Ks. Jan Twardowski




Pobierz 378.14 Kb.
NazwaKs. Jan Twardowski
strona17/31
Data konwersji04.09.2012
Rozmiar378.14 Kb.
TypDokumentacja
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   ...   31

Życzenia



Czego życzyć osiołkowi, z uważnymi oczami, ze stajenki betlejemskiej?

Życzymy mu, żeby nie był zawsze szary, żeby był czasem łaciaty. Żeby osiołek nie był stale uparty jak osiołek.

Życzymy wołowi, żeby nie ryczał na całe gardło.

Życzymy pastuszkom, żeby mieli ładną pogodę, żeby deszcz na nich nie chlapał, kiedy pilnują owiec, żeby byli w dobrym humorze, nawet kiedy muszą wstać o piątej rano.

Życzymy aniołom, żeby nie tylko fruwali, ale chodzili po ziemi z ludźmi i nie zazdrościli archaniołom.

Życzymy Trzem Królom, żeby nie zabłądzili i powrócili do swoich domów.

Życzymy świętemu Józefowi, żeby nie osiwiał, żeby był zawsze uśmiechnięty.

Życzymy małemu Jezusowi, żeby Go wszyscy kochali, chociaż Go nie widać.

Życzymy sobie, żebyśmy byli lepsi, nie tylko na święta, kiedy się dostaje prezenty.

Mamusia



Święty Józef załamał ręce,

denerwują się w niebie święci,

teraz idą już nie Trzej Mędrcy

lecz uczeni, doktorzy, docenci.


Teraz wszystko całkiem inaczej,

to co stare odeszło, minęło,

zamiast złota niosą dolary,

zamiast kadzidła — komputer,

zamiast mirry — video.


— Ach te czasy — myśli Pan Jezus,

nawet gwiazda trochę zwariowała,

ale nic się już nie zawali,

bo wciąż Mamusia ta sama.

O północy



— Idź spać — powiedziała mamusia do Janka w wieczór sylwestrowy —jesteś za mały, żeby pójść na zabawę. O 12 godzinie w nocy przyjdzie Nowy Rok. Zosia wybiera się Ina bal, ja z tatusiem pójdziemy do znajomych na przyjęcie. Jak byłam dzieckiem, też wtedy spałam.

Janek był bardzo ciekawy tego Nowego Roku. Na razie patrzał, jak jego starsza siostra Zosia, dorosła już dziewczyna, ubierała się przed lustrem. Założyła długą rozkloszowaną spódnicę z połyskliwego weluru, obracała się w niej jak w ogromnym równiutko oznaczonym kole. Bluzkę miała z jedwabiu lśniącego jak opal. Na szyi wiele łańcuszków, jeden na drugim, z dzwoniącymi breloczkami. Na lewej ręce duży kolorowy zegarek: Pierścionek wypukły z połyskliwymi kamykiem. Ciemne pończochy, pantofle czerwone na płaskim obcasie jak ciżemki. Na prawej ręce pięć srebrnych obręczy: od Wojtka, Olka, Janka, Grzegorza i Hipcia, który stale z piątego piętra wyglądał, żeby ją zobaczyć. Oczy miała bystre, zielone jak Szkotka, rude włosy krótko obcięte na chłopaka, z baczkami. Brwi wyskubane, wyrysowała sobie na ich miejscu cienkie, czarne łuki.

Rodzice też się ubierali i biegali po pokoju, bo było już późno. Potem wszystko się uspokoiło. Szybko wyszli, zgaszono światło. Janek leżał w łóżku, ale nie chciał zasnąć. Strasznie był ciekawy, co będzie, jak przyjdzie Nowy Rok. Nakrył się kołdrą, wyciągnął elektryczną latarkę i świecił, żeby przypadkiem nie zasnąć. Kiedy bateria się wypaliła, zaczął się szczypać w nos.

Wszyscy wyszli na zabawę, tylko babcia spała. Śnił się jej rok sprzed sześćdziesięciu lat.

Jeżeli chodzi o nas, życzymy sobie Nowego Roku, ale babcia życzyła sobie starego.

Nagle zaczął bić zegar, dokładnie 12 razy. Z sąsiedniego mieszkania przez ścianę ktoś wołał: Nowy Rok, Nowy Rok!

Wyskoczył z łóżka, podbiegł do okna, wdrapał się na parapet uważnie jak kot, żeby nie ściągnąć firanki.

Nowy Rok, ale na ulicach wszystko po staremu.

Rozejrzał się po pokoju.


Ta sama stara piżama

którą kupiła mi mama

ta sama woda w kranie

ten sam cień nosa na ścianie

ta sama w kuchni donica

ta sama jajecznica

ta sama w albumie ciotka

ta sama dokładnie szczotka

tyle się trąbiło

i nic się nie zmieniło.


Teraz zagadka:

Do kogo przyszedł Nowy Rok?

Przyszedł do tatusia i mamusi, bo się cieszyli na przyjęciu,

do siostry w błyszczącej spódnicy,

do Janka, bo się nie mógł go doczekać,

do wrony na dachu,

do pszczoły śpiącej w ulu, do chorej w szpitalu dziewczynki, bo się o 12 w nocy punktualnie uśmiechnęła,

do cioci, która się martwiła i nawet w wieczór sylwestrowy w czasie kąpieli płakała w wannie,

do krawcowej, która ssała pokłute palce,

do kucharki, która oblepiała ciastem ósemki jabłek pokrojonych jeszcze w poprzek na połowę,

do psa, który kochał swoją małą panią i kiedy szedł z nią, trzymał jej spódniczkę w zębach, żeby się nie zakurzyła,

nawet do tego, kto wcale nie czekał,

do bociana, chociaż dawno już temu odleciał do Afryki, żeby Murzyni mieli dzieci.
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   ...   31

Powiązany:

Ks. Jan Twardowski iconKs. Jan Twardowski

Ks. Jan Twardowski iconKs. Jan Twardowski

Ks. Jan Twardowski iconJan Twardowski „Podziękowanie”

Ks. Jan Twardowski iconKs. Jan Twardowski Do moich uczniów

Ks. Jan Twardowski iconJan twardowski „dlaczego jest śWIĘto bożego

Ks. Jan Twardowski iconBeacon” centrum językowe wraz ”jbt” Jan Twardowski

Ks. Jan Twardowski iconTekst do tematu 4b jan Twardowski Myśli na Nowy Rok

Ks. Jan Twardowski iconKs. Jan Twardowski o Świętach Wielkiej Nocy Wielkanocny pacierz

Ks. Jan Twardowski iconŚpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” ks. Jan Twardowski Zasady Bi Kancelaria Prawna

Ks. Jan Twardowski icon…Odejść, by dłużej pamiętać ” Odejść ks. Jan Twardowski

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom