsi wybierają się na wschodnie wybrzeże do Gudhjem. Jadą przez Klemesker, Arsballe do Osterlars, gdzie zwiedzają kolejną rotundę, najstarszą i największą z czterech na wyspie. Według legendy budowniczymi tychże rotund mieli być templariusze. W środku kościoła mieści się potężny filar o średnicy 6 m, który zdobią cenne freski z XIV wieku. Ten kościółek jest ozdoba większości folderów o Bornholmie. Następna osada to Ostermarie, gdzie obejrzano dwa kościoły, ale jeden z nich jest już w ruinie. Dalej droga wiodła do Svaneke na wschodnim wybrzeżu. Tutaj obejrzano kościół, centrum uroczego miasteczka oraz dwa wiatraki. Krótki odpoczynek i jazda wybrzeżem przez Bolshawn i Melste do Gudhjem. Po drodze obejrzano wodospad Dondalen, a dalej Helligdommen z Muzeum Sztuki i Świętymi Skałami. Jest to ciekawostka przyrodnicza, groty skalne w klifach, do której zjeżdżają masy turystów.

Dalej przejazd przez Ro i Klemensker do Hasle – cała trasa została pokonana przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych, było zimno i padał deszcz, ale pomimo tego grupa przejechała grupa przejechała 88 km.

W tym dniu dwu uczestników wyprawy dokonało objazdu całego Bornholmu pokonując 105 km.


Natomiast trzy panie pojechały do Ronne, aby załatwić formalności związane z jutrzejszym wyjazdem.

VIII.7.07. – sobota


Rano pakujemy się i zdajemy domki. Cała ekipa objuczona bagażami udaje się do Ronne. W drodze mijamy kolumnę zabytkowych pojazdów zmierzających do ...Hasle! Fajnie, pozdrawiamy się wzajemnie, droga szybko minęła.

Zostawiamy bagaże w portowym terminalu i udajemy się na kolejne zwiedzanie stolicy. Jeszcze posiłek, ostatnie upominki i siadamy w punkcie widokowym, a tu na horyzoncie maleńki punkcik...płynie nasz prom. Zjazd do portu, odbieramy bagaże i meldujemy się na nabrzeżu. Odprawa i zaokrętowanie trwają przeszło godzinę, ale wreszcie jesteśmy na „Pomeranii”, wypływamy o 17:30. Na morzu huśtawka, spora fala, ale płyniemy planowo, kolejny posiłek, drzemka w lotniczym „zakątku” i już widać brzegi Polski, wpływamy do Świnoujścia o 22:45.

Po zejściu na ląd jazda na dworzec PKP, pociąg niestety dopiero po 5 rano. Ale udało się zająć w nim miejsca /na bocznicy/ i takim sposobem podrzemaliśmy w spokoju. Jeszcze tylko przesiadka w Szczecinie na „Światowid” i nużąca jazda do godz. 16:00, do Katowic.

Wróciliśmy cało i zdrowo, zadowoleni ale i umęczeni. Ogółem pokonaliśmy ok.450 km. W wyprawie udział wzięli członkowie Klubów Kolarskich „Siemion”, „Wagabunda” i „Wagant”. Ogółem 24 osoby, w tym 11 panów i 13 pań. Najmłodszy uczestnik miał lat 20, zaś najstarszy 60, średnia wieku wyniosła 52 lata!

Nad całością z ramienia PTTK O/Baildon w Katowicach czuwała Elżbieta Praus.


Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSzlakiem łukowskich pomnikóW – projekt wycieczki rowerowej

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconProgram wycieczki rowerowej dla członków kółka regionalnego

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSto dziesiąta (I ostatnia) trasa wycieczki rowerowej opracowana dla uczestników Niedzielnych Wycieczek

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconTrasa wycieczki rowerowej z okazji „Dnia Bez Samochodów” Szlakiem Miejsc Pamięci Wojennej w Lasach Janowskich

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconTrasa wycieczki rowerowej: Dookoła Lelowa 1). Po zejściu (po skarpie) z peronu stacji pkp podlesie na południową stronę torów, odjazd

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSprawozdanie z wycieczki

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSprawozdanie z wycieczki

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSprawozdanie z wycieczki

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSprawozdanie z wycieczki do łodzi

Sprawozdanie z wycieczki rowerowej iconSprawozdanie z wycieczki do Białogóry

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom