Sakrament pokuty”




Pobierz 29.69 Kb.
NazwaSakrament pokuty”
Data konwersji05.09.2012
Rozmiar29.69 Kb.
TypDokumentacja




SAKRAMENT POKUTY”


WSTĘP


Rozpoczniemy naszą katechezę od dwóch fragmentów Pisma Świętego. Pierwszy jest z Ewangelii św. Jana i opisuje wydarzenie po zmartwychwstaniu Jezusa: „ Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»”(J 20, 19–23). I drugi fragment pochodzący z Ewangelii św. Mateusza, w którym Jezus mówi do swoich uczniów: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 18, 18).

W tych obydwu tekstach występują podobne sformułowania: „Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone...”, ”co zwiążecie na ziemi będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązanie w niebie”. Jaki stąd możemy wyciągnąć wniosek? – a mianowicie, że Kościół, Apostołowie, a także ich następcy, czyli wszyscy kapłani mają Jezusową, tą nadzwyczajną władzę odpuszczania grzechów To nie kapłani więc wymyślili dla swoich wiernych spowiedź, tak jak niestety niektórzy jeszcze myślą. Zresztą kapłani przecież sami się spowiadają. To Zmartwychwstały Jezus, z wielkiej miłości do każdego z nas, daje nam Sakrament Pojednania po to, by nasza świętość, która jest w nas od dnia chrztu, mogła być wciąż odnawiana.


PIĘĆ WARUNKÓW DOBREJ SPOWIEDZI


Mówiąc o Sakramencie Pojednania, czyli o spowiedzi, warto przyjrzeć się pięciu warunkom dobrej spowiedzi i wiedzieć, o czym każdy z nich mówi. Pomoże nam w tym dobrze nam znana „Przypowieść o synu marnotrawnym” z Ewangelii ś. Łukasza (15, 11-24). Wspaniale w niej widać te etapy naszego oczyszczenia, uzdrawiania naszego chorego serca, które zostało pokaleczone przez grzech. Bo dobra spowiedź to taka, do której przystępuję nie jako przestępca, ale właśnie jako człowiek chory, człowiek, który potrzebuje uzdrowienia, który jest poraniony przez popełnione grzechy. W dobrej spowiedzi nie przychodzę po sprawiedliwą karę, ale po uzdrowienie z tego wszystkiego, co mnie wewnętrznie poraniło.

„Przypowieści o synu marnotrawnym”:

„… Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić”.


Pierwszy warunek dobrej spowiedzi to RACHUNEK SUMIENIA

Bardzo wiele trudności sprawia nam znalezienie odpowiedzi na pytanie: z czego ja mam się spowiadać? Wielu z nas zadaje sobie takie właśnie pytanie. Może niektórzy z was pamiętają taką książeczkę z rachunkiem sumienia, według której przygotowywałeś się do swojej pierwszej spowiedzi. Były w niej pytania dotyczące na przykład dziesięciu przykazań. Na początku „uczenia się” spowiedzi jest to dobre, choć niektórzy korzystają z takich „poradników przed spowiedzią” bardzo długo w swoi życiu. Dla dzieci, które nie mają jeszcze w pełni ukształtowanego sumienia, taka książeczka z pytaniami jest na pewno pomocna, ale w pewnym momencie życia jednak już sam wiesz, kiedy grzeszysz. Wtedy nie potrzebujesz już opierać się na książeczkach z wyliczaniem w punktach grzechów. Masz sumienie, które Ci w tym pomaga. Chwilę zatrzymajmy się przy temacie sumienia. W pierwszych lata życia nie dochodzi ono do głosu, ponieważ potrzebuje dwóch narzędzi, które rozwijają się w późniejszym okresie życia człowieka, to rozum i wola. W miarę jak dziecko zaczyna myśleć i rozróżniać, co dobre, a co złe, sumienie wzywa go do czynienia dobra i unikania zła. Sumienie to głos Boga w naszym sercu, głos, który pragnie prowadzić człowieka drogą dobra. Jest to głos bardzo delikatny, głos, który nie chce nas do niczego zmuszać ani w niczym ograniczać naszej wolności. Obok sumienia w sercu człowieka mieszka druga, niezwykle agresywna siła – jest nią nasz egoizm. To przez niego nakazy czynienia dobra odbieramy jako trudne i wymagające ofiary, a więc dla nas nieprzyjemne, natomiast to co złe w sumieniu możemy potraktować przez nasz egoizm jako coś przyjemnego i dobrego. Nasz egoizm prowadzi nieustanną walkę z sumieniem i zmierza do tego, by przestało się odzywać, byśmy po postu przestali mieć tzw. „wyrzuty sumienia”. Człowiek wtedy może żyć w fałszywej wolności – „przecież wszystko mi wolno, dlaczego inni ograniczają moją wolność?, dlaczego Bóg, ludzie coś mi nakazują?, robię to, na co mam ochotę”. Sumienie szanuje wolność człowieka, ale chce uchronić nas przed niewolą własnych zachcianek. Sumienie nam mówi np. „nie kradnij”, ale okazja jest wyjątkowa i dany człowiek decyduje się na kradzież. Sumienie przez tę kradzież jest już uszkodzone. Jeśli zacznę lekceważyć nakazy sumienia, to druga kradzież już jest łatwiejsza - sumienie już tak głośno nie krzyczy, jak za pierwszym razem. Następna kradzież jest jeszcze łatwiejsza, aż wreszcie sumienie przestaje reagować. Tak jest nie tylko z kradzieżą, ale z każdym innym grzechem, ze zdradą małżeńską, z kłamstwem, z zaniedbaniem modlitwy itd. Sumienie zostało po prostu zniszczone, nawrócenie człowieka wtedy staje się prawie niemożliwe i potrzeba wtedy jakiegoś mocnego uderzenia łaski Bożej, by uratować takiego człowieka, by zobaczył, że czyni zło, że popełnia grzech.

Inną formą niszczenia sumienia jest świadome pozostawanie w niewiedzy odnośnie do tego, co jest dobre, a co złe. Wtedy człowiek robi po prostu to, co mu się podoba, usprawiedliwiając się, że nie wie, że nie rozumie, dlaczego to, co zrobił jest złe. Niektórzy mówią: „Lepiej nic nie wiedzieć i żyć na własną rękę”. Niestety, jest to skuteczna metoda niszczenia wrażliwości naszego sumienia. Jeśli staniesz przed Bogiem, i zaczniesz się usprawiedliwiać, „że nie wiedziałem”, Bóg na pewno Ci odpowie: „ale mogłeś wiedzieć”!

Kolejną formą niszczenia sumienia jest osłabienie naszej woli. Jeśli nasza wola jest słaba, to sumienie jest bezradne, bo człowiek wtedy pójdzie za tym co przyjemne i łatwe, a nie za tym co dobre, a jednocześnie trudne. Tu trzeba dotknąć problemu nałogów, które nas zniewalają. Każde zniewolenie jest grzechem. Dramatem nałogu jest to, iż ciało nasze domaga się nieustannie dawki alkoholu, nikotyny czy narkotyku i sumienie jest wtedy bezradne. Alkohol czy narkotyki dodatkowo ograniczają używanie rozumu i uniemożliwiają jasną ocenę tego, co dobre, a co złe. Jednak to, że zrobiłeś coś złego pod wpływem choćby alkoholu, czyli nieświadomie, nigdy Cię nie usprawiedliwia. Upiłeś się i to już jest twój grzech. Mówiąc o nałogach, dziś trzeba także powiedzieć, że możemy być zniewoleni przez telewizję, niektórzy całymi godzinami mogą siedzieć przy komputerze, w internecie. Nałogiem może być także robienie zakupów, czy uprawianie sportu i poświęcanie się jemu bez reszty.

Sumienie jest jednym z największych skarbów, jakie człowiek otrzymał od Boga. To w sumieniu spotykam się z Bogiem, to w sumieniu wiem, że jest przeze mnie skrzywdzony, czuję niepokój, ale w sumieniu też Bóg mnie nagradza, udzielając pokoju. Rachunek mojego sumienia ma doprowadzić mnie do odkrycia, i to w konkretach, gdzie, w jakich sytuacjach zabrakło mi miłości wobec Pana Boga, wobec moich bliźnich i samego siebie. Przez rachunek sumienia muszę dokładnie nazwać po imieniu czyny, które popełniłem. Muszę zrobić tak, jak ten syn marnotrawny z przypowieści, który zdecydował w swojej biedzie i nędzy, że pójdzie wreszcie do Ojca i wszystko powie. Mój rachunek sumienia to zatem rozpoznanie: kogo skrzywdziłem i kto gotów jest usłyszeć moje wyznanie grzechów! Wystarczy więc spojrzenie w przeszłość i przypomnienie sobie, jak wyglądało moje życie od ostatniej spowiedzi, gdzie były momenty niewierności, kiedy Pan Jezus nie był zachwycony moim postępowaniem, kiedy odwracałem się od Niego. Mój grzech nie jest jedynie złamaniem praw lub zasad. Za każdym grzechem trzeba zobaczyć osobę, którą zraniliśmy lub zawiedliśmy: matkę, ojca, żonę czy męża, brata, przyjaciela a wreszcie Pana Boga. Nie ma więc grzechów „prywatnych”. Każdy grzech ma wymiar społeczny. Zanim więc przyjdę do krat konfesjonału by Boga prosić o przebaczenie, muszę podejść do tych, których skrzywdziłem przez mój grzech – tam najpierw przebaczam i proszę o wybaczenie.

I jeszcze jedno. Na początku każdej Mszy Świętej mówimy następujące słowa w akcie pokutnym: „Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu i wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem: myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem...”. Znamy te słowa bardzo dobrze. Rzadko kiedy robiąc rachunek zatrzymujemy się na słowie ZANIEDBANIE. Zauważamy grzechy popełnione w naszych słowach, myślach, widzimy nasze złe uczynki a zaniedbanie? – mogłem zrobić coś dobrego, jednak tego nie zrobiłem – dlaczego? Tyle dobra mogłem uczynić, codziennie komuś mogłem w czymś pomóc – ja jednak nie zauważam tego: nie chce mi się!, inni niech to zrobią, dlaczego ja mam to robić? To są grzechy naszego zaniedbania – pamiętajmy o nich przy rachunku sumienia.


Drugi warunek dobrej spowiedzi – ŻAL ZA GRZECHY

Żal może nam się kojarzyć z poczuciem wstydu, niechęci, odrazy do czegoś. Grzechy, które popełniamy, często nie są dla nas wcale nieprzyjemne. Jest też wiele grzechów, które przynoszą nam konkretne korzyści, i grzesząc, właśnie tej korzyści oczekiwaliśmy, a jedynym mankamentem tego wszystkiego jest to, że czyn jest zakazany przez na przykład przykazania Boże. Dopiero po dłuższej refleksji jesteśmy w stanie dostrzec, że grzech wcale nie przyniósł nam korzyści. Spójrzmy przez chwilę znów na marnotrawnego syna: zabrał część majątku, wyjechał w dalekie strony, żyło mu się na początku bardzo dobrze, ale gdy roztrwonił swój majątek przyszła dopiero refleksja, uznał swoje czyny za złe i postanawia wrócić do Ojca. Przy spotkaniu z nim mówi w żalu: „Ojcze zgrzeszyłem...”. Akt żalu to wzbudzenie w moim sercu skruchy i potrafię wtedy Bogu powiedzieć: „Tak, uznaję te czyny za złe, nawet jeśli były przyjemne”. Skrucha to moje odczucia, że grzechem zraniłem Boga, Jego miłość do mnie, że Go zawiodłem. Człowiek nie może się nawrócić, jeśli nie będzie tak naprawdę, do końca skruszony.

Prawdziwy żal, skruchę możemy porównać do przeżyć dziecka, które zawiniło wobec matki, przez które czuje się kochane i którą samo kocha. Pierwszym uczuciem dziecka będzie wówczas nie lęk o siebie, ale żal z powodu bólu zadanego matce oraz pragnienie przybliżenia się do niej. Dziecko nie boi się matki, samo przychodzi z zaufaniem i mówi jej o swojej winie i jest gotowe ponieść nawet zasłużoną karę od kochającej matki.

Kto przy spowiedzi nie przeżywa prawdziwej skruchy za swoje grzechy, a tylko myśli, że te same grzechy znowu się powtórzą w najbliższym czasie, to znaczy, że brak mu pełnej wiary. Patrzy tylko na siebie samego i własną niemoc, a nie na Pana Boga i Jego moc miłosierdzia.


Trzeci warunek dobrej spowiedzi – POSTANOWIENIE POPRAWY

W „Przypowieści o synu marnotrawnym” czytamy: „Zabiorę się i pójdę do mojego Ojca i powiem mu:... już nie jestem godzien nazywać się twoim synem; uczyń mnie choćby jednym z najemników”. Oczywiście Ojciec nie zgodził się na takie rozwiązanie, przywrócił mu synostwo, dał suknię, pierścień, wyprawił ucztę. Ale ważne jest to, że syn miał jakiś plan, kiedy szedł w stronę domu Ojca, miał plan na zmianę. Postanowienie poprawy jest właśnie taką decyzją na zmianę w moim życiu. W postanowieniu poprawy nie tylko chodzi o moją wolę, że „ja chcę się poprawić”, ale na równi z nią konieczne jest powierzenie naszej przyszłości łasce Bożej – „z Boża pomocą mogę się poprawić”. Człowiek czasami skłonny jest do przesadnej pewności siebie. Pamiętacie św. Piotra, który zapewniał Jezusa, że nigdy się Go nie zaprze. Ta pewność go zgubiła, zaparł się Jezusa parę godzin później i to aż trzy razy.

W postanowieniu poprawy powinienem dojść do wniosku, że w moim życiu tak dalej być nie może, robię więc bardzo konkretne postanowienia.


Czwarty warunek dobrej spowiedzi – SZCZERA SPOWIEDŹ

Spowiedź jest zawsze spotkaniem twarzą w twarz z Panem Jezusem poprzez osobę spowiednika. Grzechu nie można wyznać komukolwiek, trzeba go wyznać temu, wobec kogo zło zostało dokonane. Gdybym opowiedział o grzechu znajomemu, on prawdopodobnie próbowałby mnie pocieszyć: „Nie martw się, to nic takiego. Zapomnij o tym i nie wracaj już do tego”.

Pan Bóg nie sprawdza w komputerze, co już powiedzieliśmy, a czego jeszcze nie. Jeśli boimy się Sakramentu Pojednania to znaczy, że nie rozumiemy, iż jest to sakrament miłości Boga do człowieka. Ilekroć prosimy Go o przebaczenie naszych grzechów, On nam przebacza. On też nigdy nie gorszy się naszym grzechem, choćby był najbrudniejszy i najbardziej wstydliwy. Często przychodzi nam też do głowy taka myśl: „Co ksiądz sobie o mnie pomyśli?”. Ksiądz zasadniczo nic sobie nie pomyśli, a na pewno się nie gorszy. Rada jest jedna: wyznaj swój grzech, nazywając go po imieniu. Bóg oczekuje tylko od nas, byśmy uznali nasze grzechy bez minimalizowania ich i usprawiedliwiania się. Takie zachowanie działa bardzo uzdrawiająco. Powierzenie się Bożemu miłosierdziu z ufnością i bez zastrzeżeń natychmiast przynosi wręcz namacalne poczucie uwolnienia od dźwiganego ciężaru grzechu.

Pamiętajcie, że w spowiedzi najważniejsze jest to, co ty mówisz księdzu, a nie to co słyszysz od księdza.


Piąty warunek dobrej spowiedzi – ZADOŚĆUCZYNIENIE

Zadośćuczynienie to wypełnienie przez was dzieł pokutnych wskazanych przez waszego spowiednika. Mogą to być m. in.: wyznaczona modlitwa czy jakieś uczynki miłosierdzia wobec naszych bliźnich. Zadośćuczynienie ma być pewną formą naprawienia skutków naszego grzechu w stosunku do Pana Boga, do otoczenia, ale także i w stosunku do samego grzesznika. Zadośćuczynienie musi być bardzo konkretne: jeżeli ukradłem, muszę oddać – niekoniecznie w sposób jawny; jeżeli nie mogę oddać pieniędzy, bo nie wiem komu ukradłem, to mogę je dać komuś kto jest w potrzebie; jeżeli powiedziałem złe słowo czy oszczerstwo – muszę je odwołać.

Pokutę należy zawsze tak wykonać, jak ją kapłan określił. Zadośćuczynienie zamyka sakrament spowiedzi, dlatego jeśli nie ustalono specjalnego terminu pokuty, należy ją wypełnić jak najszybciej. Nie odkładajcie więc nigdy pokuty.

To zadośćuczynienie ma wam pomóc zmienić złe nawyki, a jednocześnie – o czym zapominamy – przedłuża radość ze spowiedzi, podobnie jak dziękczynienie po Komunii św. Zadośćuczynienie to przedłużenie dziękczynienia za powrót do przyjaźni z Bogiem. Wróćmy w tym miejscu do naszej „Przypowieści o synu marnotrawnym”. Gdy rozradowany Ojciec ucałował marnotrawnego syna i obdarował go prezentami mówi: „Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I syn wchodzi na ucztę razem z Ojcem – to wspólna radość za tajemnice miłosierdzia, za darmowość Jego przebaczenia i za to, że znowu daje mi szansę i przywraca mnie do życia.


ZAKOŃCZENIE

Niektórzy chrześcijanie nie chcą chodzić do spowiedzi i to z różnych powodów. Najczęściej chyba dlatego, że widzą tam wstyd i upokorzenie, a nie dostrzegają w spowiedzi MIŁOSIERDZIA BOŻEGO. Kto naprawdę w pełni chce przeżyć ten sakrament nie może zapomnieć o jednym: Bóg patrzy na mnie jak na swoje jedyne, ukochane, zagubione dziecko. W spowiedzi Bóg pełen miłości odnajduję cię i przygarnia. Popatrzcie na Ojca z „Przypowieści o synu marnotrawnym”. Tam Ojciec wybiega naprzeciw, wzrusza się głęboko, całuje syna, daje nową szatę, pierścień, sandały, wyprawia dla niego ucztę. Z syna – pastucha Ojciec uczynił go królewiczem! W spowiedzi Pan Bóg naprawdę czyni mnie kimś nowym, leczy zranione serce, zabiera ciężar grzechów, które przytłaczają mnie do ziemi. Stajesz przed kapłanem „ubłocony” przez grzech, a przez łaskę miłosierdzia, gdy słyszysz głos Boga w ustach kapłana „...i ja odpuszczam tobie grzechy” to tak, jakbyś stawał przed bramą raju. Bo rzeczywiście, w konfesjonale wszyscy dotykamy nieba bo spotykając tam Miłosiernego Boga, który nie potępia, nie krzywdzi, ale chce pomóc, i mówi nam, że mimo naszych grzechów nas kocha i nigdy nie przestanie nas kochać.


W II przykazaniu kościelnym słyszymy, iż „przynajmniej raz w roku powinniśmy przystąpić do sakramentu pokuty”. Jest to minimum dla katolika i jeśli rzeczywiście chcesz podjąć walkę ze swoim grzechem, to spowiedź raz w roku na pewno ci nie wystarczy.

Ciężko czasami nam zrobić krok do konfesjonału - bo tak dawno nie byłem u spowiedzi: rok, dwa, a może nawet i 10 lat. Pamiętajcie, że Bóg w swej miłości do nas jest bardzo cierpliwy. Kocha mnie i będzie na mnie czekał w konfesjonale choćby te 10 lat. Ale jeśli już wiesz o tej Bożej miłości do ciebie, to nie każ mu czekać, nie odkładaj tej spowiedzi na kiedyś tam, bo tęsknota za kimś kogo się kocha jest bardzo bolesna.

Święty Proboszcz z Ars - Jan Maria Vianney zawsze powtarzał: "Bóg nie potępia żadnego grzesznika, tysiące ciężkich grzechów nie wtrącają do piekła, ale grzesznik który odrzuca Boże Miłosierdzie, sam podążą do piekła". Bo Bóg jest Miłosierny, i w każdym momencie naszego życia gotów jest nam wszystko przebaczyć, pod jednym warunkiem - muszę do Niego przyjść, muszę uklęknąć przed konfesjonałem, i tam wyszeptać wszystkie moje grzechy.


opr. ks. Igor Mackiw

Dodaj dokument na swoim blogu lub stronie

Powiązany:

Sakrament pokuty” iconOrędzie Ojca Świętego na XX światowy Dzień Chorego (11 lutego 2012 r.)
«sakramenty uzdrowienia», tzn sakrament pokuty I pojednania, a także sakrament namaszczenia chorych, które osiągają swoją naturalną...

Sakrament pokuty” iconBenedykt XVI orędzie Ojca Świętego na XX światowy Dzień Chorego
«sakramenty uzdrowienia», tzn sakrament pokuty I pojednania, a także sakrament namaszczenia chorych, które osiągają swoją naturalną...

Sakrament pokuty” iconOrędzie Ojca Świętego na XX światowy Dzień Chorego (11 lutego 2012) «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17, 19)
«sakramenty uzdrowienia», tzn sakrament pokuty I pojednania, a także sakrament namaszczenia chorych, które osiągają swoją naturalną...

Sakrament pokuty” iconSakrament pokuty I pojednania

Sakrament pokuty” iconSakrament bierzmowania, dary ducha śWIĘtego (7) Czym jest sakrament Bierzmowania, po co człowiekowi ten sakrament?

Sakrament pokuty” iconSakrament bierzmowania, czyli sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, wierzący otrzymuje po to, aby został umocniony w wierze na progu dorosłego życia, by mógł

Sakrament pokuty” iconSakrament małŻEŃstwa – Ks. Edward Staniek Małżeństwo I sakrament małżeństwa

Sakrament pokuty” iconSakrament chrztu

Sakrament pokuty” iconKlasa II sakrament

Sakrament pokuty” iconO sakramencie Pokuty I Pojednania

Umieść przycisk na swojej stronie:
Rozprawki


Baza danych jest chroniona prawami autorskimi ©pldocs.org 2014
stosuje się do zarządzania
Rozprawki
Dom